Święta mniszka z Bingen

   Poznawanie świętych ma w sobie coś z odkrywania nieznanych dotąd krajów i kontynentów. Budzi zdziwienie, zainteresowanie, refleksję i zadumę, ale także chęć pójścia ich drogą. Nie może być to jednak ta sama droga. Dzisiaj jest ona już inna, przynajmniej pod względem zewnętrznego otoczenia. Jednak, co do celów i zasad wynikających z wiary, jest to stale droga ta sama. Takie refleksje nasuwają się po wysłuchaniu prelekcji Pani Alfredy Walkowskiej – teologa, Prezesa Zarządu Stowarzyszenia „Krąg Przyjaciół św. Hildegardy”, jedynego w Polsce dyplomowanego terapeuty medycyny tej świętej – pt. „Święta Hildegarda z Bingen i jej przesłanie dla naszych czasów” wygłoszonej w Duszpasterstwie Ludzi Pracy ’90 w Legnicy. Kim była ta benedyktyńska mniszka, której kolejni papieże poświęcali tak wiele uwagi? Kim była ta święta, której Polskie Centrum jej imienia, założone przez prelegentkę, znajduje się w Legnicy?

Pierwsze lata

   Hildegarda przyszła na świat w 1098 r., jako dziesiąte dziecko alzackiego hrabiego Hildeberta i jego żony Mechtyldy von Bermersheim. Była słabowita i często chorowała. Mając osiem lat, zgodnie z tradycją dziesięciny została ofiarowana Kościołowi i oddana do klasztoru w Disibodenbergu. Opiekę nad nią sprawowała przeorysza Jutta von Sponheim. Była to kobieta pełna macierzyńskiej troski, mądra i wykształcona. Podległe jej mniszki uczyła pisania i czytania, śpiewania psalmów oraz robót ręcznych. Hildegarda, która od dzieciństwa miewała wizje, była skromna, ale zawsze pełna radości życia i zalet kobiecości. W tym czasie taka postawa była wyjątkowa. Kobieta traktowana była wtedy jako „gorszy” gatunek człowieka. Wprowadziła ona praktyczną równowartość między zespołem cech zwanych kobiecością a męskością. Radowała się ona z kontaktu z Bogiem i z Jego stworzeniem. Bóg jest doskonały. Stwórca wyjątkowy. Ubierała białe szaty na znak radości. Kiedy umiera przeorysza zostaje ona jednomyślnie wybrana na jej miejsce. Ma wtedy 38 lat.

Spisane wizje

   Po pięciu latach od objęcia funkcji przeoryszy dostaje od Pana Boga polecenie spisania swoich wizji. Nie chce się tego podjąć, ze względu na pokorę i lęk. Ma obawy, czy wiernie spisze przekazane jej przesłanie oraz jak przyjmie je duchowieństwo i wierni. Kolejny raz zapada na ciężką chorobę. Kiedy wreszcie zdecydowała się spisać swoje wizje natychmiast odzyskała zdrowie. Modli się w swoich księgach i prosi o osobę, która może jej pomóc w tej pracy. Jej prośba zostaje wysłuchana. Zachęcał ją do niej jej spowiednik mnich Volmar, który pozostał jej sekretarzem i wiernym przyjacielem do końca życia. W dziele tym pomagała jej też wierna przyjaciółka mniszka Richardis von Stade. Powstaje pierwsza księga pt. „Scivias” (Poznaj drogi Pana). Pisze ją 10 lat. Przedstawia w niej 35 swoich wizji – od stworzenia świata, po jego koniec. W jednym z listów tak pisze o nich: „Dar wizji przeżywam w mojej duszy od dzieciństwa, aż do tej godziny, kiedy to liczę już sobie ponad 70 lat. (…) Postrzegam wszystkie dane mi do oglądu sprawy nie zewnętrznymi oczyma i słyszę nie zewnętrznymi uszami, a także nie poznaję myślami serca ani też za pośrednictwem moich 5 zmysłów. Widzę je raczej w mojej duszy otwartymi oczyma ciała, lecz nigdy nie popadając w nieświadomość ekstazy, bez mała na jawie, dniem i nocą.” Jej talenty i wizje stają się coraz bardziej znane. W 1147 r. papież Eugeniusz III uznaje za prawdziwy jej dar widzenia i nakazuje jej dalsze spisywanie widzeń. Jej macierzysty klasztor przyjmuje coraz większą ilość mniszek. W tej sytuacji postanawia wybudować oddzielny dom klasztorny w odległym o 30 km Rupertsbergu. Do Hildegardy przybywają znane osobistości ze świata, a także prości ludzie, zawsze znajdując u niej pomoc i opiekę. Jako jedyna kobieta w czasach średniowiecza uzyskuje od papieża prawa kaznodziejskie do wygłaszania nauki wiary. W tym celu podejmuje ona wyprawy do Frankonii, Alzacji i Lotaryngii.

Księgi zdrowia

   Spisuje swoje wizje w kolejnych dwóch tomach. Pierwszy z nich to: „Physica” (Przyrodoznawstwo) oraz „Causae et curae” (O przyczynach i leczeniu chorób). Są to najbardziej znane jej pisma, gdyż proponowana w nich recepta na zdrowie jest naturalna, uniwersalna i prosta do realizacji. Zaleca przede wszystkim umiar w jedzeniu i piciu. Jest to medycyna holistyczna, która opiera się na czterech podstawach, do których należą: obszar boski, kosmiczny, cielesny i duchowy. Uznaje, że dusza jest dla ciała tym, czym sok dla drzewa. To zdrowa dusza decyduje o tym, czy ciało jest zdrowe. Dzieje się tak dlatego, że człowiek został stworzony na wzór i podobieństwo samego Boga. Twierdzi, że to od „stylu życia” i „złych nawyków” zależy stan naszego zdrowia. W dziele „Lieber vitae meritorum” (Księga zasług życia) św. Hildegarda przedstawiła listę trzydziestu pięciu negatywnych stanów psychicznych (wad) będących przyczynami chorób. Odpowiadają im stany pozytywne (cnoty), które są mocnymi duchowymi siłami uzdrawiającymi. Np. umiłowaniu świata doczesnego odpowiada umiłowanie nieba, rozpasaniu – dyscyplina i porządek, pogoni za przyjemnościami – wstydliwość i rezerwa, a lekarstwem na twardość serca jest miłosierdzie. Święta jest przeciwnikiem mechanicznego leczenia przez podawanie lekarstw bez troski o stan duchowy i psychiczny pacjenta. Pisze o sobie: „nigdy nie uprawiałam ludzkich naukowych studiów”. Uważa, że nie ma chorób nieuleczalnych, ponieważ w przyrodzie znajdzie się lekarstwo na każdą dolegliwość. Konieczna zaś przemiana wewnętrzna leży w granicach możliwości każdego człowieka. Nie rozwijając dalej tego tematu trzeba zauważyć, że Pani Alfreda Walkowska jest autorem książki „Powrót do harmonii. Program zdrowia według św. Hildegardy z Bingen” (Polskie Centrum św. Hildegardy, Legnica 2008), w której szczegółowo omawia wszystkie zalecenia medycyny świętej. Jest też tłumaczem wydanych na ten temat książek, np. „Tak leczy Bóg. Medycyna św. Hildegardy z Bingen jako nowy sposób naturalnego leczenia”, której autorem jest Gottfried Hertzka (Polskie Centrum św. Hildegardy, Legnica 2010).

Ostatnie lata

   Trudno tutaj przedstawić wszystkie talenty, którymi tak szczodrze Bóg uposażył świętą. Jej nowy klasztor nie mógł już pomieścić chętnych dziewcząt. Dlatego po drugiej stronie Renu (w Eibingen) zakłada kolejny. Pomimo wielu obowiązków sprawnie nimi kieruje. Prowadzi obszerną korespondencję z cesarzem, papieżem, biskupami i wszystkimi innymi, którzy się do niej zwracają. Do dzisiaj zachowało się ponad 300 jej listów. W wolnych chwilach komponuje 77 pieśni. Tworzy całkowicie nowe koncepcje muzyczne. Zaleca śpiew i muzykowanie, które zawsze są miłe Bogu. Umiera 17 września 1179 r. Żyła 81 lat, co w tamtych czasach było wiekiem niespotykanym. Była reformatorką Kościoła, kaznodziejką, autorką, poetką, kompozytorką i prorokinią. Była lekarzem duszy i ciała. Świetlanym wzorcem. Ostatni papieże wielokrotnie nawiązywali do jej dzieła. W 800 rocznicę jej śmierci Jan Paweł II napisał: „Poczujmy się jako wyznawcy wiary Chrystusowej przynaglani do przekazywania jej orędzia ewangelii w życie naszych czasów. Ponadto przyjmijmy naukę naszej przenikniętej Bogiem nauczycielki, że świat tylko wtedy może być właściwie zagospodarowany i rozumiany, jeśli będzie traktowany, jako stworzenie kochającego i troskliwego Ojca w niebie”. A Benedykt XVI poświęcił jej dwie środowe katechezy, kończąc je słowami: „Prośmy nieustannie Ducha Świętego o święte i odważne kobiety w Kościele, jak św. Hildegarda z Bingen, aby korzystając z otrzymanych od Boga darów, wnosiły swój cenny i szczególny wkład, przyczyniając się do duchowego wzrostu naszych wspólnot oraz kościoła naszych czasów.” Oby takich kobiet było jak najwięcej. Modlono się o to podczas Mszy św. poprzedzającej wykład o świętej mniszce, którą Benedykt XVI zamierza jesienią br. ogłosić 34. doktorem Kościoła. Wśród nich są dotychczas tylko 3 kobiety.

■ Adam Maksymowicz – Niedziela nr 8 z 19 lutego 2012 r.

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl