Czy polityk może być zbawiony?

   Choć spotkanie Duszpasterstwa Ludzi Pracy ’90 odbyło się jeszcze przed wyborami, to mówiono o rzeczach ważnych, zwłaszcza po wyborach.

[image]
   Czy polityka jest drogą bezpieczną? Czy nie wystawia nas na ryzyko? Czy równoważą się dobra z zagrożeniami, aby uniknąć moralizowania? To pytania ważne nie tylko dla ludzi czynnie zajmujących się sprawami publicznymi. Udowodniły to ostatnie wybory. Kiedy kurz kampanii opada, wyraźnie widać, że etyka i moralność w polityce są tym bardziej potrzebne, im bardziej ich brakuje.
   Kongregacja Nauki Wiary w 2002 roku przypomniała o niektórych aspektach działalności i postępowania katolików w życiu politycznym. 18 października br. w kaplicy oo. Franciszkanów przy ul. Rataja rozmawiano więc o tym, dlaczego świeccy nie mogą rezygnować z udziału w polityce, „czyli w różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra, a która obejmuje umacnianie i obronę takich dóbr, jak porządek publiczny i pokój, wolność i równość, poszanowanie życia ludzkiego i środowiska, sprawiedliwość, solidarność”.
   Gościem Duszpasterstwa Ludzi Pracy był Rafał Ślusarz - Senator RP. Zwrócił on uwagę, że polityka rozlicza się z tego, co zrobi, a nie z tego, jakie miał intencje.
   - Dlatego tak ważne są następujące zasady: nie ma dobra ze zła, czyńcie, co chcielibyście, aby i wam czyniono, miłość przejawia się w szacunku do bliźniego i jego sumienia. Według Jana Pawła II, zachowując te zasady, również w polityce można wiele osiągnąć. Sumienie, czyli sąd rozumu, pozwala rozpoznać jakość moralną czynu i pełnić dobro, a unikać zła – przekonywał Rafał Ślusarz.
   Pośród wielu historycznych wypowiedzi polityków przytoczono stwierdzenie lorda Actona (historyka, filozofa politycznego, teoretyka wolności i polityka), który mówił, że wobec zła jesteśmy słabi i to wymusza konieczność nieustępliwej czujności – dostrzegając je wszędzie, gdzie się pojawia.
   – Okazując szacunek dla sumienia innych, a do tego wzywa każdego sumienie, dostajemy niepowtarzalną szansę wysubtelnienia własnego sumienia – kontynuował R. Ślusarz. – Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm („Veritatis splendor”). Tymczasem dla dobra rządzonych dobrze jest, jeśli polityk dąży do zbawienia. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał (czy to nie jest marzenie każdego polityka), a na swej duszy szkodę poniósł? – zakończył Rafał Ślusarz.

■ ks. Grzegorz Wieszewski - GOŚĆ NIEDZIELNY nr 43 z 28.10.2007

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl