Współczesne mity wychowawcze

   Żyjemy w epoce, która coraz częściej bywa nazywana ponowoczesnością. Jedną z typowych, a jednocześnie niepokojących cech naszych czasów jest ucieczka od logicznego myślenia w irracjonalizm i subiektywizm. Coraz więcej zwolenników znajduje obecnie naiwne przekonanie, że wszystko jest subiektywne i że każdy ma prawo kierować się w życiu własną prawdą. Nic zatem dziwnego, że na początku XXI wieku coraz więcej ludzi wierzy w horoskopy i zabobony, wróżby i przepowiednie. W konsekwencji coraz mniej ludzi zdaje sobie sprawę, że życie i los danego człowieka nie zależy od jego subiektywnych przekonań, ale od obiektywnych faktów i uwarunkowań.

1. Przejawy ideologizacji i mitologizacji wychowania

   Coraz częściej zdarza się, że najbardziej zdumiewającym i niebezpiecznym zjawiskiem jest to, że w irracjonalizm i subiektywizm popadają ci, którzy powinni być specjalistami od trzeźwego myślenia i od respektowania prawdy o człowieku. Chodzi tu głównie o psychologów, pedagogów, a zatem o tych, którzy aspirują do bycia wzorcem i przewodnikiem dla innych ludzi. Okazuje się, że znaczna część profesjonalistów z zakresu wychowania bezkrytycznie przyjęła mity oraz ideologiczne slogany, które z logicznego punktu widzenia są absurdalne, ale które obecnie są politycznie i pedagogicznie „poprawne”. Spróbujmy przyjrzeć się niektórym z tych mitów i ideologicznych sloganów (M. Dziewiecki, Komunikacja wychowawcza, Kraków 2005, s. 45-48).

Mit o wychowaniu bez porażek

   To mit, który nie wytrzymuje konfrontacji z ewidentnymi faktami. Informacje, jakie w ostatnich tygodniach docierają do nas w sposób oczywisty potwierdzają ten mit. Nikt z nas nie spotkał rodziców czy wychowawców, którzy mogliby powiedzieć, że w ich oddziaływaniach wychowawczych nigdy nie doznali najmniejszego nawet rozczarowania czy zawodu.

Mit o spontanicznym rozwoju i samorealizacji

   Od pięćdziesięciu lat wielu pedagogów i psychologów podtrzymuje mityczne przekonanie, że wychowanek jest wewnętrznie harmonijny i bezkonfliktowy, a w związku z tym potrafi się rozwinąć bez wysiłku i dyscypliny, bez pomocy wychowawczej i bez pracy nad sobą. Tego typu utopię pedagogiczną głosił J.J. Rousseau, a pięćdziesiąt lat temu powtórzył ją C. Rogers. Nikt z nas nie spotkał nigdy kogoś, który w sposób spontaniczny i bez wysiłku stał się dojrzałym człowiekiem, ale mit trwa nadal.

Mit o wychowaniu bez stresów

   To mit podobnie absurdalny i naiwny, co mit poprzedni. Wychowawcy powinni oczywiście zrobić wszystko, aby sami nie stali się źródłem niezawinionego stresu dla ich wychowanków. Kiedy jednak ci ostatni błądzą, wtedy potrzebują naturalnej informacji zwrotnej w postaci stresu i cierpienia. Mitem jest przekonanie, że bez doświadczenia bolesnych konsekwencji popełnianych błędów, można wyciągnąć z nich wnioski i mobilizować się na tyle skutecznie, by modyfikować błędne postępowanie. Czasem nawet największe stresy nie wystarczą, by ktoś przestał krzywdzić samego siebie, co łatwo zauważyć w przypadku np. większości alkoholików czy narkomanów.

Mit o neutralności światopoglądowej w wychowaniu

   Światopogląd to przecież zespół przekonań danej osoby czy grupy ludzi na temat tajemnicy świata i człowieka, na temat hierarchii wartości i podstawowych zasad moralnych, na temat kryteriów ludzkiej dojrzałości i sensu życia. Neutralność światopoglądowa w wychowaniu musiałaby oznaczać, że dany wychowawca traktuje jako równie dobry absolutnie każdy rodzaj postępowania ze strony wychowanka. W wychowaniu neutralnym światopoglądowo uczciwość, pracowitość i odpowiedzialność musiałaby być tak samo traktowana jak cynizm, przestępczość i zachowania samobójcze. Wychowanek mógłby bowiem zawsze zadeklarować, że jego sposób postępowania jest zgodny z jego światopoglądem, a „neutralna” światopoglądowo szkoła musiałaby taką deklarację bezwzględnie respektować, nawet w obliczu zachowań przestępczych czy samobójczych. Zwykle za postulatem wychowania neutralnego światopoglądowo kryje się nie tyle skrajna naiwność, co raczej skrajny cynizm. Chodzi bowiem o to, by – zasłaniając się sloganem neutralności – wyeliminować z systemów pedagogicznych wszystkie inne światopoglądy poza własnym.

Mit o wolności, demokracji i tolerancji jako najwyższych wartościach w wychowaniu

   Te mity są obecnie bardzo popularne. Wolność można przecież aż tak błędnie wykorzystywać, że się ją zupełnie straci. Demokratyczną większością głosu można podjąć zbrodnicze decyzje, a absolutyzowana tolerancja oznacza ostatecznie zakaz odróżniania dobra od zła. Jeżeli miłość, prawda i odpowiedzialność nie są wartościami najwyższymi, to wolność, demokracja i tolerancja doprowadzą do samozniszczenia człowieka.

Mit o subiektywizmie jako podstawie wychowania

   Jest to mit niemniej absurdalny i groźny, co mity poprzednie. Jest rzeczą oczywistą, że każdy z nas w specyficzny dla siebie sposób interpretuje oraz przeżywa siebie i świat. Jest jednak rzeczą równie oczywistą, że im bardziej niedojrzały czy zaburzony jest dany człowiek, tym bardziej niedojrzałe i zaburzone są jego subiektywne przekonania i przeżycia. Subiektywność może być aż tak bardzo patologiczna (np. w przypadku schizofrenii), że dany człowiek zupełnie straci kontakt z rzeczywistością i że nie będzie możliwy jakikolwiek logiczny kontakt z taką osobą. Jedynie ludzie psychicznie chorzy żyją w świecie subiektywnych przekonań. Ludzie dojrzali żyją w świecie obiektywnych faktów. Z tego względu jednym z celów wychowania jest uczenie wychowanków tego, by przyglądali się rzeczywistości i wyciągali logiczne wnioski.

   Podporządkowanie się wychowawców modnym obecnie mitom i naciskom ideologicznym prowadzi do niezwykle bolesnych konsekwencji dla ich wychowanków. Jeszcze nigdy w historii Europy nie mieliśmy wśród nastolatków tylu co obecnie uzależnionych od alkoholu i narkotyków, tylu przestępców i samobójców, tylu zaburzonych emocjonalnie i niezdolnych do założenia rodziny, a nawet do podjęcia pracy zawodowej. Okazuje się jednak, że nawet w obliczu tak wielkiego cierpienia wychowanków znaczna część pedagogów i systemów pedagogicznych nie reaguje na rzeczywistość i podtrzymuje irracjonalne mity o wychowaniu „przez brak wychowania”.

2. Przejawy realizmu w wychowaniu

   Na szczęście w czasach irracjonalnej ponowoczesności spotykamy nadal takich wychowawców, którzy kierują się poczuciem realizmu w wychowaniu, a w konsekwencji potrafią udzielać dzieciom i młodzieży odpowiedzialnej pomocy wychowawczej. Popatrzmy na podstawowe cechy oraz kompetencje takich pedagogów.

Realistyczne rozumienie wychowanka

   Pedagog, który nie kieruje się żadną ideologią, lecz obserwuje wychowanka, z łatwością dostrzega, iż być człowiekiem — zwłaszcza w wieku rozwojowym - to być kimś wielkim i jednocześnie kimś zagrożonym. Wychowanek jest wielki, gdyż może nauczyć się myśleć i kochać. Z drugiej strony jest kimś jedynym na tej ziemi, kto jest zagrożony nie tylko przez złych czy cynicznych ludzi, ale kto potrafi skrzywdzić samego siebie (np. doprowadzić się do śmiertelnych uzależnień czy samobójstwa). Tego nie czyni żadne zwierzę. W związku z tym wychowawca-realista rozumie, że przynajmniej czasami powinien chronić wychowanka przed nim samym oraz kochać go nawet wtedy, gdy wychowanek nie potrafi już kochać samego siebie i staje się obojętny na własny los.

Realistyczne rozumienie poszczególnych sfer wychowanka

   Wychowawca — realista, to ktoś, kto rozumie, że wychowanek to nie tylko ciało, emocje i subiektywne przekonania (dostrzeganie jedynie tych sfer jest obecnie politycznie i pedagogicznie „poprawne”), ale to także ktoś, kto ma wrażliwość moralną, duchową, religijną i społeczną. Ponadto realizm polega na tym, że wychowawca zna rzeczywiste zagrożenia i kryteria dojrzałości we wszystkich tych sferach. Dla przykładu rozumie, że wychowanek może stać się niewolnikiem lub wrogiem własnego ciała (do anoreksji włącznie), a dojrzałość polega na trosce o zdrowie po to, by za pomocą ciała wyrażać miłość poprzez fizyczną obecność, mądrą pracowitość i roztropną czułość. Podobnie wychowawca-realista rozumie, że wychowanek potrafi aż tak błędnie posługiwać się swoja zdolnością myślenia, że zaczyna oszukiwać samego siebie, a dojrzałość polega na odwadze obserwowania życia własnego i innych ludzi oraz na wyciąganiu logicznych wniosków z tych obserwacji. Wychowawca-realista rozumie także, że wychowanek potrafi mieszać dobro ze złem, albo zupełnie zatracić wrażliwość moralną, a dojrzałość w tej sferze oznacza, że potrafi być na tyle inteligentny, aby odróżniać te zachowania, które go rozwijają, od zachowań, poprzez które krzywdzi, a nawet niszczy samego siebie czy innych ludzi.

Realistyczne rozumienie celów wychowania

   Wychowawca-realista zdaje sobie sprawę, że najważniejszym celem wychowania nie jest np. osiągnięcie sprawności fizycznej czy kompetencji zawodowych, gdyż zdrowy przestępca czy nieuczciwy chociaż wykształcony fachowiec nie jest chlubą w żadnym systemie pedagogicznym. Wychowawca-realista rozumie, że najważniejszym celem wychowania jest uczyć wychowanka realistycznie myśleć i dojrzale kochać. Ten bowiem, kto nie umie myśleć, a stara się kochać, będzie naiwny i bezradny. Ten z kolei, kto potrafi precyzyjnie i logicznie myśleć, ale nie chce czy nie potrafi kochać, będzie okrutny i cyniczny.

Realistyczne rozumienie metod wychowawczych

   Wychowawca-realista rozumie, że w procesie wychowaniu nie można obdarzać wychowanka wolnością, do której jeszcze nie dorósł, czy zaufaniem, które nie ma podstaw w jego dotychczasowym postępowaniu. Realizm wychowawczy polega na świadomości, że w każdej epoce wychowanie nie jest możliwe bez stawiania jasnych wymagań, bez regulaminu i dyscypliny, bez klasówek i sankcji proporcjonalnych do ewentualnych błędów wychowanka. Wychowawca-realista zdaje sobie sprawę, że wychowywać to jednocześnie kochać i wymagać.

   Jest jeszcze jedno niezwykle ważne kryterium realizmu w wychowaniu. Otóż wychowawca-realista to ktoś, kto ma wychowawczą mentalność zwycięzcy. Oznacza to, że taki wychowawca ma odwagę proponowania wychowankowi wyłącznie optymalnej drogi życia, czyli drogi mniej uczęszczanej, drogi dla elit, drogi dla tych, którzy chcą wygrać życie, a nie jedynie zremisować życie, albo zadowolić się nieznaczną porażką. Wychowawca-realista ma świadomość, że proponując wychowankowi drogę średnią, czy postępowanie zgodne z tym, co czyni tak zwana większość, będzie wychowywał jedynie średniaków i ludzi miernych. Realizm wychowawczy to świadomość, że wymagając niewiele, nie osiągniemy w wychowaniu niczego; wymagając dużo, mamy szansę osiągnąć wszystko.

■ Ks. bp Marek Mendyk – skrót wykładu wygłoszonego dnia 24 marca 2011 r.

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl