Zwiastowanie – święto nadziei

   Tajemnicę Wcielenia Syna Bożego czci Kościół osobną uroczystością Zwiastowania Pańskiego, obchodzoną dziewięć miesięcy przed Bożym Narodzeniem. Data to oczywiście umowna, podobnie jak data narodzin Zbawiciela. Lud chrześcijański nadał celebrowaniu tej tajemnicy charakter przede wszystkim maryjny. Reforma posoborowa przywróciła tej uroczystości charakter chrystologiczny: pierwszoplanową postacią w zwiastowanym i celebrowanym misterium jest Jezus Chrystus. Świętujemy moment, w którym Słowo w łonie Maryi ciałem się stało. Tekst Łukasza (1,26-38) jest medytacją, która w wydarzeniach związanych z przyjściem Jezusa na świat widzi spełnienie nadziei Izraela.

   Od momentu Wcielenia także czas otrzymuje szczególne znamię zbawcze. Odtąd każda chwila, każdy moment jest równocześnie czasem zbawienia. W każdej chwili i w każdym miejscu można stać się uczestnikiem wszystkich darów zbawczych i dostąpić pełni zbawienia. Czas ten na równi ze zbawieniem jest darem samego Boga. W tajemnicy Wcielenia cicho i niepostrzeżenie Bóg wchodzi w dzieje człowieka i świata. Niczego nie burzy. Wszystkiemu proponuje wielkość wykraczającą daleko poza wymiary doczesności. Czeka tylko na nasze przyzwolenie, chce bowiem, abyśmy byli współtwórcami Jego dzieła i naszej, ludzkiej wielkości.

   Tajemnica Wcielenia stanowi szczególne świadectwo Bożego upodobania w człowieku. Tę prawdę Jan Paweł II wyraził w pierwszej encyklice: „W tym zbawczym wydarzeniu dzieje człowieka w Bożym planie miłości osiągnęły swój zenit. Bóg wszedł w te dzieje, stał się – jako człowiek – ich podmiotem, jednym z miliardów, a równocześnie Jedynym! Ukształtował przez swe Wcielenie ten wymiar ludzkiego bytowania, jaki zamierzył nadać człowiekowi od początku” (Redemptor hominis, 1). Dochodzimy tu do szczytu upodobania Boga w człowieku. Syn Boży, przez swoje Wcielenie, zjednoczył się z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękami pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzką działał wolą, ludzkim sercem kochał. Urodzony z Maryi Dziewicy, stał się prawdziwie jednym z nas, we wszystkim do nas podobny oprócz grzechu. Spotykając Chrystusa, każdy człowiek odkrywa tajemnicę własnego życia. Przyjąć więc tajemnicę Wcielenia, znaczy przyznać się do całego swojego człowieczeństwa, zobaczyć jego piękno zamierzone przez Stwórcę, zobaczyć prawdę wszystkich ludzkich słabości w świetle mocy Boga samego: Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga! (por. Łk 18,27). Trwamy w atmosferze wielkopostnych rozważań. Patrzymy na Tajemnicę Wcielenia Chrystusa w perspektywie Tajemnicy Krzyża. „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego da, aby każdy kto w Niego wierzy miał życie wieczne” (J 3,16). Wobec dyskusji i wydarzeń ostatniego czasu stawiamy pytanie o obecność krzyża w przestrzeni człowieka.

   Dlaczego człowiek XXI w. tak bardzo boi się krzyża? Bezpośrednią przyczyną walki z krzyżem jest lęk świata i człowieka przed prawdą. Skoro dziś nie wszyscy uznajemy ostateczną Prawdę, którą jest Bóg, to tracimy sens życia. A potrzebując go, zaczynamy chwytać się jakichś namiastek. One jednak nie zaspokajają człowieka, bo nie da się znaleźć sensu życia poza Chrystusem. Sługa Boży Jan Paweł II mówił, że życie człowieka trzeba brać w całości, nadając mu odpowiedni kierunek i cel. Nie można na nie patrzeć w odcinkach. Dziś brakuje nam odpowiedniej wizji świata, człowieka. Brakuje określenia celu życia człowieka. Czy potrzeba dramatów, jak np. tsunami w Japonii, by Boga zauważyć? By zawierzyć Mu i w Nim znaleźć sens i cel życia?

   Walka z krzyżem wpłynęła na Europę i Polskę. Pokazała, że wielu ludzi przyjmuje dziś wobec krzyża postawę obojętności, czy wręcz agresji. To sprawdziło się w Polsce na Krakowskim Przedmieściu. Warto obejrzeć ostatni film Ewy Stankiewicz pt. „Krzyż”. Widzieliśmy tam ludzi, którzy go bronili, ale także tych, którzy robili z niego spektakl, występowali przeciw wartościom płynącym z krzyża. To konsekwencje, które jasno pokazują, że dziś niektórzy bardziej niż krzyża i wartości, które on symbolizuje, chcą chleba i igrzysk.

   Walka z krzyżem trwa, a jedną z jej konsekwencji jest to, że katolicy zaczynają się zastanawiać, czy rzeczywiście mają prawo do obecności krzyża w przestrzeni publicznej... Ludzie zaczynają zapominać, że prawo do krzyża wpisane jest w początki naszej państwowości. Od tego nie można uciec. Ktoś, kto ignoruje krzyż, odchodzi, odżegnuje się od tego, czego dokonał książę Mieszko I. A to z kolei naraża go na śmieszność, świadczy o braku wierności korzeniom. Zawsze, ale szczególnie teraz, niemal w przeddzień beatyfikacji Czcigodnego Sługi Bożego Jana Pawła II, powinniśmy być wierni krzyżowi.

   Przypomnijmy, co w 1979 roku na krakowskich Błoniach mówił do nas Jan Paweł II: „Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka? Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu nie. Człowiek może powiedzieć Chrystusowi nie. Ale - pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego wolno? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć nie temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło”.

■ Ks. bp Marek Mendyk – homilia wygłoszona w DLP ’90 podczas Mszy św. odprawionej 24.03.2011 r.

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl