Niemcy oliwią maszyny?

[image]
   Dorota Arciszewska-Mielewczyk, założycielka Powiernictwa Polskiego, opowiadała w Legnicy o zagrożeniach ze strony Eriki Steinbach i jej ziomków.


   Stowarzyszenie Powiernictwo Polskie zostało założone w celu obrony polskich interesów przed zaborczymi ziomkostwami niemieckimi. Niestety, do dzisiaj, a mija kolejny rok ich funkcjonowania, Powiernictwo jest marginalnym stowarzyszeniem na polskiej scenie polityczno-społecznej. Główną twarzą PP jest Dorota Arciszewska- Mielewczyk, która w obecnej kadencji Senatu RP sprawuje mandat z okręgu Gdynia.


   – Rząd RP w ciągu ostatnich czterech lat nie rozwiązał żadnego ważnego problemu Polaków – oskarżała prelegentka. – Polscy politycy całkowicie nie interesują się losem krajan za granicą, a szczególnie w Niemczech. To samo dotyczy nas, atakowanych przez coraz bardziej agresywne organizacje ziomkowskie. Przegrywamy w starciu z dobrze naoliwioną maszyną, jaką są te zrzeszenia. Ich liderka Erika Steinbach nie jest marginalnym politykiem. Jest bardzo wpływowa. Polska opinia publiczna się nigdy nie dowie, co tak naprawdę wygaduje Steinbach. Większość polskojęzycznych mediów jest w rękach niemieckich wydawców, a ci nie życzą sobie prawdziwych informacji z Niemiec – uważa senator.

   Wśród licznych grzechów, jakie – jej zdaniem – ma na sumieniu obecnie rządząca koalicja, Dorota Arciszewska-Mielewczyk wymieniła brak reakcji np. na wprowadzenie w niektórych niemieckich landach reguły, że obywatele RFN, urodzeni w granicach III Rzeszy, ale już po roku 1945, a przed rokiem 1991, będą mieli wpisaną jako miejsce urodzenia... Republikę Federalną Niemiec! Dotyczy to m.in. Dolnego Śląska, Opolszczyzny czy nawet Gdańska. Według senator, podważa to suwerenność naszego państwa. Do zaniedbań zaliczyła też brak rozwiązań prawnych, które zabezpieczyłyby mieszkańców poniemieckich domów.

   – Wy, na Dolnym Śląsku, macie zapewne wiele takich nierozwiązanych spraw. Na razie dawni właściciele upominają się o budowle na Opolszczyźnie i Warmii, ale tutaj także istnieje takie niebezpieczeństwo. Niestety, moje apele niewiele mogą wskórać, ponieważ rządzący nie są zainteresowani psuciem dobrych, według nich, stosunków z Niemcami – uważa Dorota Arciszewska-Mielewczyk.

■ Jędrzej Rams - "Gość Niedzielny" nr 23/000 z 12.06.2011 r.

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl