Niech zstąpi Duch Twój !

   Po trzydziestu latach od pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski jego wypowiedzi, homilie i nauczanie stają się znów tak samo ważne, jak wtedy, kiedy ten wielki papież był wśród nas. Po raz kolejny w naszej historii przeżywamy trudny i bolesny okres transformacji ustrojowej, gospodarczej i kulturowej, która nie zawsze odpowiada naszej tradycji. Wymaga się często od nas porzucenia dawnych zwyczajów, przez wieki utrwalonych wartości na rzecz innych, na ogół całkiem nam obcych kultów, akceptowania nigdy nie spotykanych u nas stosunków międzyludzkich i rodzinnych. W czasie niepokoju moralnego przypomnienie wspaniałych chwil spotkania z Janem Pawłem II, który wskazał na potrzebę hartu ducha, na nadzieję, wytrwałość i zgodę narodową wydaje się być znowu drogą wyjścia z naszych aktualnych trudności. Kierując się podobnymi przesłankami Duszpasterstwo Ludzi Pracy ’90 w Legnicy zaprosiło na czerwcowe spotkanie znanego warszawskiego pisarza, publicystę i dziennikarza, Pawła Zuchniewicza, który wygłosił tu odczyt pt. „Niech zstąpi Duch Twój – dziedzictwo Jana Pawła II w trzydzieści lat po pierwszej pielgrzymce do Polski”. W ślad za pełną ekspresji relacją naszego gościa prześledźmy najważniejsze momenty spotkań z Janem Pawłem II i związanych z tym jego refleksji.

Człowiek wpływu

   Jadąc pociągiem do Legnicy – jak wspomina nasz prelegent – czytał gazetę, w której były zamieszczone sondaże i pytania dotyczące odzyskanej niepodległości. Wśród nich była ankieta na najbardziej wpływowego Polaka mającego udział w tych przemianach. Około 73% ankietowanych wskazało na Jana Pawła II. Potem były komentarze socjologów, którzy wskazywali na polski zwyczaj koncentrowania swojej uwagi na jednej osobie. Czy jednak papież miał rzeczywisty wpływ na przebieg wypadków? Przecież nie pociągał on za sznurki aktorów tych wydarzeń i nie miał on wpływu na to co działo się na scenie politycznej. Jednakże zdecydowana większość ludzi uważa, że miał on wpływ na to co się działo w naszym kraju, tyle tylko, że wpływ ten nie był bezpośredni. Miał on wpływ może nie tak na polityków, jak na zwykłych ludzi, którzy potem nadawali ton tej polityce. Wiele o wpływie na ludzi mówi list młodego ks. Karola Wojtyły z 1946 roku skierowany do swego mistrza teatralnego Mieczysława Kotlarczyka. Tak się złożyło, że jedną ze swoich pierwszych Mszy św. miał on odprawić dla Teatru Rapsodycznego w Krakowie, w piątą rocznicę jego istnienia. Jednakże zachorował i stracił głos. W związku z tym wysłał list do Kotlarczyka, w którym napisał, że być może nawet dobrze się stało. Napisał w nim również, że nie jest już aktorem, nie jest już kimś, kto działa, ale musi być teraz kimś ukrytym. Od tego momentu możemy zauważyć jego wpływ na każdego konkretnego człowieka. Ocenia się, że w pierwszej pielgrzymce do Ojczyzny wzięło udział ok. 10 milionów ludzi. Czyli, mniej więcej tyle, ile później liczyła sobie członów NSZZ „Solidarność” w 1981 roku.

Plac Zwycięstwa

   Pierwsza pielgrzymka Ojca św. do Ojczyzny rozpoczęła się 2 czerwca 1979 roku w gorącą i parną sobotę przed niedzielą Zesłania Ducha św. Jak wspomina o tym Paweł Zuchniewicz, początkowo nie miał zamiaru iść na pl. Zwycięstwa. Nie było to żadne miejsce sakralne i szczególne. W dobie dominującej wtedy propagandy sukcesu, w sprawie pielgrzymki Papieża akurat głoszono propagandę klęski. Będzie gorąco. Będzie trzeba długo czekać. Młodym ludziom Służba Bezpieczeństwa będzie robić zdjęcia, aby potem utrudniać zdanie matury i dostanie się na studia. Jednak ciekawość, zainteresowanie i przeczucie wielkich wydarzeń spowodowało, że mimo wszystkich oporów i trudności znalazł się na tym placu. Od początku narastała atmosfera niezwykłości tego spotkania. Rozpoczynając pamiętną homilię Jan Paweł II nawiązał do pragnienia papieża Pawła VI, który bardzo pragnął przybyć do Polski. Pragnienie to było tak silne, że przekroczyło ramy jednego pontyfikatu i spełniło się właśnie dzisiaj. Ojciec św. wyraźnie wskazał, że wytrzymałość, cierpliwość, ufność i nadzieja przyniosły nadspodziewany efekt. Tu na placu, Mszę św. odprawia papież Polak, co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia. Mimo wszelkich oporów, trudności i przeciwieństw cel jednak został osiągnięty. Papież mówił: „Od Piotra, jak i od wszystkich Apostołów Chrystus żądał, aby byli Jego świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi (Dz 1,8). Czyż przeto nawiązując do tych słów Chrystusowych nie wolno nam wnosić zarazem, ze Polska stała się w naszych czasach ziemią szczególnie odpowiedzialnego świadectwa?”. Jednocześnie papież podzielił się refleksją: „ – jakżeż ogromne z tego rodzą się zadania i zobowiązania. Czy do nich naprawdę dorastamy?” Początkowo nieśmiałe oklaski wraz z coraz bardziej zapadającymi w serca słuchaczy jego słowami przerodziły się wkrótce w burzę oklasków i aplauz. Szczególnie wybuchł on po słowach: „Nie sposób zrozumieć tego narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, ale zarazem tak straszliwie trudną – bez Chrystusa. Nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus – Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu.” Potem spontanicznie odezwał się coraz głośniejszy śpiew „My chcemy Boga! My poddani! On naszym Królem, On nasz Pan! ”. Był to sygnał, że na placu wszyscy poczuli się jedną wspólnotą. Zakończeniem homilii było wołanie Jana Pawła II, które stało się jego znakiem i symbolem tej pielgrzymki, a zarazem stale aktualnym wezwaniem skierowanym do wszystkich Polaków: „...wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi! Amen.”
Zdano sobie sprawę, że w tej chwili pękła bariera strachu. Publicznie wyrażona wolność wyznania i dialog prowadzony pieśnią z papieżem był powszechnym tego dowodem.

Papieski krzyż

   Na drugi dzień po uroczystościach na pl. Zwycięstwa krzyż papieski został rozebrany. Później krzyż znalazł się na terenie parafii pw. św. Maksymiliana Kolbe w Warszawie. Stoi tam do dziś przed kościołem. Jednym ze świadków tamtych wydarzeń jest pani Feliksa, z którą rozmawiał Paweł Zuchniewicz. Pani Feliksa była tego dnia na pl. Zwycięstwa. Pamięta słowa Ojca św. „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi”. Dziś stoi pod tym samym krzyżem. Jej trudne i ciężkie życie rodzinne uległo w ciągu tego czasu generalnej zmianie na lepsze. Miała męża pijaka. Modliła się za niego zawsze pod tym właśnie krzyżem. Jeden z księży wpadł kiedyś na pomysł, żeby przyozdobić ten krzyż stułą, taką samą, jaka wisiała na nim na pl. Zwycięstwa. Postanowił w ten sposób przypomnieć tamten dzień. Pani Felicja podjęła się jej uszycia i teraz o krzyżu mówi „mój krzyż”. Wiele razy jeszcze gorąco modliła się pod tym krzyżem za męża. Proponowano jej przeprowadzenie rozwodu, ale pomysł ten odrzuciła i nadal przychodziła pod krzyż. Mąż pił coraz mniej. W końcu w ogóle przestał. Rzucił palenie, a nawet już nie klnie. Pani Felicja nadal jednak przychodzi pod krzyż i modli się do Ojca św.

Proszę was

   Równie istotne i ważne dla nas słowa powiedział Papież na krakowskich Błoniach, na zakończenie pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny. Były to słowa pełne pokory i miłości do tego wszystkiego co tutaj zostawiał: „I dlatego pozwólcie – że zanim odejdę – popatrzę jeszcze stąd na Kraków, w którym każdy kamień i każda cegła jest mi droga – i popatrzę stąd na Polskę... I dlatego zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię „Polska”, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością
– taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym;
– abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili;
– abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.”

Nie milknące oklaski

   Wydaje się, że gorące i długo nie milknące oklaski były podziękowaniem słuchaczy zarówno dla wykładowcy, jak i wyrażały uznanie dla stale aktualnego nauczania Jana Pawła II, które zostało tak plastycznie, żywo, ciekawie i spostrzegawczo przedstawione. Szkoda, że w tej krótkiej notatce można było zasygnalizować tylko wybrane wątki tej prelekcji. Gość Duszpasterstwa jest znanym i cenionym pisarzem, autorem wielu publikacji o Janie Pawle II, w tym trzytomowej, beletrystycznej biografii: „Lolek. Młode lata Papieża”, „Wujek Karol. Kapłańskie lata Papieża” i „Habemus Papam”. Cieszą się one dużym powodzeniem. Każdy, kto chce lepiej zrozumieć wielki pontyfikat polskiego Papieża i utrwalić wspaniałe wspomnienia o Nim może to uczynić przez lekturę książek Pawła Zuchniewicza.

■ Adam Maksymowicz – skrócona wersja artykułu ukazała się w „Niedzieli” nr 29 z 19.07.2009 r.

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl