Ratować życie

   Obecny czas pokoju w Europie sprzyja kontestowaniu podstawowych wartości cywilizacji, która ma swoje korzenie w chrześcijaństwie. Dotyczy to przede wszystkim wartości jaką jest życie. Jeszcze nie tak dawno było jednak całkiem inaczej. Podczas drugiej wojny światowej wartości te odegrały decydującą rolę w przetrwaniu przez Polaków najcięższych doświadczeń tamtych lat. Ratowano życie każdego człowieka. Tego rodzaju uwagi nasuwają się po wysłuchaniu wykładu pt. „Polacy ratujący Żydów – spór o II wojnę światową”, który wygłosił w Duszpasterstwie Ludzi Pracy ’90 w Legnicy dr hab. Jan Żaryn – prof. UKSW, pracownik IPN, współzałożyciel Komitetu dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów, mocno zaangażowany w obronę nauczania historii w szkołach.

Punkt wyjścia

   Jest nim II Rzeczpospolita w końcowych latach swego istnienia. Na jej terenie zamieszkiwało wiele mniejszości narodowych. Wśród nich żydowska, która stanowiła ok. 10 procent ludności, czyli blisko 3,4 miliona mieszkańców. Zdecydowana jej większość mieszkała na terenach Polski Centralnej i Wschodniej. W małych miasteczkach dochodziła ona nawet do 50 procent. Istotnym problemem była jej całkowita izolacja od społeczeństwa polskiego. Odrębne dzielnice zamieszkania, wyróżniający ich strój i religia ułatwiały realizację eksterminacyjnych planów niemieckiego okupanta. Dzielnice te Niemcy w łatwy sposób zamieniali na getta. Społeczność żydowska była wewnętrznie zróżnicowana. Inteligencja polonizowała się. Przykładem jest Julian Tuwim i inni poeci, pisarze, a nawet działacze polityczni skupieni w Narodowej Demokracji. Tych można było najłatwiej ocalić, bo mieli po polskiej stronie znajomych, przyjaciół i dobrze znali polskie środowisko, wśród którego łatwo mogli się ukryć. Pod względem politycznym dominował syjonizm, który dążył do stworzenia nowoczesnego państwa Izrael. Drugi nurt tworzyły liczne formacje lewicowe dążące do stworzenia nowego ustroju w oparciu o bolszewickie zasady i przekonania. Z tego mało zdawano sobie sprawę w II RP, gdyż społeczeństwa te mimo, że żyły na jednym terenie, to jednak całkowicie niezależnie i obok siebie.

Eksterminacja obu narodów

   Po 1939 r. Niemcy początkowo prowadzili równolegle eksterminację narodu polskiego i żydowskiego. Nikt wtedy nie zwracał uwagi na stopniowane przygotowania do zagłady Żydów. Rozstrzeliwanie inteligencji polskiej budziło przerażenie, które powodowało, że mało uwagi zwracano na to, co dzieje się z narodem żydowskim. Były takie akcje jak wywiezienie profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego do obozów koncentracyjnych, czy też masowe egzekucje w Palmirach pod Warszawą. Cierpieliśmy razem. Żydom kazano nosić gwiazdę Dawida, w celu łatwego ich wyróżnienia z otoczenia. Nikt nie spodziewał się tego, co miało potem nastąpić. Niemcy powołali Judenraty – żydowski samorząd, który miał wykonywać niemieckie prawo. Jego elementem była żydowska policja uczestnicząca w organizowaniu łapanek i wywózek swoich rodaków do obozów koncentracyjnych. W warszawskim getcie znalazło sie ok. 400 tysięcy Żydów. Wyrok dotyczący likwidacji narodu żydowskiego zapadł na tajnej konferencji w Wannsee w styczniu 1942 r. Jej inicjatorem, z inspiracji Hitlera, był Himmler. Przyjęto tam harmonogram „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”.

Ratunek

   Do szerokiej pomocy ginącym Żydom wezwała naród polski znana pisarka katolicka Zofia Kossak. W opublikowanej w prasie podziemnej odezwie „Protest” pisała: „Świat patrzy na tę zbrodnię, straszliwszą niż wszystko, co widziały dzieje – i milczy. Rzeź milionów bezbronnych ludzi dokonywa się wśród powszechnego, złowrogiego milczenia. Milczą kaci, nie chełpią się tym co czynią”. Do ratowania Żydów przystąpiło Polskie Państwo Podziemne, a Rząd RP na wychodźstwie, przeznaczył na potrzeby utworzonego Komitetu Pomocy Żydom „Żegota” 500 zł na jednego ratowanego Żyda, tyle samo co na jednego ratowanego Polaka. Szeroko zaangażował się w tę sprawę Kościół Katolicki na okupowanych ziemiach. Zakony masowo przyjmowały pod swoją opiekę dzieci żydowskie, wyrabiając im fałszywe metryki chrztu. Fałszowano także dokumenty przeznaczone dla dorosłych. Uratowano w ten sposób około 25 tysięcy Żydów. Czy to dużo? Podczas absolutnego terroru, kiedy za przechowywanie Żydów rozstrzeliwano całe rodziny (Kowalskich, Ulmów, Baranków…) było to świadectwo znaczące. Takich rodzin było ok. tysiąca. Dziś najczęściej wspomina się złe doświadczenia z tamtego okresu. Szmalcowników i inne męty społeczne, których nie brakuje w żadnym narodzie. Żyli oni z szantażowania Żydów i wyłudzania od nich kosztowności oraz pieniędzy za milczenie i niesioną im pomoc. Rząd RP na wychodźstwie zwalczał tego rodzaju postawy, a sądy podziemne karały śmiercią za wydawanie Żydów.

Sprawiedliwy wśród narodów świata

   Tytuł ten przyznawany jest przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem w Jerozolimie. Na 22 tysiące przyznanych wyróżnień jedna trzecia należy do Polaków. Jest to tylko symbol pomocy, jaka była udzielana Żydom w Polsce. Z zachowanych pamiętników, zapisków i notatek wynika, że była ona powszechna, choć często bezimienna i przypadkowa. Czytamy np. „Chłop na drodze wskazał mi do kogo mam pójść i gdzie się ukryć”, czy „Przygodni ludzie przyjęli mnie na kilka nocy i przekazali łańcuchem ludzi dobrej woli, aż do miejsca gdzie przetrwałem wojnę”. Swoistym dowodem pomocy są zeznania Żydów w obronie swoich wybawców, którzy po wojnie ze względów politycznych znaleźli się w więzieniu. Taka obrona wymagała determinacji i odwagi.

Skomplikowana problematyka

   Prof. Jan Żaryn już na wstępie swojego wystąpienia zaznaczył, że problematyka stosunków polsko – żydowskich w czasie drugiej wojny światowej jest wielce skomplikowana i, że poruszy tylko niektóre wiążące się z nią zagadnienia. Mimo to jego wykład (można go w całości obejrzeć i wysłuchać na portalu Radia Plus Legnica) pozwolił słuchaczom na lepsze zrozumienie odmiennych sytuacji, jak i wynikających z nich ocen zachowania się Polaków i Żydów w tamtym czasie. A dzięki prawdzie płynącej z tego typu badań, jak prowadzone przez prof. Żaryna, porozumienie między obu narodami, choć czasem bolesne, jest coraz bliższe.

■ Adam Maksymowicz - „Niedziela” nr 11 z dnia 17 marca 2013 r.

(c) 2006-2017 http://www.dlp90.pl