Z Bogiem i bez Boga

   Gratia vobis et pax. Łaska wam i pokój. Tymi słowami, stanowiącymi hasło Duszpasterstwa Ludzi Pracy ’90 w Legnicy, rozpoczął Mszę św. o. dr Wacław Stanisław Chomik OFM – Minister Prowincjalny Prowincji Św. Jadwigi, były przewodniczący Konferencji Prowincjałów Franciszkańskich w Polsce oraz w Unii Braci Mniejszych Europy. Sprawował ją – podczas lutowego spotkania DLP ’90 – w intencji Węgier i premiera Victora Orbana, aby proces głębokich reform państwa węgierskiego, oparty na wartościach chrześcijańskich, zakończył się sukcesem i był źródłem inspiracji dla Polski. W wygłoszonej homilii powiedział: „My wiemy czym jest niepodległość i wolność, co to są wartości chrześcijańskie. Życzymy narodowi węgierskiemu, aby je skutecznie zdobywał… Wyrażamy mu solidarność w jego przywiązaniu do wartości chrześcijańskich, do Jezusa Chrystusa w kulturze ich życia… I wspierajmy go modlitwą”. Mszę św. zakończono odśpiewaniem „Boże, coś Polskę”.

Czyn ludzki

   Po Mszy św. o. Prowincjał – po raz dwudziesty – wygłosił odczyt dla DLP ’90 pt. „Czyn ludzki i źródła jego moralności”. Tytuł ma charakter uniwersalny, gdyż problem dotyczy każdego człowieka i każdej kultury. Nasze życie codzienne to ciągła aktywność. Składa się na nią praca, sklep, dom, rozrywka. W pracy sporządzamy dokumenty, podejmujemy decyzje, wykonujemy określone zadania i czynności. W sklepie przeglądamy towary, chodzimy od stoiska do stoiska. Tych codziennych czynności jest znacznie więcej. Nawet sen jest swego rodzaju czynnością, odpoczynku i nabierania sił. Trzeba więc zapytać: na czym polega czyn ludzki? Na czym polega jego specyfikacja? Kiedy jest on dobrem lub złem – w znaczeniu moralnym? Odpowiedź jest taka, że czyn ludzki to świadome i wolne działanie skierowane w stronę osiągnięcia jakiegoś celu. Kwestię tę w Ewangelii podejmuje bogaty młodzieniec: „Nauczycielu dobry, powiedz, co mam czynić, by osiągnąć życie wieczne” (Łk 18,18). Czyn ludzki jest środkiem do celu (życie wieczne). Według Karola Wojtyły czyn ludzki, jako akt rozumowego poznania i wolności woli, objawia człowieka jako osobę ludzką („Osoba i czyn”). By go lepiej zrozumieć, trzeba wprowadzić ważne rozróżnienie: czyn ludzki (actus humanus) i czyn człowieka (actus hominis). Czyn ludzki to działanie człowieka, w którym zaangażowany jest rozum i wolna wola – dwie jego duchowe władze. Weźmy przykładowo pod uwagę cierpienie ludzkie. Człowiek nie tylko cierpi, ale wie, że cierpi, a niekiedy Bogu stawia pytanie: dlaczego? Żadne zwierzę nie stawia takiego pytania. Czyn ludzki (w odróżnieniu od czynu człowieka) odpowiada wartości i godności osobowej człowieka: istoty rozumnej i wolnej. Jeżeli tak, to też i odpowiedzialnej. Nie jest odpowiedzialny za czyn człowiek niepoczytalny i człowiek, który dokonał go w zniewoleniu. Odpowiedzialny za czyn ludzki jest tylko człowiek w pełni świadomy i całkowicie wolny. Jeżeli weźmiemy pod uwagę moralność czynu ludzkiego, to trzeba zauważyć, że może być on moralnie dobry, zły lub obojętny. Wolność czyni człowieka podmiotem moralnym. Gdy człowiek działa w sposób świadomy jest „ojcem” własnych czynów. Tego rodzaju czyny dokonane w sposób wolny, na podstawie osądu sumienia, mogą być kwalifikowane moralnie.

Środek do celu

   Moralność czynów ludzkich zależy od trzech elementów: wybranego przedmiotu, zamiaru (intencji podmiotu działającego) i okoliczności działania. Są to „źródła” moralności czynów ludzkich. Każdy czyn ludzki ma swoją strukturę materialną (przedmiotową), jak np. kłamstwo (świadome wprowadzenie kogoś w błąd), kradzież (przywłaszczenie sobie cudzej rzeczy bez zgody jego właściciela), jałmużna (wychodzenie naprzeciw ludziom potrzebującym), modlitwa (uznanie Boga i oddanie Mu należytej czci). W swej przedmiotowej strukturze czyn ludzki może być dobry, zły lub obojętny. W analizie czynu ludzkiego rozum rozeznaje, czy jest on zgodny z jakąś normą. Natomiast wola popycha człowieka do czynu lub do jego zaniechania, w zależności od tego, jaki cel człowiek chce osiągnąć. Każdy czyn ludzki – dobry, czy zły – ma swój cel: czyn jest środkiem do celu. Intencja – drugie źródło czynu moralnego umiejscawia się w woli człowieka. Celem osoby działającej jest materialny cel do osiągnięcia. Mamy więc w czynie ludzkim dwa cele: cel dzieła i cel działającego, czyli zamiar i intencja. Czasem mówimy: „myślałem, że wyjdzie z tego dobro, a wyszło jak zawsze”. Wynika z tego, że sama dobra intencja nie czyni ani dobrym, ani słusznym zachowania, które samo w sobie jest nieuporządkowane, jak np. kłamstwo, czy oszczerstwo. Cel nie może uświęcać środków. Oznacza to, że nie można usprawiedliwiać np. skazania niewinnego człowieka, jako uprawnionego środka dla ratowania narodu. Choć intencja ratowania narodu jest dobra, a nawet pożądana, to dla jej realizacji nie wolno posługiwać się złem. Wynikają z tego dwie podstawowe zasady etyczne: cel nigdy nie uświęca środka i nigdy nie wolno czynić zła, aby z niego mogło wyjść dobro. Najlepsza intencja nie jest w stanie sprawić, aby czyn ludzki sam w sobie zły stał się dobrym. Żadna intencja nie ma takiej mocy przemiany. Intencja może natomiast popsuć czyn moralnie dobry, np. intencja próżnej chwały czyni złym jałmużnę – czyn, który sam w sobie jest dobry.

Okoliczności

   Trzecim źródłem moralności czynu ludzkiego są okoliczności. Zestaw zewnętrznych i wewnętrznych okoliczności oddaje wiersz łaciński: quis, quid, ubi, quibus auxiliis, cur, quomodo, quando. Kto? (quis) – czyli jaki jest stan, zawód i wiek osoby działającej? Co? (quid) – np. jaka jest wartość kradzionej rzeczy? Jeśli czytam drogą, czy tanią książkę nie ma to znaczenia moralnego. Jeśli jednak kradnę książkę, to jej cena jest już czynnikiem wartościującym. Gdzie? (ubi) – chodzi o okoliczność miejsca. Kradzież np. w kościele jest szczególnie naganna, bo tu nikt się tego akurat nie spodziewa. Jakimi środkami? (quibus auxiliis) – czyn może być wspierany przez innych. Zarówno moralnie, jak i faktycznie (np. postępowanie dziecka może być wspierane przez jego rodziców). Dlaczego? (cur) – chodzi tu o okoliczności intencji, zamiaru (np. czy sprawca podjął decyzję o czynie w czasie debaty w sejmie, gdzie wypowiadano się za przerywaniem ciąży). W jaki sposób? (quomodo). Przykładowo, czynność jedzenia jest rzeczą obojętną. To jednak, czy jemy w sposób umiarkowany, czy nie, zawiera już w sobie odniesienie do normy moralnej. Jedzenie jest tu oceniane jako dobro (przez cnotę umiarkowania), lub zło (poprzez obżarstwo). Kiedy? (quando) – dotyczy to np. nieobecności na Mszy świętej w święta nakazane. Okoliczności przyczyniają się do powiększenia lub zmniejszenia dobra lub zła moralnego czynów ludzkich, np. wysokość skradzionej kwoty. Mogą one również zmniejszyć lub zwiększyć odpowiedzialność sprawcy, np. działanie ze strachu przed śmiercią. Nie mogą one jednak zmienić jakości moralnej samych czynów, czyli nie mogą uczynić ani dobrym, ani słusznym tego działania, które samo w sobie jest złe.

Zasady końcowe

   Czyn moralnie dobry zakłada jednocześnie dobro przedmiotu, intencji podmiotu i okoliczności. Zła intencja sprawcy niszczy działanie, chociażby jego przedmiot sam w sobie był dobry (np. modlitwa i post „po to, aby ludzie widzieli”). Wybrany przedmiot już sam w sobie może uczynić złym całość działania (np. nierząd, którego wybór jest zawsze błędny, ponieważ pociąga za sobą zło moralne poprzez nieuporządkowanie woli). Błędna jest więc ocena moralności czynów ludzkich biorąca pod uwagę tylko intencję, która je inspiruje. Dotyczy to również okoliczności takich jak środowisko, presja społeczna, przymus lub konieczność działania, które stanowią tylko ich tło. Istnieją również czyny, które niezależnie od okoliczności i intencji, są zawsze bezwzględnie niedozwolone ze względu na ich przedmiot, takie jak bluźnierstwo, krzywoprzysięstwo, zabójstwo i cudzołóstwo. Mamy zawsze do wyboru: z Bogiem, albo bez Boga. W nawiązaniu do tematu wykładu o. Prowincjał przypomniał postać zmarłego w 2009 r. marksistowskiego filozofa Leszka Kołakowskiego. Analiza własnych czynów doprowadziła go do radykalnej zmiany filozofii życia. Nie zawahał się on w komunistycznej Polsce (w 1965 r.) stwierdzić: „Osoba i nauka Jezusa nie mogą zostać usunięte z naszej kultury ani unieważnione, jeśli kultura ta ma istnieć i tworzyć się nadal”. Wobec tego odważnego stanowiska musiał się on udać na emigrację.

   Podczas dyskusji podnoszono, że nigdy nie można zapominać o moralności. Także w polityce. Powoływano się przy tym, nawiązując do intencji Mszy św., na węgierskiego premiera. Wie on, że od tego jakie decyzje podejmować będą w kwestiach moralnych politycy zależy nasza przyszłość i niedawno zauważył, że przyczyny kryzysu gospodarczego wynikają z moralnego upadku Europy. Dyskusję zakończył Pan Tadeusz Kisiel z Legnicy, który w języku węgierskim powiedział: „Polak, Węgier dwa bratanki, i od szabli, i od szklanki”.

■ Adam Maksymowicz - „Niedziela” nr 7 z 17.02.2013 r.

(c) 2006-2018 http://www.dlp90.pl