Prawdę trzeba głosić za św. Pawłem

   W połowie listopada br. ze wspólnotą Duszpasterstwa Ludzi Pracy ’90 w Legnicy spotkał się franciszkanin o. prof. dr hab. Hugolin Langkammer OFM, Wygłosił prelekcję pt. „Benedykt XVI o Jezusie Chrystusie”.

   O. prof. dr hab. Hugolin Langkammer OFM, wybitny biblista znany jest nie tylko w kraju, lecz również poza jego granicami. Pełnił najwyższe godności akademickie we franciszkańskich wyższych seminariach duchownych w Kłodzku i we Wrocławiu, a przez blisko 40 lat był wykładowcą na KUL. Napisał ponad 60 książek, dziesięć razy tyle artykułów i rozpraw. Jest promotorem ponad pół setki prac doktorskich i recenzentem wielu rozpraw habilitacyjnych. Jego prace tłumaczone są na wiele języków świata. Prowadził wykłady i okolicznościowe odczyty na renomowanych uniwersytetach Europy i USA. Przez Amerykański Instytut Badań Bibliograficznych został uznany „Człowiekiem Roku 1997”.
   Na wstępie prelegent przedstawił tradycję apostolską w Kościele katolickim, którego głową na ziemi jest obecnie papież Benedykt XVI. Tej tradycji apostolskiej brak jest w pozostałych kościołach, których założycielami byli często ludzie niedoskonali. Przykładem jest Kościół protestancki, którego twórcą był Marcin Luter. Ten pobożny zakonnik wyciągnął z klasztoru zakonnicę z którą się ożenił. Z kolei założyciel Kościoła anglikańskiego król Henryk VIII ma na sumieniu m.in. ścięcie kilku kolejnych swoich żon, które mu już nie odpowiadały. Skutkiem braku tradycji apostolskiej jest obecny stan wiary i wiernych w tych Kościołach. Ojciec profesor podał przykład z Niemiec:
Pewnego razu odwiedziłem jeden z niemieckich kościołów protestanckich. Odbywało się akurat nabożeństwo. W kościele trzy panie na wózkach inwalidzkich. Przy ołtarzu pastor i obok niego dwie pastorki. Przy wejściu do kościoła trzej młodzieńcy. Na pytanie, czy są protestantami odpowiadają, że są katolikami i dodają: „Tu przywieźliśmy tylko trzy starsze panie. W ten sposób odrabiamy służbę socjalną, zamiast służby wojskowej.” W tym samym kraju, w kościele katolickim, w ciągu tygodnia wyspowiadałem ok. 800 osób i wygłosiłem 16 kazań. Jest tu całkiem inna atmosfera. Kościół katolicki trwa dzięki takim ludziom, jak wy, zgromadzeni tu, w tej legnickiej kaplicy. Bądźcie więc nadal wiernymi i dobrymi wyznawcami Jezusa Chrystusa.
   Takim wyznawcą jest Benedykt XVI. Wystarczyło, że zacytował w Ratyzbonie cesarza bizantyjskiego, iż islam to zbrodniczy system, a natychmiast nastąpiło oburzenie. Gdy ostrzegano papieża, aby nie jechał do Turcji odpowiedział, że prawdę trzeba głosić za św. Pawłem, który nie lękał się żadnych gróźb, jakich mu nie szczędzono. Zatem tam, gdzie nie ma tradycji apostolskiej, tam nie ma Kościoła. Pan Jezus mówi: „Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a owce Mnie znają” (J 10, 14). Co to znaczy znają? W hebrajskim kontekście wyraz „znać” („poznać”) ma wielorakie znaczenie (to także zbliżenie małżeńskie, np. Adam poznał Ewę i zrodziła mu syna). Tutaj „znać” to nawzajem przenikać się. Nikt nie zna Ojca tylko Syn, i nikt nie zna Syna tylko Ojciec (patrz: J 10, 15). A komu Syn zechce się objawić?
   Papież Benedykt XVI o swojej książce „Jezus z Nazaretu” pisze, że nie jest to encyklika. To są refleksje, które przeprowadził nad osobą Jezusa Chrystusa. Uznał w niej, że stosowana powszechnie metoda historyczno-krytyczna jest niewystarczająca. Konieczna jest też metoda kanoniczna. Zastosowanie obu tych metod daje dopiero solidne podstawy poznania Pisma Świętego. Obie metody przenikają się. Chcąc zbadać jaki sens ma wyraz i zdanie w Piśmie Świętym trzeba wziąć pod uwagę, że od czasów Nowego Testamentu minęło już 20 wieków i drugie tyle od czasów Starego Testamentu. My musimy badać Pismo Święte metodą ściśle naukową. Trzeba zauważyć, że przypowieść jest zupełnie innym rodzajem literackim niż nauki Jezusa Chrystusa. Tak samo jak opis cudów jest inny od kazania na Górze. Pismo Święte to nie tylko literatura, to pismo natchnione. Konieczna jest więc metoda kanoniczna, która uzupełnia tę pierwszą. Benedykt XVI swoją książkę zamyka na okresie działalności Pana Jezusa, od chrztu w Jordanie do Przemienienia Pańskiego. Będzie jeszcze pisał tom drugi. Papież zwraca uwagę na brak wydźwięku ostatniego Soboru, który rozróżnia to co Jezus mówił od tego co czynił. Zapisane jest, że powiedział: „Idźcie i nauczajcie”, podczas, gdy w dosłownym znaczeniu jest to „Idźcie i czyńcie wszystkich uczniami”. Ewangelie spisane są z tradycji ustnej. Według Ewangelii św. Marka, żołnierz, który pod krzyżem przebił bok Chrystusa powiedział: „Prawdziwie ten człowiek był Synem Bożym”. Ten sam setnik w Ewangelii św. Łukasza mówi: „Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy”. Każda Ewangelia była pismem skierowanym do innego środowiska. Św. Łukasz kierował swoją Ewangelię do pogan, zwracał uwagę na sprawiedliwego Zbawiciela świata („narodził się wam Zbawiciel”, Łk 2, 11). Tylko w tej Ewangelii tak jest nazwany Jezus Chrystus. Św. Marek chce pokazać, że Jezus Chrystus był Synem Bożym. Tak też zaczyna swoją Ewangelię: „Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym”. Św. Łukasz uzasadnia, że Ten, co umarł za nasze grzechy, musi być sprawiedliwy, co jednak nie oznacza, że nie był Synem Bożym.

[image]

   Ojciec profesor podał jeszcze wiele innych tego rodzaju przykładów interpretacji i odczytywania głębokiego sensu i ukrytych znaczeń wersetów, tekstów, opisów i przypowieści. Wszystkie one winny być analizowane w tym podwójnym systemie historyczno-krytycznym i kanonicznym, aby wydobyć ich prawdziwe znaczenie, dla umocnienia naszej wiary. W czasie dyskusji wykładowca wspomniał o swoim ostatnim spotkaniu osobistym z papieżem Benedyktem XVI, który będąc na lotnisku w Warszawie, zauważył go wśród witających osób i przywołał do siebie. Papież zapytał: „Nad czym pracujesz?”. Usłyszawszy odpowiedź, że nad książką „Teologia Starego Testamentu” zapytał: „Czy komuś już ją dedykowałeś?”. Ojciec profesor zakończył to wspomnienie: „Odpowiedziałem, że nie. Zrozumiałem, że ma być ona dedykowana Ojcu Świętemu, i takie jest jego życzenie. Tak też się stało.” Na zakończenie uczestnicy tego biblijnego spotkania razem odśpiewali: „Wszystkie nasze dzienne sprawy”.

■ Adam Maksymowicz - NIEDZIELA nr 50 z dnia 16.12.2007

(c) 2006-2017 http://www.dlp90.pl