Trzy koncepcje bezpieczeństwa Polski

   Romuald Szeremietiew jest postacią niezwykle barwną. Jego życiorys jest pełen wydarzeń, na podstawie których można by nakręcić niejeden sensacyjny film. Od lat studenckich notoryczny opozycjonista, wieloletni więzień PRL, późniejszy poseł i Minister Obrony Narodowej, profesor w rzadkiej specjalności nauk wojskowych, publicysta, autor wielu książek. Na zaproszenie Duszpasterstwa Ludzi Pracy ’90 przybył on do Legnicy z odczytem pt. „Czy Rzeczpospolita jest potrzebna?”. Przedstawił w nim wersje bezpieczeństwa państwa polskiego w okresie ostatnich ponad dwustu lat i aktualne.

Nic nam nie grozi?

   Dyskusję o bezpieczeństwie narodowym spowodowały pod koniec XVIII w. rozbiory Rzeczypospolitej. Cały XIX w. byliśmy w niewoli, a w pierwszej połowie następnego wieku był tylko krótki okres niepodległości. Z kolei okres PRL-u był pod tym względem katastrofą. Teraz też nie do końca czujemy, że jesteśmy całkowicie niepodległym państwem i to mimo oficjalnie panującego poglądu, że skoro należymy do Unii Europejskiej (jako do sojuszu gospodarczego) i do NATO (jako do sojuszu woskowego) to nic nam nie grozi. Zdaniem wielu polityków mamy bezpieczeństwo gwarantowane. Martwią się oni raczej tylko tym, jak wygrać kolejne wybory. Wydaje się, że jest to ład ustalony raz na zawsze. Tak jednak nigdy nie jest. Tworzące go podmioty usiłują realizować swoje cele. Na tym tle powstają konflikty. A kiedy ustalony ład przestaje sobie z nimi dawać radę dochodzi do wojny. Spotyka to ludzkość od początku jej dziejów i teraz też nie jest inaczej. Po upadku ZSRR ogłoszono „koniec historii” i trwanie świata w raz ustalonym już kształcie. Stało się jednak inaczej. Doktrynę tę już wkrótce przekreśliła wojna w Jugosławii i likwidacja tego państwa. Podobnym przypadkiem jest niedawna wojna na Kaukazie. Nadal przeznacza się kolosalne wydatki na zbrojenia. Pod tym względem pierwszeństwo należy do USA, które wydają na ten cel tyle, co reszta świata. Inne państwa nie pozostają jednak w tyle i starają się dogonić USA pod tym względem. Przodują w tym: Chiny, Brazylia, Indie i Rosja. Ta ostatnia jest dla nas szczególnie ważna. W ciągu najbliższych siedmiu lat ma ona wydać ok. 710 mld dolarów na nowy program zbrojeń. Jej armia ma się składać z 85 brygad i posiadać m.in. po ok. 2000 czołgów i dział, 1600 nowych samolotów i śmigłowców, 50 okrętów uderzeniowych. Będzie to siła zdolna do każdej interwencji militarnej. Dodatkowym jej atutem jest broń nuklearna, która wg doktryny wojennej Rosji może być użyta tam, gdzie zagrożone są jej interesy.

Upadek Europy

   Do końca XIX w. Europa była centralnym regionem świata. Najważniejsze państwa położone na tym kontynencie zbudowały imperia kolonialne. Odkrycia techniczne kształtujące cywilizację Europy miały miejsce jeszcze w XIX w. i na początku XX w. Maszyna parowa, kolej, energia elektryczna, telegraf, telefon, film, fotografia, samochód i samolot oraz znaczenie ropy naftowej, które do dzisiaj są tylko rozwijane i doskonalone. Myśl naukowa i koncepcje powstające w Europie nadawały ton całemu światu. Dlaczego zatem nastąpił upadek Europy. Odpowiadają za to przede wszystkim Europejczycy. Wywołane przez nich dwie kolejne wojny światowe spowodowały powstanie potęgi USA i ZSRR. Obecnie USA słabną, a prawdopodobnie już za 10 lat ich miejsce zajmą Chiny. Polska leży w centrum Europy. To centrum nie może być puste. Przyszłość Europy kształtuje się pomiędzy Niemcami i Rosją. Dotychczas zgodna ich współpraca nie napawała nas optymizmem. Jednak oficjalna rosyjska doktryna Eurazji od Władywostoku do Lizbony coraz bardziej psuje ich wzajemną współpracę. Powstanie takiego tworu oznaczałoby pierwszoplanową w nim rolę Rosji. Niemcy, mający blisko trzykrotnie większy potencjał gospodarczy, nie chcą się na to zgodzić. Ich zadaniem jest wzmocnienie UE i swojej roli w niej. Podobne koncepcje w czasie II wojny światowej snuli Hitler i Stalin, którzy nie mogli pogodzić swoich interesów w Europie, co w konsekwencji doprowadziło do wojny między nimi. Historia ostatnich 200 lat Europy w jakiejś mierze stale się powtarza. Jednym z jej ważnych elementów jest Anglia, która wyznaje zasadę, że nie ma przyjaciół, ale ma interesy. W myśl tej doktryny zawsze sprzeciwia się ona powstawaniu silnego mocarstwa na tym kontynencie. Rosja, Niemcy i Anglia to trzy główne ośrodki europejskiej polityki. Powstaje pytanie, czy jesteśmy w stanie stworzyć ośrodek siły, który będzie względem nich podmiotem, a nie klientem. Korzystając z angielskiej zasady, że państwa nie mają przyjaciół i wrogów, tylko zawsze interesy trzeba spróbować to uczynić. Realizacja tego zamierzenia ma mniej i bardziej realne możliwości spełnienia się; w zależności od tego jaki wybierze się wariant.

Rosyjski wariant

   Jego idea polega na współpracy trzech państw tworzących przedrozbiorową Rzeczpospolitą: Polski, Ukrainy i Białorusi. Jest to w jakiejś mierze realne, gdyż mimo, że od 200 lat Rosja parła na Zachód to teraz, pomimo tylu wysiłków, znów jest w tym samym miejscu granicznym (Smoleńsk). Politycznym czynnikiem ułatwiającym takie zbliżenie jest fakt braku zgody Ukrainy i Białorusi na ich całkowite zwasalizowanie przez Rosję. Jeżeli Rosja poprze i pogodzi się z tym będzie mieć rzetelnego i uczciwego partnera w centrum Europy. Na takie rozwiązanie nie zgodzą się jednak Niemcy, którzy zrobią wszystko, aby do tego nie dopuścić. Byłaby to powtórka z proponowanego w 1803 r. carowi Aleksandrowi I rozwiązania Adama Czartoryskiego. Car zgodził się na to i dla realizacji tego planu uczynił Czartoryskiego ministrem spraw zagranicznych Rosji. Gwałtowny opór dla tej koncepcji, głównie bardzo silnych wtedy w Rosji środowisk niemieckich, doprowadził do dymisji ministra. Z czasem także sam car porzucił ten projekt. Wtedy nie udało się. Przedsięwzięcie to jest o tyle trudne, że dzielą nas znaczące różnice cywilizacyjne.

Postawić na Niemcy

   Jest to wariant bardziej prawdopodobny niż rosyjski. Punktem wyjścia do jego realizacji jest Grupa Wyszehradzka. Stanowi ona nieformalny sojusz czterech państw. Są to Czechy, Słowacja, Węgry i Polska. Znaczącą rolę w tym sojuszu odgrywają Węgrzy. Tamtejsza lewica oskarża Polskę o dążenie do mocarstwowości. Na co obecny premier Węgier Victor Orbán odpowiada: „No wreszcie!”. Ten wariant (ew. z Austrią i Rumunią) miałby silne poparcie Niemców i byłby historycznym nawiązaniem do Austro-Węgier z XIX w.

Trzecia alternatywa

   To związek Polski z państwami północnymi. Sygnałem dla takiej możliwości są propozycje sojuszu wojskowego z Polską rozważane przez Szwecję. Posiada ona doskonałe relacje gospodarcze i militarne z Wielką Brytanią. Skupione wokół tej idei byłyby także: Norwegia, Finlandia, Dania, Islandia, Litwa, Łotwa i Estonia. Związek ten dysponowałby potęgą dużo większą niż Rosja. Na jego terenie leży rejon Arktyki, gdzie zalega nie mniej niż 25 proc. światowych zasobów ropy i gazu. Dawałoby to temu sojuszowi gwarancje sukcesów gospodarczych. Blok taki możliwy jest do realizacji, a prezydent Estonii deklaruje, że „Polska to nadzieja dla wszystkich małych krajów”.

Który kierunek wybrać?

   Przedstawione kierunki nawzajem się wykluczają. Nie można realizować wszystkich naraz, ani nawet dwóch z nich. Trzeba wybrać jeden. Który? Na to potrzebne są analizy, badania i oceny. Pozornie mamy jeszcze czas. Jednak on szybko ucieka i trzeba być przygotowanym na uzasadniony i natychmiastowy wybór, bo historia lubi niespodziewanie przyśpieszać. Trzeba wybrać Rzeczpospolitą, która jest czymś więcej niż tylko Polska. Powinniśmy się zastanowić, jak ze swoimi koncepcjami mamy dotrzeć do naszych partnerów? Próbujmy wyciągać wnioski z rozpatrywanych wariantów naszych sojuszy strategicznych. Próbujmy coś zrobić! Centralne położenie Polski ma być szansą, a nie przekleństwem, jak było to przez ostanie 200 lat.

   Dla realizacji powyższych celów Polska potrzebuje wybitnych polityków. Niewątpliwie zaliczyć do nich trzeba Romualda Szeremietiewa, którego oryginalna myśl wojskowa i geopolityczna służy zachowaniu niepodległości Rzeczypospolitej.

■ Adam Maksymowicz – artykuł napisany dla tygodnika „Niedziela”, całość wystąpienia znajduje się na portalu Radia Plus Legnica: www.legnica.fm

(c) 2006-2017 http://www.dlp90.pl