Marnowanie szans

   Życie daje nam niezliczone okazje do budowania siebie i innych. Są to zarówno szanse duchowe, jak i materialne. Jedne i drugie są ze sobą ściśle powiązane. Niedostrzeganie ich w życiu codziennym zawsze odbija się niekorzystnie na naszej sytuacji. Pozytywną, choć na ogół spóźnioną refleksją jest powiedzenie „gdybym ja wiedział, to wtedy inaczej bym postąpił”. Źle jest kiedy nie dostrzega się tych okazji, jakie stawia przed nami Opatrzność Boska. Jeszcze gorzej, kiedy inni, jak biblijni prorocy dostrzegają je, wskazują i nawołują do ich wykorzystania, a spotykają się z murem obojętności, a nawet wrogości. W tym kontekście ten czas biblijny trwa również dzisiaj. Rolę tę w jakiejś części pełni dr hab. Jerzy Zyżyński, ekonomista, profesor Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, kierujący tam Zakładem Gospodarki Publicznej. W czerwcu br. po raz trzeci przybył on do Duszpasterstwa Ludzi Pracy ’90 w Legnicy. Jego wykład zatytułowany „Polska – Ojczyzna marnowanych szans” poprzedziła Msza św. Została ona odprawiona w intencji: „aby człowiek – a nie zysk i produkcja – stawał się podmiotem życia gospodarczego w Polsce”.

Nie tak miało być

   Rozpoczynając wystąpienie profesor nawiązał do tej intencji zaznaczając, że w ekonomii wszystko jest dobrze, kiedy jej celem jest człowiek. Kiedy jednak staje się nim zysk i produkcja wszystko zaczyna się komplikować. Jest oczywiste, że żaden system gospodarczy nie może funkcjonować bez zysku i produkcji. Tymczasem pieniądze pochodzące z zysku uciekają za granicę, a ludziom pozostaje bieda. Dawni i starsi już działacze NSZZ „Solidarność” mówią, że nie tak miało być. Nie tego się oni spodziewali i nie o to walczyli. Ludzie zaś związani z rządem nawołują do optymistycznego spojrzenia na stan obecny i naszą przyszłość. Owszem trzeba być optymistą, ale nie można zamykać oczu i nie dostrzegać rzeczywistości. Profesor wspomniał o swoim niedawnym udziale w konferencji poświęconej służbie zdrowia, która odbyła się w Mikołajkach na Mazurach. Przedstawił on tam tezę, że służba zdrowia jest niedoinwestowania. Zaproponował popularną wśród ekonomistów tezę o współfinansowaniu, polegającej na wniesieniu przez pacjenta opłaty za wizytę, np. dwadzieścia złotych. Wydaje się, że jest to suma niewielka. Na propozycję tę odpowiedzieli lekarze, którzy przyjmują dzieci do szpitala. Otóż okazuje się, że w Polsce jest powszechna bieda, której wielu ludzi z różnych powodów nie dostrzega, że przyjmowane do szpitala dzieci są szczęśliwe, bo wreszcie dostaną jakieś regularne jedzenie. Dla ich rodziców każda opłata jest za wysoka.

Dlaczego tak jest?

   Właśnie dlatego, że nie człowiek jest celem ekonomii, gospodarki i polityki. Głównym celem stały się wyobrażenia ludzi jak powinna wyglądać gospodarka. Przystosowana przede wszystkim do interesów ludzi nią zarządzających. Trzeba sobie powiedzieć, że wielu politycznych decydentów po prostu nie posiadało wiedzy na ten temat. Pewne grupy ludzi potrafiło sytuację tę wykorzystać. Stworzono też do tego odpowiednie warunki likwidując konkurencję. Jednocześnie istnieje ogromna bieda i ogromne zróżnicowanie dochodów. Wystarczy przeczytać w prasie ogłoszenia i informacje o wczasach dla najbogatszych. Otóż w atrakcyjnych kurortach zagranicznych kosztują one kilkadziesiąt tysięcy złotych od osoby. Są to niewyobrażalne dla wielu kwoty, odpowiadające wartości dobrego samochodu. Istnieje więc też ogromne bogactwo. Samo w sobie nie jest ono złe. Złem jest natomiast zarówno równość w dochodach, jak i skrajne ich zróżnicowanie. Gospodarka potrzebuje ludzi bogatych. Szkodzi jej jednak nadmiar i dominacja biedy.

Do tego nie powinno dojść

   Wynikiem tej biedy jest bezrobocie. Obecnie waha się ono w granicach 12-13 %. W Kanadzie, kiedy przekracza ono 11 % to jest tragedia i poważny kryzys. U nas nic z tych rzeczy. Tu właśnie najbardziej widoczne są te zmarnowane szanse. Ponad dwadzieścia lat zmarnowanych szans. Z przeprowadzonych badań wynika, że z przemysłu pozostawionego po systemie komunistycznym pozostała tylko jedna trzecia. W samej Warszawie nie ma już poważnego przemysłu. Nie ma już FSO. Nie ma „Waryńskiego” (dużej fabryki maszyn budowlanych), nie ma „Kasprzaka” (zakładów elektronicznych). Tych zakładów można by jeszcze wiele wymienić. Nie wszystkie one spełniały wymagania nowoczesnego rynku. Wiele z nich i tak by upadło. Jednak nie w takiej skali. Być może, że huta w stolicy nie była potrzebna. W wielu wielkich miastach Polski przemysł zniknął zupełnie. Przykładem tego jest fakt, że w niektórych wielkich miastach na jedno wolne miejsce w administracji państwowej zgłasza się 400 kandydatów! Do tego nie powinno dojść. I na pewno nie doszłoby, gdyby przemianami gospodarczymi kierowali fachowcy. Tych fachowców jednak nie było.

Prywatna gospodarka

   Niewątpliwie funkcjonuje ona lepiej. Kapitalizm jest najlepszym systemem gospodarczym i to nie ulega wątpliwości. Socjalizm nie był dobrym rozwiązaniem. Stworzona przez niego baza nie służyła dobrze polskiemu społeczeństwu. Był tam prymat polityki nad ekonomią. Produkcja była wyprowadzana. Nie produkowaliśmy dla siebie. Dlatego prywatyzacja była potrzebna. Tylko, czy była potrzebna związana z tym utrata dwóch trzecich przemysłu? Nie była potrzebna. A wrogie przejęcia? Wykupuje się przedsiębiorstwa, aby je zlikwidować i przejąć ich rynek. Zjawisko to wystąpiło u nas w skali masowej. Pomieszczenia tych zakładów często zamienia się na magazyny ich nowych właścicieli.

Nieodpowiedzialne państwo

   Jednak nie wszystko nadaje się do prywatyzacji. Przykładem są szpitale. Jako spółki prawa handlowego nie mogą one skutecznie dbać o nasze zdrowie. W tym zakresie winny być ubezpieczenia zbiorowe, tzn. wszyscy płacą składkę i ubezpieczają się od zdarzeń losowych. U nas jest to źle zrobione. Składka ubezpieczeniowa jest za niska i nie pokrywa niezbędnych kosztów na utrzymanie służby zdrowia. Państwo tak stara się modyfikować system gospodarczy i społeczny, aby brać jak najmniejszą za niego odpowiedzialność. W rezultacie może dojść do tego, że państwo pozbędzie się wszelkich zobowiązań w stosunku do swoich obywateli. Na narzekania na ten stan rzeczy odpowie ono, że to nie do niego należy kierować uwagi i postulaty, a do firm prywatnych, które się tym zajmują. W ten sposób państwo pozbywa się jakiejkolwiek odpowiedzialności. Tak, czy inaczej później trzeba będzie to reformować. Reformować, czyli uczyć się na błędach. Czy nie lepiej błędów nie popełniać?

Interesy OFE

   Kapitalizm polega na tym, że ludzie z głową do interesów potrafią je zorganizować, mieć zyski i dochody. Tylko, że u nas często ludzie nic nie produkują. Natomiast wykorzystują układy do przejmowania nienależnego im majątku. Pragną się tylko „obłowić”. Przykładem są Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE). Otóż koszt ich obsługi wynosi 10 %! Koszt obsługi ZUS już tylko ok. 2,6 %. Po prostu ktoś cztery razy więcej na tym zarabia. Okazuje się, że stopa kosztu zwrotu jest tutaj niższa od inflacji. Na tym tracimy. Tymczasem w telewizji znani ekonomiści twierdzą, że rząd chce zabrać te pieniądze. Nie jest to prawda, bo zostały one ludziom zabrane już w chwili ich wpłacenia do OFE. Funkcjonowanie tego funduszu nasuwa wiele wątpliwości. Po odliczeniu prowizji reszta jest lokowana w papierach wartościowych. Lokowanie w obligacjach państwowych jest bez sensu. Ponieważ państwo je gwarantuje i samo sobie udziela tych gwarancji finansowych. Jeżeli natomiast umieszczono je w akcjach, to może z nimi być różnie. Papiery i firmy na giełdzie nie tylko zyskują, ale i tracą. Od dziesięciu lat giełda jest w przybliżeniu na tym samym poziomie. Nikt zatem na tym nie zarabia. O czym się publicznie nie mówi. OFE stało się w ten sposób perfidnym oszustwem. Jedyny logiczny system emerytalny jaki funkcjonuje na zachodzie jest partycypacyjny. Na dzisiejszych emerytów pracują obecnie zatrudnieni w gospodarce. I kolejno, na następnych emerytów będą pracować ich dzieci.

Ekonomista klasyczny

   Z braku miejsca nie sposób zrelacjonować wszystkie istotne wątki tego wykładu, z którym w całości można zapoznać się na stronie internetowej Radia Plus Legnica. Należy do nich sprawa budżetu, czy rola związków zawodowych. W swoich pracach, artykułach i wystąpieniach profesor zwraca uwagę na klasyczne prawa ekonomiczne. Powiązane są one z solidnością, prawdą i uczciwością. Mają one służyć nie tylko zyskowi, ale przede wszystkim ludziom, społeczeństwom, narodom i państwom. W tym ujęciu jest to temat zawsze aktualny.

■ Adam Maksymowicz - Niedziela nr 31 z 31 lipca 2011 r.

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl