Łużycki znak wiary

   Duszpasterstwo Ludzi Pracy ’90 w Legnicy na swoje spotkania zaprasza prelegentów z wszystkich dziedzin życia materialnego i duchowego, podejmujacych tematy zarówno lokalne, krajowe, a także międzynarodowe. W połowie maja przybył tu pielgrzym z Niemiec, a dokładniej z pobliskich Łużyc. Był nim ks. Szczepan Delan – kanonik Kapituły Drezdeńskiej, przewodniczący konferencji duchowieństwa łużyckiego i proboszcz Parafii Radwor na Łużycach, gdzie urodził się bł. ks. Alojs Andricki. Ksiądz kanonik odprawił Mszę św. w swoim ojczystym języku. Natomiast homilię i odczyt pt. „Błogosławiony Alojs Andricki i Łużyczanie – słowiańska mniejszość w Niemczech” wygłosił w języku polskim, którym doskonale się posługuje. W homilii zwrócił uwagę na coraz większą liczbę ludzi niewierzących. Zauważył, że brak wiary powoduje chaos i konflikty, których jesteśmy świadkami. Przyszłość należy jednak do Jezusa Chrystusa, który wzywa nas wszystkich do jedności w wierze i w życiu codziennym. Należy dodać, że ks. Szczepan Delan brał udział w procesie beatyfikacyjnym ks. Alojsa Andrickiego.

Kim są Serbołużyczanie?

   Są małą resztką plemion zachodniosłowiańskich. Zasiedliły one w VI w. obszary nad Łabą i na zachód od tej rzeki. Od IX w. ulegały one gwałtownej germanizacji. Jej powodem był brak misjonarzy słowiańskich. Podbite przez ludy germańskie cierpiały okrutną niewolę. Na krótki tylko czas zaznały lepszej doli. Było to w XI w., kiedy Bolesław Chrobry na podstawie pokoju w Budziszynie (1018 r.) ziemie te wcielił do państwa polskiego. Po jego śmierci najeźdźcy znów zagarnęli tereny dawnych Łużyczan (obecne Dolne Łużyce) i Milczan (obecne Górne Łużyce). Okrutna niewola spowodowała bunt ludów Słowian Nadłabskich i uzyskanie przez nie na krótki czas (1110-1118) wolności. Pod hasłem obrony Kościoła niemieccy władcy prowadzili wojny przeciw zbuntowanym Słowianom Zachodnim, niszcząc ich prawie w całości. Ten sposób nawracania na wiarę nazywali oni misją miecza. Kolejnym wielkim nieszczęściem religijnym i narodowym dla Łużyczan była reformacja. Zaczęto forsować język niemiecki również w Kościele. W rezultacie pozostało tylko dziesięć parafii katolickich w okolicach Budziszyna i Kamieńca z ok. 15000 wiernych. Na początku XVIII w. udało się katolikom łużyckim założyć w Pradze Czeskiej seminarium duchowne. W ciągu dwóch stuleci doczekali się oni swoich biskupów. Od tego czasu cała plejada wykształconych działaczy, pisarzy, ludzi kultury i księży zajmuje się budzeniem ducha narodowego Serbołużyczan. Do największych z nich należał ks. Jakub Bart-Cišinski, poeta. Pisał on w liście do swego przyjaciela: „Trzymam się i będę się trzymał kryształowych gwiazd Polski: Krasińskiego, Słowackiego, Mickiewicza, Wyspiańskiego, Kasprowicza…”. Prócz Czechów, Słowaków i Słowian południowych dążenia narodowe Serbołużyczan popierali również Polacy. W XIX wieku należeli do nich historyk W. Bogusławski, pisarz J.I. Kraszewski, czy rektor A. Parczewski.

Czasy współczesne

   Zamiary unicestwienia narodu łużyckiego osiągnęły swoje apogeum pod panowaniem Hitlera. Zabroniono wówczas używania języka łużyckiego nawet w Kościele. Wygnano duchownych łużyckich do parafii za Łabą. Obsadzono je franciszkanami ze Śląska. W kwietniu 1945 r. oddziały Armii Polskiej wkroczyły na tereny Łużyc i przyjęły na siebie główne uderzenie przeciwnika. Ich ofiarę przypomina pomnik w katolickich Chróścicach. Modlił się przy nim krakowski kardynał Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II. Religijnym ośrodkiem narodowym katolickich Serbołużyczan jest miejsce odpustowe i pielgrzymkowe Matki Boskiej w Róžeńcie (powiat Budziszyn). Sanktuarium Róžant, położone na zalesionym wzgórzu, jest dla katolików łużyckich tym, czym Jasna Góra dla Polaków. W katolickich parafiach na Łużycach można dzisiaj mówić o wielkiej odnowie i aktywności. Po wojnie musieli oni sami zadbać o swoje prawa religijne. Teraz odczuwają poparcie całego Kościoła katolickiego. Jeżyk serbołużycki jest oficjalnym językiem liturgicznym. Powstało Zjednoczenie Katolickich Księży Serbołużyckich, które poszerzono o udział w nim katolików świeckich. W jubileuszowym roku św. Metodego (1985) powtórnie założono Zjednoczenie świętych Cyryla i Metodego, nawiązując do dobrych tradycji byłych stowarzyszeń katolickich i kulturalnych. Życie katolickich Łużyczan rozwija się w duchu: „Bogu na chwałę, a Serbołużyczanom na pożytek”. Znaczna część Górnych Łużyc, na północny zachód od Zgorzelca, między rzekami Nysą Łużycką, Bobrem i Kwisą należy obecnie do Polski. Warto przypomnieć, że tereny te to historyczne Wschodnie Łużyce, a nie Dolny Śląsk. Serbołużyczanie – zadomowieni tak w kulturze słowiańskiej, jak i w niemieckiej – stanowią wspaniały pomost konieczny do zjednoczenia pomiędzy Wschodnią i Zachodnią Europą.

Sługa Boży

   Alojs Andricki urodził się 2 lipca 1914 r. w Radworze na Górnych Łużycach koło Budziszyna w rodzinie dyrektora szkoły średniej. Jego trzech braci było również kapłanami. W latach 1934-38 studiował filozofię i teologię w diecezjalnym seminarium w Paderborn (Nadrenia Północna – Westfalia). Święcenia kapłańskie przyjął 30 lipca 1939 r. w Budziszynie. Pracował jako duszpasterz w kościele dworskim w Dreźnie. Wkrótce zaczęło go prześladować Gestapo. Powodem było jego niezwykłe oddziaływanie na młodzież. Był on wszechstronnym sportowcem – świetnie pływał, miotał kulą i uprawiał akrobatykę. W styczniu 1941 r. skazano go na sześć miesięcy więzienia. Po odsiedzeniu wyroku nie odzyskał jednak wolności. Wywieziono go do obozu koncentracyjnego w Dachau. Był tam szczególnie źle traktowany, za pomoc starszym i słabszym więźniom. Kiedy zachorował na tyfus wstrzyknięto mu truciznę (3 lutego 1943 r.). Żył 29 lat. Jako „męczennik narodu łużyckiego” był od dawna czczony przez swoich rodaków. Jego prochy, wraz z prochami dwóch innych kapłanów zamordowanych w Dachau, zostały uroczyście przeniesione z katolickiego cmentarza do katedry drezdeńskiej. Do wydarzenia tego przygotowywano się od wielu lat w jego rodzinnej miejscowości, dzisiaj liczącej 700 mieszkańców. Pamięta go jeden z najstarszych mieszkańców 95-letni Joachim Nawka. Powiedział on dla agencji KNA, że w szkole byli oni przyjaciółmi i siedzieli w jednej ławce. Razem grali w piłkę i mieszkali w tym samym domu, przy ulicy noszącej obecnie nazwę ks. Alojsa Andrickiego. Od 2005 r. ks. Andricki jest patronem szkoły podstawowej w Rząsinach koło Gryfowa w diecezji legnickiej, a od 1995 r. jego imię nosi drużyna skautów łużyckich w Budziszynie.

Beatyfikacja

   13 czerwca 2011 r. ks. Alojs Andricki, jako pierwszy Łużyczanin, został wyniesiony do chwały ołtarzy. Znaczenie tego faktu dla Łużyczan było takie same jak dla Polaków wybór kardynała Karola Wojtyły na papieża. Do drezdeńskiej katedry przybyły tysiące jego rodaków, dla których było to zarówno święto kościelne, jak i narodowe. Była to jednocześnie pierwsza od przeszło pięciuset lat beatyfikacja mieszkańca Saksonii. Mszy św. beatyfikacyjnej przewodniczył ks. kard. Angelo Amato, prefekt watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Koncelebrantami byli nuncjusz apostolski w Niemczech abp. Jean-Claude Perisset i biskup drezdeńsko-miśnieński Joachim Reinelt, kard. Miroslav Vlk z Pragi oraz ks. bp. Stefan Cichy z Legnicy i ks. kanonik Marian Kopko – kustosz sanktuarium w Krzeszowie. „W całej historii naszego Kościoła męczennicy byli sygnałem dla nowego początku” – powiedział w kazaniu bp. Reichelt. Podkreślił, że bł. Alojs Andricki „z entuzjazmem pragnął być siewcą Słowa Bożego na całym świecie. Jednak w hitlerowskim więzieniu policyjnym w Dreźnie szybko zrozumiał, że Jezus Chrystus pragnął go uczynić nie siewcą, lecz nasieniem”. Biskup przypomniał, że Kościół męczenników zawsze przynosi owoce, gdyż świadkowie wiary nie umierają dla idei, lecz dla Chrystusa, który „jako pierwszy stracił życie, aby wielu życie otrzymało”. W uroczystościach uczestniczył też premier rządu Saksonii Stanisław Tillich, który jest łużyczaninem i katolikiem. Powiedział on, że beatyfikacja ks. Andrickiego jest wielkim wyróżnieniem dla społeczności łużyckiej. Obala ona stereotyp Łużyczan jako „pomalowanej jak pisanki, śpiewającej i tańczącej mniejszości”. Zauważył też, że niejeden Niemiec po raz pierwszy usłyszy o istnieniu starej, liczącej 1600 lat mniejszości słowiańskiej w niemieckim środowisku. Wyjątkową postacią na uroczystościach beatyfikacyjnych był 97-letni ks. prałat Hermann Scheipers. Był on również więźniem Dachau, gdzie spotkał się z ks. Andrickim.

Znak wiary

   Przybycie do Legnicy ks. Szczepana Delana i jego prelekcja były znakiem wiary narodu łużyckiego, który przekazał on jego polskim sąsiadom. Tym znakiem jest wspaniała historia katolickich tradycji na Łużycach i walki o utrzymanie słowiańskiej tożsamości pod hasłem wierności szkole Chrystusa. Jest nim także heroiczna postawa, patrona i świadka wiary bł. ks. Alojsa Andrickiego z Łużyc.

■ Adam Maksymowicz - artykuł opublikowany w "Niedzieli" nr 1 z 5.01.2014 r.

(c) 2006-2017 http://www.dlp90.pl