Zbawienie polityka

   Po ostrej, a nawet brutalnej kampanii wyborczej, w której politycy byli jednocześnie jej reżyserami, scenarzystami i aktorami warto zastanowić się, czy będzie można w przyszłości tego rodzaju kampanie poprowadzić bardziej godnie, odpowiedzialnie i po prostu po ludzku? Czy będzie można prowadzić spory merytoryczne bez wzajemnych oskarżeń, pomówień, bez agresji i z wzajemnym szacunkiem dla przeciwnika? Z całą pewnością można powiedzieć, że ostatnia kampania wyborcza była bardzo daleka od chrześcijańskich i katolickich zasad obowiązujących w życiu społecznym, politycznym i gospodarczym. Politycy na ogół dali się nam poznać, mówiąc oględnie, z nie najlepszej strony. Jednak, tak jak w każdej społeczności, tak i tu są ludzie, którzy starają się kierować swoimi działaniami według zasad wiary, moralności i sumienia. W drugiej połowie października br. na kolejnym spotkaniu Duszpasterstwa Ludzi Pracy ’90 w Legnicy swoimi doświadczeniami i przemyśleniami na ten temat podzielił się senator Rafał Ślusarz. Wygłosił on prelekcję pt. „Czy polityk może być zbawiony?”
[image]
   Na wstępie podzielił się refleksjami na temat działalności polityków stwierdzając, że polityka i życie wieczne to dwa różne porządki. Zbawienie to transcendentny cel indywidualny, duchowy. Polityka zaś to wspólnotowy środek do osiągania celów doczesnych. Te dwie całkowicie różne rzeczywistości łączą się jednak w osobie polityka. Przykładem nich jest patron polityków św. Tomasz Morus, który potrafił świadczyć o „niezbywalnej godności sumienia”, nawet za cenę męczeństwa. Oddając swe życie mówił: „Umieram jako dobry sługa króla, ale przede wszystkim sługa Boga”. Czy zatem polityka jest drogą bezpieczną? Co politykowi grozi w wymiarze duchowym? Czy korzyści płynące z działalności politycznej są wystarczające dla spokoju jego sumienia? Jak można sobie z tym poradzić? Dlaczego władza deprawuje i gdzie znajdują się przyczyny jej deprawacyjnego charakteru? Gdzie są pokusy przed którymi polityk powinien się bronić? To na ogół pytania retoryczne, ale wymagające odpowiedzi.
   Polityk tak jak bohater „Boskiej Komedii” Dantego napotyka na swej drodze trzy zwierzęta: panterę, lwa i wilczycę. Pantera symbolizuje rozwiązłość, lew pychę, a wilczyca chciwość. Wszystkie te cechy aż nadto widoczne są wśród polskich polityków. Po ostatniej kadencji Sejmu rozwiązłość i pychę można uznać za powiązane ze sprawowaniem władzy. Pycha jest najbardziej widoczna podczas kampanii wyborczej. Nasze czasy już dawno porzuciły poszukiwanie takich cnót jak skromność, czy pokora, będących przeciwieństwem pychy. O ile jednak dwie pierwsze cechy wiążą się z życiem osobistym, to chciwość, dziś nazywana też korupcją, zagraża życiu wspólnotowemu.
   Polityka rozlicza się z tego co robi, a nie z tego jakie ma intencje. Nie można złymi metodami osiągać dobrych celów. Do polityka, tak jak i do każdego innego człowieka skierowane jest Słowo Boże: „Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie”(Mt 7,12). Tak więc i polityk powinien okazywać szacunek do bliźniego i jego sumienia. Powinien zawsze dobrze radzić niezależnie od okoliczności, dobrze znać problem o którym mówi, bo wtedy jest wiarygodny. Jak każdy człowiek powinien unikać zła. Pięknie ujmuje taki sposób postępowania Jan Kochanowski w tłumaczeniu Psalmu 1: „Szczęśliwy, który nie był między złymi w radzie/Ani stóp swoich torem grzesznych ludzi kładzie/Ani siadł na stolicy, gdzie tacy siadają,/Co się z nauki zdrowej radzi naśmiewają;”.
   Zatem polityk w żadnej sytuacji nie może akceptować niedozwolonych moralnie środków. Cnotą polityka jest mówienie prawdy. Tymczasem kłamstwo robi karierę i to nawet taką, że ci którzy je powtarzają nie wierzą w to co mówią. Powszechnie zbyt lekko podchodzi się do ocen prawości, cnoty i prawdy.
   Z okazji Dnia Papieskiego w 1995 r. Jan Paweł II mówił do nas: „Polska woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia”. To sumienie, czyli sąd rozumu pozwalający rozpoznać jakość moralną czynu i pełnić dobro, a unikać zła, ma decydować o stanowisku polityka w konkretnych sprawach. Według dokumentów Kościoła sumienie prawe wspiera się wychowaniem, przyjmowaniem nauki Pisma Św., radami ludzi mądrych, modlitwą, darami Ducha Św., ale i nauczaniem Kościoła.
   O to aby chronić w życiu publicznym najważniejsze wartości zwrócił się Jan Paweł II wprost do polityków: „Pragnąłbym życzyć polskim politykom i wszystkim osobom zaangażowanym w życiu publicznym, by nie szczędzili sił w budowaniu takiego państwa, które otacza szczególną troską rodzinę, życie ludzkie, wychowanie młodego pokolenia, respektuje prawo do pracy, widzi istotne sprawy całego narodu i jest wrażliwe na potrzeby konkretnego człowieka, szczególnie ubogiego i słabego”. Zadania te wyraźnie eksponuje też ostatni list Episkopatu Polski dotyczący wyborów, wymagając od polityków: szacunku i obrony życia ludzkiego – od poczęcia aż do naturalnej śmierci, obrony rodziny opartej na trwałym małżeństwie mężczyzny i kobiety, prawa i obowiązku rodziców do wychowania dzieci oraz promocji dobra we wszystkich jego formach. Znamienne jest też stanowisko papieża Benedykta XVI, który jeszcze jako kardynał Joseph Ratzinger w liście „Godność do przyjęcia Komunii Świętej” napisał: „Nie wszystkie kwestie moralne mają tę samą wagę moralną co aborcja i eutanazja. Na przykład, jeżeli katolik nie zgadza się z Ojcem Świętym w sprawie wykonywania kary śmierci lub w sprawie decyzji o wypowiedzeniu wojny, nie będzie z tej racji uznany za niegodnego przyjęcia Komunii Świętej. Nawet wśród katolików istnieć może uprawniona różnorodność opinii w kwestiach wytaczania wojny i stosowania kary śmierci, ale nie w kwestiach aborcji i eutanazji.”
   Prelegent podał też przykłady ilustrujące rolę sumienia w działalności politycznej w Senacie RP. Jednym z nich jest jego własne wystąpienie przeciwko lekom homeopatycznym, które określił jako „w najlepszym razie szamaństwo, a w najgorszym szalbierstwo”. Narzucanie nam tego rodzaju leków przez UE określił on jako „czysty zabobon”.
   Problem godności osoby ludzkiej podjął w Senacie senator Przemysław Aleksandrowicz, który na tle obowiązku pobierania odcisków palców stwierdził, że w XVIII wieku poddany absolutnego władcy był prawdziwie wolnym człowiekiem w porównaniu z nami. Nie miał on obowiązku służby wojskowej, nie miał paszportów i dowodów osobistych, wolny był od kontroli granicznych i innych tego typu regulacji współczesnej cywilizacji. Przypomina się wizja zawarta w Apokalipsie, że każdemu zostanie nadany numer Bestii, bez którego nie będzie można nic sprzedać, ani nic kupić, bez którego nie będzie można podróżować. Senator Aleksandrowicz podsumował: „… już mamy NIP oraz PESEL. Można powiedzieć, że ta wizja apokaliptyczna się sprawdza. Brakuje nam jeszcze pieczęci na czole.”
   Z kolei senator Antoni Szymański zwrócił uwagę na ustawodawstwo skierowane przeciwko rodzinie, które finansowo promuje rodziny rozbite, w separacjach i po rozwodach. Bowiem tylko w takich sytuacjach prawo przewiduje wypłacenie środków budżetowych przeznaczonych na zaliczkę alimentacyjną. Prawo to spowodowało lawinowy wzrost orzeczonych rozwodów. Prawo takie senator nazwał haniebnym, gdyż dyskryminując rodziny pełne, jako gorsze, zachęca do tego, żeby wziąć rozwód.
   Wystąpienie senatora Ślusarza spotkało się z długimi brawami w podziękowaniu za przedstawienie katolickich zasad w praktycznym wykonywaniu politycznego mandatu. Było wiele pytań i wypowiedzi. Wynika z nich, że środowiska katolickie coraz bardziej dokładnie i precyzyjnie będą domagały się od swoich przedstawicieli w parlamencie oraz od rządu realizowania niezmiennych zasad nauczania społecznego Kościoła. Będą też poszukiwać kandydatów, którzy zasady te na co dzień wyznają i praktykują, a nie tylko gołosłownie głoszą w czasie kampanii wyborczej.

■ Adam Maksymowicz - NIEDZIELA nr 48 z 18.11.2007

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl