Duchowe źródła pomarańczowej rewolucji na Ukrainie

   W tradycji ukraińskiej Rusini-Ukraińcy to synowie słońca. Ukraina to żółte kłosy pszenicy sięgające błękitu nieba oraz promieniujące pozytywną, słoneczną energią słoneczniki - nieodłączny atrybut pejzażu Ukrainy.
   Nieprzypadkowo słońce opiewane jest w ukraińskich pieśniach obrzędowych, od czasów przedchrześcijańskich, a zwłaszcza w sprawowanej przez Rusinów-Ukraińców od ponad tysiąca lat liturgii chrześcijańskiej. Światło, będące emanacją słońca -jak wiadomo - może wyrażać praprzyczynę oraz wieczność ducha i nieśmiertelność, niematerialność, ciepło, życie, optymizm, i radość samego Stwórcy. W odróżnieniu od poganina, który czcił słońce, chrześcijanin poprzez słońce szuka drogi do Stwórcy. Dlatego chrześcijanie zwracając się do Syna Bożego jak do „z wysoka Wschodzącego Słońca" (Łk 1,78), sławią Chrystusa, który nie był „światłością, lecz [posłanym], aby świadczyć o światłości", o tej światłości prawdziwej, „która oświeca każdego czło wieka, gdy na świat przychodzi" (J l, 8-9). Uczestnicy Jutrzni Wielkanocnej zwracają się do „cudownego Słońca prawdy" promieniującego światłem, będącym symbolem zwycięstwa Chrystusa nad mocą śmierci i grzechu, światłem, które przenika do grobów i ciemnych otchłani, by je oczyścić i uczynić miejscem promieniowania łaski. Rusini-Ukraińcy od stuleci zwracają się jak do „Słońca życia" - Zmartwychwstałego Chrystusa – w sławiącej Go wielkanocnej pieśni: „Ty nasze Sonce - żyttia i raj, witaj miż (między) namy Chryste, witaj".
   Od wieków kultywowane przez Ukraińców słońce jest wysławiane jako źródło życia na ziemi. Takie życiodajne ciepło emanuje ze zdobionych słoneczkami wielkanocnych pisanek i kraszanek, promieniujących pomarańczową energią żółtka - symbolu odradzającego się każdej wiosny życia.
   Słońce na różne sposoby uwiecznili artyści, pisarze - twórcy kolejnych epok odrodzeniowych na Ukrainie. Literackie obrazy słońca stworzyli m.in. tacy pisarze, jak autor Słonecznych klarnetów Pawło Tyczyna, twórca Słonecznej maszyny Wołodymyr Wynnyczenko. W niezniszczalną moc „Słonecznego Słowa" Boga odradzającego w sercach ludzi wiarę, nadzieję i miłość podczas świętowanego każdej wiosny Zmartwychwstania wierzył „mały chłopiec ze słońcem w kieszeni" Bohdan Ihor Antonycz rodem z Nowicy na Łemkowszczyźnie.
   W takiej odradzającej się od 1991 roku tradycji chrześcijańskiej, pielęgnowanej mimo wielu przeciwności od czasów chrztu w 988 roku państwa kijowskiego przez księcia Włodzimierza Wielkiego, wyrastają Ukraińcy. W takiej tradycji, wśród słoneczników, w wiejskiej chacie koło Sum, 60 km od granicy wschodniej Ukrainy wyrastał w bardzo religijnej rodzinie Wiktor Juszczenko. Opowiadał o tym poświęcony mu film biograficzny. Film ten został obejrzany przez nas, niezależnych obserwatorów z Polski, uczestniczących w wyborach prezydenta Ukrainy i przez demonstrantów ukraińskich 22 listopada 2004 roku na telebimie na Majdanie Nezależnosti w Kijowie po drugiej turze wyborów prezydenta Ukrainy.

   Pomarańczowa wstęga z napisem po ukraińsku „TAK", a nie po rosyjsku „Da", to lapidarnie wyrażona filozofia Wiktora Juszczenki, który wraz z Julią Tymoszenko oraz ich zwolennikami i sympatykami stali się wyrazicielami odwiecznych niepodległościowych, państwowotwórczych dążeń swoich rodaków. To znak ich pozytywnego myślenia o życiu jednostki, narodu, państwa. To „TAK" dla prawdy, wolności, godności i demokracji od pokoleń pielęgnowanej i oczekiwanej przez Ukraińców.
   Wybór prezydenta z takim programem to nadzieja na spełnienie odwiecznych marzeń spadkobierców Tarasa Szewczenki, którzy jak on wierzą głęboko, iż „doczekaj ą się kiedyś w Ukrainie Waszyngtona z jego prawym, nowym zakonem prawem":

Myśmy milczeli i skrobali
W milczeniu czuby swoje. Dzicy,
Niemi i podli niewolnicy,
Pachołki carskie, lokajczyki
Kaprala zapitego! Nie wam,
Nie wam. w liberiach sprzedawczyki,
Donosiciele carskiej kliki,
Za wolność prawdę powstać z gniewem!

Wyście bliźniego nie kochali,
Ale od wieków krzyżowali!
Rodzie przeklęty, pełen pychy!
O kiedyż zdechniesz jak pies lichy?
Kiedyż ojczyzna umęczona
Doczeka wreszcie Waszyngtona
I nowych praw dożyje ona?
Tak, doczekamy - lud gnębiony,
Nie setki nas, [lecz] miliony
   (tłum. W. Słobodnik).

   Słowo Szewczenki utwierdzające wiele pokoleń Ukraińców w wierze w zwycięstwo prawdy nabrało szczególnej wymowy, gdy na oczach świata obóz władzy prezydenta Leonida Kuczmy i premiera Wiktora Janukowycza przy wsparciu przedstawicieli najwyższych władz rosyjskich fałszował wybory prezydenckie na Ukrainie w 2004 roku. Przeciwko fałszowaniu wyborów, w obronie wolności słowa, prawdy i godności z niespotykaną dotąd determinacją wystąpiły miliony Ukraińców. Masowo wylęgający na pomarańczowe majdany Kijowa, Charkowa, Lwowa i innych miast Ukraińcy wśród narodowej symboliki, portretów Szewczenki i niepodległościowych haseł zobaczyli swą siłę, wyrażoną w pieśni: „nas bahato, nas ne podołaty" - „nas jest wielu, nas nie pokonacie" - „nie setki nas, lecz miliony".
   To wówczas świat zobaczył Ukrainę zjednoczoną w dążeniu do zapewnienia swym obywatelom godnego życia na własnej i już „swojej ziemi" i w swojej chacie, gdzie „własna prawda, wolność i potęga". Do tego wciąż nie zrealizowanego w pełni celu Ukraińcy dążyli cierpliwie i wytrwale w różnych, często rozpoczynanych, ale niedokończonych, bo od wewnątrz rozsadzanych i z zewnątrz dławionych okresach odrodzeniowych.
   Odbudowujący swą kulturę Ukraińcy byli cierpliwi, aż nadto cierpliwi. Pokolenie Wiktora Juszczenki w ostatniej chwili zrozumiało jednak, że dalsze czekanie może zgubić Ukrainę. Spostrzegło, że dalej już nie można żyć w świecie kłamstw, pomówień i powszechnej, akceptowanej przez władze korupcji. Patriotycznie myśląca część społeczeństwa, zwłaszcza młodzież ukraińska, doszła do wniosku, iż powinna włączyć się do ratowania swojej ojczyzny. Przekonała się, że nie można dłużej czekać na poprawę sytuacji, gdyż w myśl ukraińskiego przysłowia „nim słońce wzejdzie, rosa oczy wyżre".
   W walkę z dotychczasowym na wskroś skorumpowanym i uzależniającym się od Moskwy obozem władzy na Ukrainie w sposób szczególnie aktywny zaangażowała się studencka organizacja „Pora", głosząca, iż na przełomowe zmiany systemowe przyszedł na Ukrainie najwyższy czas - pora.
   Promieniującą podczas pomarańczowej jesieni pokojową energię, gromadzoną przez 13 lat w swym uniezależniającym się od 1991 roku państwie, czerpali Ukraińcy z kultury Złotego Wieku Rusi Kijowskiej, z epoki Kozaczyzny. Sięgnęli do szczytowych osiągnięć kultury ukraińskiej stworzonych przez romantyków na czele z Tarasem Szewczenką oraz przez twórców tej miary co Piotr Mohyła, Hryhorij Skoworoda, Taras Szewczenko, Iwan Franko, Łesia Ukrainka, Mykoła Chwylowyj, Ołeksandr Dowżenko, Andrzej Szeptycki czy pokolenie poetów lat sześćdziesiątych XX wieku. Ich dzieła są od kilkunastu lat ponownie odkrywane, omawiane w szkołach, drukowane bez cenzury w wydawnictwach naukowych, podręcznikowych i popularnych.
Bezpośrednią przyczyną pomarańczowej rewolucji było niezadowolenie z sytuacji ekonomicznej kraju, korupcji i degradacji władzy.
   W obronie prawdy i wolności wystąpili już 40 lat wcześniej pisarze ukraińscy lat sześćdziesiątych na czele z zamęczonym w łagrach sowieckich w 1985 roku Wasylem Stusem, który w swym potajemnie pisanym i wywiezionym na Zachód dzienniku zwracał się do twórców „Solidarności": „...śledzę wydarzenia w Polsce. Niech żyją walczący o wolność. Jakże mnie cieszy ich polska nieugiętość wobec sowieckiego despotyzmu. Ich ogólnonarodowe zrywy są wprost porywające: robotnicy, inteligencja, studenci - wszyscy prócz wojska i policji. Jeśli wydarzenia będą się tak dalej toczyć, jutro płomienie ogarną i wojsko. Cóż poczną wtedy Breżniewy i Jaruzelscy?! [...] Polska dokonuje epokowego przełomu w totalitarnym świecie i przygotowuje jego ostateczny upadek. Ale czy ten polski przykład stanie się również i naszym udziałem? Oto pytanie epoki. Polska podminowywała Rosję w ciągu całego XIX stulecia i czyni to nadal. Walczącym Polakom przekazuję najlepsze życzenia i wierzę, że reżim policyjny z 13 grudnia [1981 roku] nie zdusi płomieni swobody. Mam nadzieję, że w podbitych krajach znajdują się siły, które udzielą pomocy misji walczących o wolność Polaków".

   Ukraińcy, zwracając się od 1991 roku do dziedzictwa św. Włodzimierza Chrzciciela Rusi Kijowskiej, jego następców Jarosława Mądrego, Włodzimierza Monomacha, sięgnęli po stworzony w epoce państwa kijowskiego, a wyrastający z wartości chrześcijańskich niezwykle głęboki, spójny i nie odbiegający od dzisiejszych standardów europejskich system moralno-prawny. O uniwersalnych wartościach tego systemu świadczy chociażby zniesienie kary śmierci przez Włodzimierza Wielkiego, czy postępowanie jego synów świętych Borysa i Gleba, którzy podobnie jak ich ojciec rozumieli istotę chrześcijaństwa jako miłość bliźniego i dlatego woleli oddać życie niż podnieść rękę na brata uzurpatora Świętopełka, z rąk którego zginęli męczeńską śmiercią w 1015 roku. Są oni pierwszymi męczennikami Rusi Kijowskiej -„odzwierciedlającymi oblicze Kościoła tych czasów" w Kijowie — „kolebce chrześcijańskiej kultury całego europejskiego Wschodu"". „To oni - jak powiedział w 2001 roku nad Dnieprem Papież Jan Paweł II -zarysowali duchowe oblicze Cerkwi kijowskiej, gdzie męczeństwo w imię miłości braterskiej, w imię jedności chrześcijan jawi się jako prawdziwy powszechny charyzmat. Wyraźnie to potwierdziła również niedawna przeszłość".

   Kolejnym szczególnie istotnym świadectwem twórczych powrotów Ukraińców do postaci historycznych i rodzimych tradycji jest m.in. fakt odbudowania po 1991 roku już w niezależnej Ukrainie postawionego w roku 1911, a rozebranego w czasach sowieckich pomnika św. Andrzeja, brata świętego apostoła Piotra, oraz pomników św. Olgi i świętych Cyryla i Metodego - współpatronów Europy. Ta z gruntu chrześcijańska kultura Rusi Kijowskiej przetrwała nawałę tatarską i odradzała się w laickiej epoce ukraińskiego odrodzenia duchowego. Kultura ta nic tylko przetrwała na ziemiach ukraińskich najpierw znajdujących się pod panowaniem Tatarów, a następnie władców litewskich i polskich, ale i rozwijała się głównie dzięki Cerkwi - faktycznie jedynej instytucji, przynajmniej częściowo pozostającej w rękach Ukraińców, którzy przez wieki byli narodem poszukującym własnego państwa, podobnie jak Polacy, którzy w wyniku trzech rozbiorów utracili swą państwowość.
   Spośród trwałych osiągnięć Rusi Kijowskiej można wymienić takie uniwersalne i wciąż aktualne wartości oraz idee, jak:
• propagowany w połowie XII wieku przez metropolitę Iłariona, a wynikający z miłości chrześcijańskiej, ojcowski stosunek do każdego człowieka, który zapoczątkował w dziejach ludzkości nowy system oparty na synostwie ludzi wolnych, żyjących w zasięgu łaski i wyzwolonych spod władzy starotestamentowego prawa, gdzie istniał stosunek pan i niewolnik.
• umiłowanie prawdy i sprawiedliwości
• chrześcijański obowiązek opieki nad wdowami, sierotami i słabszymi, upowszechniany przez wnuka chrzciciela Rusi Kijowskiej Włodzimierza księcia Monomacha, który apelował do swych synów, by naśladowali tych, którzy oddali życie za wysokie ideały i prosił, by „nie pozwolić silnym niszczyć człowieka", brać w opiekę sieroty i wdowy.

   Wiele uniwersalnych wartości, będących owocem syntezy tradycji Wschodu i Zachodu można odnaleźć w zabytkach z czasów, gdy ziemie Rusi Halicko-Wołyńskiej zostały włączone przez Kazimierza Wielkiego do Korony Polskiej, zaś ziemie Rusi Kijowskiej do Księstwa Litewskiego, oraz z czasów, gdy ziemie ukraińskie znalazły się w granicach Rzeczypospolitej polskiego i litewskiego narodu. Świadectwem współistnienia różnych tradycji, języków i kultur są m.in. najstarsze zabytki ustawodawstwa słowiańskiego. Wystarczy wymienić chociażby kodeks cywilny i karny księcia Kazimierza, tzw. Sudebnyk z 1468 roku, który nawiązywał do kodeksu Jarosława Mądrego Prawda ruska oraz prawodawstwa polskiego i niemieckiego, a następnie Statut litewski (1529) czy tzw. Kroniki litewsko-ruskie końca XIV i połowy XV wieku. Były one poświęcone stosunkom księcia Witolda i Jagiełły, normowały stosunki między szlachtą, duchowieństwem, mieszczaństwem i rządem, nakazywały, by językiem urzędowym mimo politycznej dominacji Litwy na ziemiach ruskich był ojczysty język Rusinów.
   Jednostkowymi przykładami syntezy kultury Zachodu i Wschodu była z jednej strony działalność założyciela Akademii Kijowskiej w 1632 roku prawosławnego metropolity kijowskiego św. Piotra Mohyły, głównego autora memoriału do papieża Urbana VIII z 1644 roku, napisanego w języku polskim i przetłumaczonego na język łaciński (ze streszczeniem w języku włoskim). Istotne, że prawosławny metropolita P. Mohyła nakreślił w tym memoriale projekt stworzenia autonomicznej metropolii ukraińskiej, zachowującej jedność tak z patriarchą konstantynopolitańskim, jak i z papieżem. Uzasadniając tę ideę, Mohyła podkreślał, że uznanie prymatu papieża nie wyklucza różnorodności struktur kościelnych i zachowania cerkiewnych tradycji rodzimych i rytu greckiego w Cerkwi na Ukrainie.
   Z drugiej strony przykładem tej syntezy było dzieło unickiego biskupa św. Jozafata Kuncewicza.

   Dopowiedzmy w tym miejscu, że idea patriarchatu greckokatolickiego obecna była w myśli ukraińskiej XX wieku głównie dzięki metropolicie Andrzejowi Szeptyckiemu, jego następcy kardynałowi Josyfowi Slipemu oraz ministrowi wyznań w odrodzonym państwie ukraińskim po rewolucji 1917 roku Wołodymyrowi Wynnyczence, który m.in. podkreślał, że: „prawosławie moskiewskie zaprowadziło nas pod wschodniego cara i ono prowadziło rusyfikację („obmoskowłennia") Ukrainy. Prawosławie zawsze będzie grawitowało w stronę Moskwy. Wasza unia jest dobra dla odróżnienia i od Polski i od Moskwy. Zwołamy synod biskupów, archimandrytów i przedstawicieli wiernych z Ukrainy i doradzimy im przyjąć unię, a Szeptyckiego postawimy na czele. I jeszcze porozumiemy się z Rzymem, żeby go mianował patriarchą Ukrainy".

   Z myślą ukraińskich zwolenników zjednoczenia Cerkwi ukraińskich i przywrócenia im łączności z Rzymem wypowiadaną nie tylko przez hierarchów Cerkwi greckokatolickiej, ale i przez ministra wyznań rządu ukraińskiego w Kijowie W. Wynnyczenkę, koresponduje zdanie Papieża Jana Pawła II, który podkreślił, iż „wiara chrześcijańska z miasta Rzym przyszła na Ruś Kijowską przez miasto Konstantynopol", stolicę cesarstwa wschodniorzymskiego. Naocznym świadectwem duchowej łączności Kijowa z Rzymem jest kult św. apostoła Andrzeja, brata św. apostoła Piotra, w Kijowie, gdzie Ukraińcy zbudowali sobór św. Andrzeja. Dziś w Kijowie, Charkowie, Lwowie i wielu innych miastach Ukrainy w swoich świątyniach modlą się wierni różnych religii, wyznań i obrządków.
   Jak widać, Rusini-Ukraińcy zarówno w epoce Rusi Kijowskiej, jak i po nawale tatarskiej w 1240 roku, kiedy na okres wielu stuleci pozbawieni zostali swojej państwowości, choć nie mieli określonych granic, to jednak mieli swoje centrum duchowe, jakim była Cerkiew, wokół której rozwijało się ich życie duchowe. To głównie dzięki przetrwałej na ziemiach ukraińskich instytucji Cerkwi możliwe było reaktywowanie metropolii prawosławnej nad Dnieprem i otwarcie w 1632 roku słynnej Akademii Kijowsko-Mohylańskiej. Ukraińcy stworzyli wówczas szczególnie istotną dla swojego rozwoju kulturę renesansu i baroku. Był to zarazem ważny w historii Ukrainy okres Kozaczyzny, dążącej do stworzenia własnej państwowości, zwłaszcza za czasów hetmana Bohdana Chmielnickiego i w okresie jej największego rozwoju kulturalnego zwanym epoką Iwana Mazepy. Kozacka, a zwłaszcza mazepińska idea niepodległościowa powróciła z nową siłą po ogłoszeniu przez parlament Ukrainy niezależności w 1991 roku.

   Najbardziej sugestywny, bohaterski i żywotny do dziś literacki obraz Kozaczyzny z wizerunkami takich wybitnych obrońców i twórców wolności Ukrainy, jak Piotr Sahajdaczny, Bohdan Chmielnicki, Piotr Doroszenko, Iwan Mazepa, stworzyli najwybitniejsi przedstawiciele romantyzmu ukraińskiego — Markijan Szaszkiewicz, Taras Szewczenko, Mykoła Kostomarow, Pantełejmon Kulisz, Mychajło Hruszewski i inni.
   Po ogłoszeniu niezależności Ukrainy w 1991 roku mógł być przywrócony świadomości Ukraińców ten często idealizowany obraz Kozaczyzny, którego z reguły zupełnie nie znają i w odmienny od Ukraińców sposób interpretują Rosjanie, zwłaszcza gdy chodzi o działalność hetmanów Bohdana Chmielnickiego oraz Iwana Mazepy, uważanego przez sowiecką historiografię i propagandę za zdrajcę wspólnej ojczyzny.
   Jak żywotny jest dziś w społeczeństwie ukraińskim obraz Kozaczyzny, widać na każdym kroku, począwszy od nowych pomników hetmanów, masowo oglądanego filmu o Mazepie czy portretów Bohdana Chmielnickiego na „hrywnach" - banknotach ukraińskich.
Kozaków jako ucieleśnienie wolności jednostki, narodu, państwa przedstawia wybitny ukraiński poeta-myśliciel XVIII wieku rodem z Charkowa - Hryhorij Skoworoda, który robiąc aluzję, jak można wywalczoną wolność stracić, nazywa hetmana Bohdana Chmielnickiego ojcem wolności epoki Kozaczyzny.

Oj, żeby się tylko z durniami nie zgadać,
I tak wolności własnej nie postradać.
Bądź sławny na wieki, mężu nasz wybrany,
Wolności ojcze, herosie Bohdanie.

   Dzięki hetmanowi Bohdanowi Chmielnickiemu Ukraina z jednej strony zaistniała jako podmiot na politycznej mapie Europy i świata. Z drugiej jednak strony Chmielnicki to ten nieroztropny przywódca, który nie do końca przejrzał intencje Moskwy, gdy podpisywał zgubną dla Ukrainy wojskową ugodę w Perejasławiu z carem, który ani myślał o jej dotrzymywaniu, co wyraził Skoworoda w zakończeniu cytowanego wyżej wiersza De Libertate.

   Chmielnickiego także Szewczenko nazywa mężem wielkim, choć nic do końca, co wyraził poeta w trafnym, lapidarnym zwrocie - „wełykyj muże, ta ne duże".
   Obok Chmielnickiego najbardziej żywotnym w świadomości wszystkich dotychczasowych pokoleń Ukraińców pozostaje hetman Lewobrzeżnej Ukrainy Iwan Mazepa. Przechodząc na stronę króla Szwecji Karola XII w 1709 roku. Mazepa starał się naprawić błąd Chmielnickiego i wyrwać Ukrainę z „objęć" Moskwy. Autor trylogii Mazepa Bohdan Łepki był zdania, że Piotr I „tylko udaje Europejczyka, a w głębi duszy jest wschodnim satrapą". Wychowany zaś na dworze króla polskiego Jana Kazimierza Europejczyk, bohater m.in. poematu Juliusza Słowackiego, Iwan Mazepa, obdarzony lotnym umysłem i zmysłem estetycznym, „świadomy był tego, że - jak podkreślał Łepki - kultura nie jest rzeczą, którą można narzucić gwałtem". Profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, ukraińskiego pochodzenia, Bohdan Łepki poprzez walkę Mazepy z Piotrem I ukazał zmagania między Rosją a Ukrainą nie w kategoriach militarnych, lecz jako starcie dwóch kultur, dwóch mentalności i dwóch systemów władzy państwowej - carskiego despotyzmu i systemu republikańskiego reprezentowanego przez Iwana Mazepę. Tragizm Mazepy, podobnie jak u Wallenroda, wynikał również z braku oparcia w szerokich warstwach społecznych. Przyczynę słabości Ukrainy upatrywał Mazepa także w braku widocznej i dziś konsolidacji elit ukraińskich oraz woli zjednoczenia się wokół wspólnego celu, odzyskania przez Ukraińców prawdziwej wolności, co hetman w sposób następujący wyraził w tzw. Dumie Mazepy:

...Zmiłuj się nad Ukrainą
Boże! Jedność daj jej synom!
Jeden zżył się z poganami,
Woła: „Tu są atamani..."
Za grosz Lachom służy inny,
Tęskno mu bez Ukrainy...
Trzeci Moskwie już hołduje
I jej wiernie usługuje...
Weźcie wszyscy się za ręce
I nie dajcie w gorzkiej męce
Matce swojej cierpieć znowu!
Hej na wrogów, hej do boju!
Niechaj wieczna będzie sława,
Że przez szable mamy prawa...

   Trwającą od 1654 roku rusyfikację i podporządkowywanie Ukrainy Rosji rozpoczął szanowany przez rosyjskich poetów i kolejnych władców rosyjskich car Piotr I. Zapoczątkowanemu przez Piotra I zniewalaniu Ukrainy próbował przeciwstawić się Rosjanin Aleksander Hercen, m.in. w artykule Rosja i Polska w emigracyjnym piśmie „Kołokoł" (1859, nr 34). Wskazując na źródła konfliktu ukraińsko-rosyjskiego, Hercen pisał, iż car Piotr l pod pretekstem zdrady hetmana Lewobrzeżnej Ukrainy Iwana Mazepy w 1709 roku pozostawił Ukraińcom tylko namiastkę przywilejów, obiecanych w wojskowej ugodzie perejasławskiej zawartej przez. Bohdana Chmielnickiego z carem Rosji w 1654 roku.
   „Chmielnicki - jak tłumaczył Hercen - poddał się carowi nie z miłości do Moskwy, lecz z nieufności do Polski [...] Moskwa, a ściślej Petersburg zmusiły go do znienawidzenia Moskali [...] Przyłączywszy się do Wielkorusi, Małoruś (jak nazywano wówczas Ukrainę) zastrzegła sobie poważne prawa. Car Aleksy zaprzysiągł, że prawa te będzie przestrzegał. Piotr I, pod pretekstem zdrady Mazepy, pozostawił jedynie cień tych przywilejów. Umacniając carską władzę w Małorusi, Elżbieta i Katarzyna wprowadziły pańszczyznę. [...] Nieszczęśliwy kraj protestował, ale czyż mógł oprzeć się nieubłaganej lawinie toczącej się z północy, z Petersburga ku Morzu Czarnemu i pokrywającej wszystko jednostajnym lodowatym całunem niewoli. [...] Jak więc rozwiązać problem Ukrainy? - pytał Hercen: „Długość panowania niczego nie udowadnia, utracone panowanie jeszcze mniej. Czyżby prawo podboju? Ostatni zaborca będzie panował dopóty, dopóki nie pokona go inna siła. Podbój jest faktem, a nie prawem. Według mnie — przekonywał Hercen — problem rozwiązuje się w sposób bardzo prosty. Ukrainę należy w takim wypadku uznać jako wolne i niezależne państwo. Rozwiążmy im ręce, rozwiążmy im język, niech ich mowa będzie całkowicie wolna, a wtedy oni powiedzą swoje słowo, przekroczą przez knut [bat]”.
   A zatem nie tylko Ukraińcy, ale i demokraci rosyjscy wiedzieli już w XIX wieku, że nie było tak, jak myślał Michaił Kątków czy Wisarion Bieliński, którzy zaprzeczali istnieniu języka, narodu i państwa ukraińskiego nawet po ukazaniu się przełomowego tomu wierszy pt. Kobzar Tarasa Szewczenki. Przypomnijmy, że zdaniem Katkowa „Ukraina nigdy nie miała własnej historii, nigdy nie była odrębnym państwem [...] Nigdy nie było języka małorosyjskiego i mimo wysiłków ukrainofilów nie powstał on aż do dnia dzisiejszego". M. Katkowowi wtórował apologeta A. Puszkina - Wisarion Bieliński, który uparcie powtarzał, iż „Małoruś nie była nigdy państwem i co za tym idzie, nie miała własnej historii. [...] Historia Małorusi jest dopływem, który wpadł do wielkiej historii Rosji. Historia Małorusi jest jedynie epizodem panowania cara Aleksego Michajłowicza [...] Małorusini byli zawsze plemieniem i nigdy nie tworzyli narodu, a tym bardziej państwa... Plemię może mieć tylko ludowe pieśni, ale nie może mieć wielkich poetów, których mają tylko wielkie narody, a cóż to za naród bez wielkiego i autonomicznego marzenia politycznego. Żywym dowodem tej prawdy jest Gogol, w jego poezji spotykamy wiele rdzennie ukraińskich elementów, jakich nie ma i być nie może w rosyjskiej, ale któż nazwie go poetą ukraińskim" - podkreślał w połowie XIX wieku W. Bieliński.
   Podobne poglądy przedstawicieli władz i kultury rosyjskiej prowadzące do rusyfikacji Ukrainy nie są dziś z reguły znane, ani Rosjanom żyjącym w Rosji, ani na Ukrainie. Nie tylko zresztą Rosjanie, ale i rosyjskojęzyczni Ukraińcy, mieszkający zwłaszcza w zrusyfikowanych i zsowietyzowanych regionach Ukrainy, nie znają historii stosunków ukraińsko-rosyjskich. Nie znają ich ani w ujęciu Bielińskiego, Kalkowa, Wałujewa czy autorów ukazu emskiego, ani w ocenie Aleksandra Hercena, ani tym bardziej w rozumieniu pisarzy i historyków ukraińskich.
   Żyjący w Charkowie Rosjanie, a także rosyjskojęzyczni Ukraińcy -jak mogli się dowiedzieć obserwatorzy wyborów prezydenckich w Krasnogradzie i Charkowie - swoją nieznajomość kultury i języka ukraińskiego usprawiedliwiali, tłumacząc, że to „historia tak się potoczyła" i założony w 1655 roku przez Kozaków zaporoskich Charków i jego przemysłowe zaplecze - Donieck „stały się miastami rosyjskojęzycznymi".
   Najistotniejszy wydaje się fakt, że mimo trwającego od połowy wieku XVII planowego i programowego rusyfikowania Ukrainy przez carskie i komunistyczne władze moskiewskie, duża część Ukraińców nie dała się wynarodowić. Rusyfikowani Ukraińcy wiedzieli, że są narodem z własną odrębną historią, ojczystym językiem ukraińskim, bogatą i oryginalną kulturą wyrastającą z przyjętych w 988 roku wartości chrześcijańskich. Nie godzący się z carską i komunistyczną niewolą naród ukraiński doczekał się swojej godziny na „wielkiej tarczy historii".

   Naród ukraiński po raz pierwszy w sposób tak zdecydowany i powszechny powiedział swoje słowo dopiero w 1989 roku, na zjeździe Narodowego Ruchu Ukrainy, kiedy to jego delegaci wyrazili wolę życia w odrodzonym niezależnym państwie ukraińskim, którego istnienie ogłosił parlament ukraiński, a potwierdziło ogólnonarodowe referendum w 1991 roku.
   W tej sytuacji, po trzynastu latach życia w niezależnej Ukrainie, organizowane przez prorosyjskie władze ukraińskie i najwyższe władze Rosji uroczystości upamiętniające 350. rocznicę nie dotrzymanej przez Moskwę i zgubnej dla Ukrainy ugody perejasławskiej z 1654 roku, traktowanej jako święto zjednoczenia Ukrainy z Rosją, świadczyły o zupełnym nieliczeniu się organizatorów z faktami historycznymi oraz o ignorowaniu odwiecznych dążeń niepodległościowych wielu pokoleń Ukraińców.

   Dziedzictwo cyrylometodiańskie żywotne wśród Ukraińców od początku ich chrystianizacji zaowocowało trwałymi wartościami i zabytkami kultury najpierw w epoce Rusi Kijowskiej, potem w okresie działalności kijowskiego Bractwa Cyrylometodiańskiego w latach 1845-1847, a następnie podczas apostolskiej pielgrzymki Jana Pawła II na Ukrainę w 2001 roku oraz podczas pomarańczowej rewolucji 2004 roku.
   Wyedukowane od 1991 roku już bez ograniczeń cenzury społeczeństwo ukraińskie, a zwłaszcza jego najmłodsze pokolenie 18-30-letniej młodzieży, najliczniej uczestniczyło w manifestacjach i wiecach organizowanych w czasie pomarańczowej rewolucji na placach Kijowa, Lwowa, Charkowa i innych miast Ukrainy. Ta najbardziej aktywna młodzież nieprzypadkowo zbierała się pod pomnikami takich wybitnych postaci w dziejach Ukrainy, jak święty apostoł Andrzej, św. św. Cyryl i Metody, św. Olga, św. Włodzimierz, św. Piotr Mohyła, hetman B. Chmielnicki, pisarze Hryhorij Skoworoda, Taras Szewczenko, Mychajło Hruszewski. Pod ich pomnikami odczytywane były wysyłane do władz i przywódców demokratycznych państw petycje, listy otwarte i prośby o przywrócenie idei władzy jako służby obywatelom oraz wsparcie działań na rzecz przywrócenia uczciwości w życiu społecznym i politycznym.
   Potrzebę godnego traktowania każdego człowieka wyrażały hasła na transparentach zaczerpnięte m.in. z tradycji romantyzmu: „Prawy mąż nie radzi z nieuczciwymi" czy „Sława uczciwym dyplomatom".
W okresie ostatnich trzynastu lat powrotu do źródeł kultury ukraińskiej szczególnie bliska młodemu pokoleniu stała się m.in. twórczość i działalność właśnie członków kijowskiego Bractwa Cyrylometodiańskiego, którzy w epoce romantyzmu kontynuowali i wcielali w życie ideę współpatronów Europy św. ś w. Cyryla i Metodego, głoszących Pismo Święte w rodzimych językach ewangelizowanych narodów.
   Z Notatek jednego z najaktywniejszych członków Bractwa Cyrylo-Metodiańskiego, Wasyla Biłozerskiego, wynika, że w oparciu o odrodzone i wolne od wypaczeń zasady chrześcijańskie członkowie Bractwa starali się ustalić życzliwe i przyjazne stosunki między ludźmi i narodami: „Religia Chrystusowa - dała światu nowe wartości duchowe, którymi nie był on dotąd przepełniony. Zbawiciel odkrył ludzkości miłość, pokój i wolność, równość dla wszystkich i braterstwo narodów - nowe cele wskazane narodom dla spełnienia wśród nich wielkiej idei, ludzkiej jedności". Ponieważ ci, którzy mieli władzę i możliwość strzeżenia prawdy, nie spełnili oczekiwań i nadziei swych poddanych, a narody po osiemnastu stuleciach od narodzenia Chrystusa cierpią z powodu nieprawdy i nadal są uciskane, konieczne jest odrodzenie istniejących w tych narodach, lecz niwelowanych przez carat, sił i wartości duchowych niezbędnych do obrony własnej niezależności i zagwarantowania swobodnego rozwoju cywilizacyjnego narodu ukraińskiego: „Szczęśliwe są te narody - kontynuuje Biłozerski - wśród których świadomość narodowa jest na tyle silna i twarda, że żadna siła zewnętrzna nie jest w stanie ujarzmić duchowej siły tego narodu; wówczas taki naród zachowa i własną suwerenność i swobodny rozwój; i to jest ten cel, do którego winien dążyć każdy naród, bo biada temu, kto pozwoli sobie założyć jarzmo".
   Moralne samodoskonalenie, samopoświęcenie oraz propagowanie oświaty i zasad nauki Chrystusa stało się głównym celem działalności zarówno całego Bractwa, jak i każdego z jego członków, co bardzo dokładnie określał Biłozerski w 9 i 11 paragrafie Założeń programowych: „Tak jak pobudki naszego Bractwa zbudowane są na zasadach chrześcijańskiej miłości, tak należy starać się, by samo osiągnięcie równości i godności praw człowieka dokonało się w duchu łagodności i umiłowania pokoju".
   Charakterystyczne, że w Księgach istnienia narodu ukraińskiego, odwrotnie niż w porównywanych z nimi przez badaczy Księgach narodu i pielgrzymstwa polskiego Adama Mickiewicza, przyjęto tezę, że przywracanie prawdziwej wiary chrześcijańskiej i powracającej z nią wolności winno się odbywać oddolnie, a nie odgórnie, jak proponował w swym dziele Mickiewicz, pisząc „Wolność w Europie rozszerzała się powoli, ale ciągle i porządnie, od Królów szła Wolność do panów wielkich, a ci będąc wolnymi, rozlewali Wolność na miasta, i wkrótce miała zejść na lud, i całe Chrześcijaństwo miało być wolne, a wszyscy Chrześcijanie jak bracia sobie równi". Odwrotną niż Adam Mickiewicz drogę do wolności poprzez odrodzone chrześcijaństwo widział Mykoła Kostomarow, dla którego chrześcijaństwo to powszechne braterstwo, narastające oddolnie w miarę przyjmowania i utwierdzania wśród wiernych miłości bliźniego, stanowiącej podstawę wszystkich zasad etyki chrześcijańskiej. Z miłością związany jest, będący przeciwieństwem egoizmu, duch poświęcenia, ofiary oraz wiary w jedynego Boga, jednoczącego wszystkich braci w Chrystusie, który „swoją krew przelał za wolność rodu człowieczego".
   Naśladujący działalność św. św. Cyryla i Metodego romantycy ukraińscy, którzy zaczęli tłumaczyć Pismo Święte na rodzimy język ukraiński, zostali aresztowani przez administrację carską jako niebezpieczni dla imperium, gdyż ich przekłady - jak stwierdzono - mogą doprowadzić do oderwania Cerkwi ukraińskiej od Cerkwi moskiewskiej, a w konsekwencji do oderwania Ukrainy od Rosji.
   Zawarty w Księgach istnienia narodu ukraińskiego na wskroś europejski, wyrastający z chrześcijańskiej idei miłości bliźniego program zakładał równość wszystkich języków, religii i kultur narodów słowiańskich, a co najistotniejsze przypominał rządzącym o idei służenia swojemu narodowi, którego interesów mieliby bronić wybierani przez każdy naród przedstawiciele - deputowani tworzący wspólny parlament.

   Historia pokazuje, że władze ukraińskie w odrodzonym w 1991 roku państwie ukraińskim nie tylko od tej chrześcijańskiej powinności odeszły, ale podczas wyborów prezydenta Ukrainy w 2004 roku, na oczach świata, oszukały wyzyskiwany przez nie i upokarzany naród ukraiński, który z niespotykaną dotąd determinacją postanowił w sposób pokojowy walczyć o swoje prawa.
   Na wspólnej drodze do własnych niepodległości Ukraińcy i Polacy zaczęli się coraz częściej spotykać w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku. Propagowaną w publikacjach Instytutu Literackiego w Paryżu, a zwłaszcza na łamach redagowanej przez Jerzego Giedroycia „Kultury", niepodległościową ideę ukraińską sformułowaną i ogłoszoną w Programie wschodnim (1953 r.) na różne sposoby zaczęli wspierać twórcy i spadkobiercy polskiego Sierpnia 1980, którzy w sposób pierwszorzędny i decydujący przyczynili się do upadku muru berlińskiego i sowieckiego imperium. Oprócz Jerzego Giedroycia i jego zwolenników orędownikami niezależności Ukrainy, zarówno w okresie pierwszej „Solidarności" 1980 - 1981, stanu wojennego i podziemia, jak i po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1989 roku, stali się przedstawiciele polskiego parlamentu, władz rządowych, środowisk naukowych i twórczych, zwłaszcza drukujących na łamach takich podziemnych i niezależnych pism polskich, jak w pierwszej kolejności lubelskie „Spotkania", „Nowa Koalicja", „Obóz", „ABC", „Międzymorze", krakowskie „Bez Dekretu", „Arka", „Opinia", „Zomorządność", „Pomost", zaś z oficjalnych pism „Tygodnik Powszechny", „Znak", „Więź", „Wprost", „Gazeta Wyborcza" i inne.
   By pomarańczowe sny Ukrainy o wolności i godnym miejscu w Europie nie zostały zduszone, w obronę zagrożonej niezależności odrodzonego w 1991 roku państwa ukraińskiego zaangażowali się Zbigniew Brzeziński, przedstawiciele polskiej „Solidarności" wraz z jej przywódcą Lechem Wałęsą, a także jeden z głównych praktycznych realizatorów idei J.Giedroycia - prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski, polscy eurodeputowani, parlamentarzyści, politycy i znaczna część społeczeństwa polskiego, a szczególnie młodzież. Podobnie jak naród polski, który poczuł się wolny i zdolny do pokojowej walki o swe prawa, gdy począwszy od 1979 roku, na wielotysięcznych zgromadzeniach religijnych wielokrotnie witał w swej ojczyźnie Papieża -Polaka, również naród ukraiński w czasie apostolskiej pielgrzymki Papieża -Słowianina w Ukrainie raz jeszcze, ale tym razem na oczach świata, zobaczył siebie, zobaczył, jak powszechna jest jego wola i pragnienie pokojowej walki o prawdę, wolność i godność. Podczas tej apostolskiej pielgrzymki największy moralny autorytet w świecie pokazał światu duchową Ukrainę z jej nieprzemijającymi wartościami, z jej dramatyczną historią, problemami i wyzwaniami, ale też i z potencjalnymi możliwościami, nadziejami i dalekosiężnymi perspektywami jej wszechstronnego rozwoju, jako zgodnego i równoprawnego członka w życiu jednoczącej się, ale nie unifikującej się kulturowo i nie tracącej tożsamości narodowych Europy. Jan Paweł II przypomniał też Europie i światu, że widzenie, jakie miał apostoł Andrzej na wzgórzach Kijowa, „nic dotyczyło jedynie przeszłości", gdyż światło apostoła Andrzeja przyświeca również przyszłości Ukrainy. „Wydaje mi się, że oczyma serca rzeczywiście widzę, jak po tej waszej błogosławionej ziemi rozchodzi się nowe światło. Jest to światło, jakim promieniuje odnowione potwierdzenie wyboru dokonanego dalekiego roku 988, kiedy Chrystus został przyjęty przez naród ukraiński jako «Droga. Prawda i Życic» (por. J 14, 6)"'. Z całego serca błogosławił wszystkim Ukraińcom, żyjącym jak powiedział Papież - Słowianin na swej okupionej krwią męczenników ziemi „od Doniecka do Lwowa, od Charkowa do Odessy i Symleropola".
   Wskazując na europejskie korzenie kultury Rusi Kijowskiej, Ojciec Święty podkreślił, że przybył „do sławnych świątyń Kijowa, kolebki chrześcijańskiej kultury całego europejskiego Wschodu". Dniepr nazwał Jordanem, a porównany z Jerozolimą Kijów „światłem Ukrainy". Apostolskie Słowa Jana Pawła II na Ukrainie w 2001 roku duchowo wzmocniły naród ukraiński, przyczyniając się do umoralnienia polityki i uczciwości w stosunkach międzyludzkich.
   Swoją wolę decydowania o własnym losie i kształcie niezależnego, duchowo odradzającego się państwa wyrazili Ukraińcy, jak nigdy dotąd, na oczach całego świata w 2004 roku, podczas drugiej tury wyborów 21 listopada. W tym pamiętnym dniu większość obywateli na prezydenta niezależnej i niepodzielnej Ukrainy wybrała polityka o europejskim sposobie myślenia, o wysokim poczuciu etyki i odpowiedzialności za losy Ukrainy, Wiktora Juszczenkę. Wyborcy zobaczyli w nim wyraziciela swych pragnień o wolnym i bezpiecznym życiu w rozwijającej się Ukrainie, oczekującej na należne jej, godne miejsce w rodzinie państw europejskich.
   Dobrze, że po ewidentnym sfałszowaniu tych wyborów w obronę wolności narodu ukraińskiego zaangażowali się przedstawiciele tak wielu demokratycznych narodów i najwyższych władz państwowych w Europie i świecie, a zwłaszcza najbliższego zachodniego sąsiada Ukrainy -Rzeczypospolitej Polskiej. W tej decydującej dla Ukrainy chwili Polacy kolejny raz stali się wyrazicielami ogólnoludzkich wartości, o których w swych wykładach w Paryżu przypominał najwybitniejszy poeta i wieszcz Polski Adam Mickiewicz, mówiąc „kto myśli o interesach jednego tylko narodu, jest nieprzyjacielem wolności".
   O wolność zarówno swojego, jak i wszystkich zniewolonych narodów walczył poetyckim słowem prorok Ukrainy Taras Szewczenko, przywołując w swym poemacie Kaukaz poetyckie obrazy poświęcających się dla dobra człowieka Prometeusza, Jeremiasza i Chrystusa.
   Szewczenko nieprzypadkowo wierzył, że Ukraina trwałą wolność może osiągnąć w pierwszym rzędzie wraz z Polakami, których w swym poetyckim posłaniu Do Polaków prosił: „Podajże rękę Kozakowi. // I serce swe do niego przychyl. // I razem w imię Chrystusowe // Odbudujemy raj nasz cichy!".

   Owoce pokojowej rewolucji pomarańczowej są trwałe i stają się coraz bardziej widoczne. U ich źródeł leży bowiem kolejne duchowe odradzanie się Ukrainy, od 1991 roku częściowo niezależnego państwa. Uczęszczające w latach dziewięćdziesiątych do podstawowych i średnich szkół najmłodsze pokolenie Ukraińców to najcenniejszy owoc pomarańczowego zwycięstwa narodu ukraińskiego.
   Zwycięstwo to ma wymiar moralny, społeczny i polityczny. Wolność Ukrainy osiągnięta została drogą dialogu, w wyniku uczciwych, powtórzonych wyborów prezydenckich, dzięki zaangażowaniu szerokich rzesz społeczeństwa, które oszukiwane i wyzyskiwane przez władze oligarchiczno-mafijne skazywane było na bierność, zwątpienie w możliwość wpływu na zmianę sytuacji, a w konsekwencji na życic według zasady: „Moja chata skraju, niczoho ne znąju". Szeroki udział społeczeństwa w pomarańczowej rewolucji odrodził i umocnił wiarę w urzeczywistnienie odwiecznych pragnień narodu ukraińskiego.
   Nowy transparent dokumentujący znaczenie dokonanego wówczas przełomu: „Moja chata na Majdanie" będzie utwierdzał przyszłe pokolenia w przekonaniu, że ich pomarańczowe sny o Ukrainie przynajmniej w części są osiągalne.
   Ukraińcy dzięki pomarańczowej energii, dojrzałej i uruchomionej w 2004 roku, stali się społeczeństwem zaangażowanym w sprawy własnej ojczyzny, społeczeństwem wierzącym we własne siły, społeczeństwem przekonanym, że od jego aktywności i patriotyzmu zależy duchowy i ekonomiczny rozwój Ukrainy.


■ Włodzimierz Mokry

   Wykład dla Duszpasterstwa Ludzi Pracy '90 w Legnicy, wygłoszony 02.02.2006 r., oparty na artykule W. Mokrego, opublikowanym w almanachu „Między sąsiadami" nr 14-15/2004-2005.

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl