Silva rerum

   „Silva rerum” oznacza las rzeczy, obfitość materiału. Tą łacińską sentencją ks. dr Józef Lisowski (Kanclerz Legnickiej Kurii Biskupiej, Wikariusz Biskupi ds. Ekonomicznych i Gospodarczych) rozpoczął prelekcję w Duszpasterstwie Ludzi Pracy ’90 w Legnicy pt. „Zarządzanie dobrami doczesnymi Kościoła. Fikcje medialne a rzeczywistość”. Sprawy finansowe Kościoła są wieloaspektowe, stąd to porównanie do lasu rzeczy. Jest to temat, który media chętnie podnoszą atakując Kościół. Ich motyw działania jest taki: Kościół jest bogaty, a jeszcze domaga się kolejnych dóbr, majątków, dotacji i wszelkiego rodzaju ulg finansowych. Nie ma prawie dnia, ani tygodnia, aby sprawy finansowe Kościoła nie były przedmiotem ataku.

Kościół jest bogaty

   To nie ulega żadnej wątpliwości. Choćby nawet Diecezja Legnicka. Posiada 241 parafii oraz 700 kościołów i kaplic. To majątek zabytkowy i bardzo wartościowy, o który Kościół dba, odbudowuje, restauruje i utrzymuje. Niektóre z nich są wpisane przez Prezydenta RP na listę Pomników Historii. Ostatnio zapadła decyzja o renowacji pobenedyktyńskiego kompleksu architektonicznego w Legnickim Polu, gdzie rozwijane są tradycje kulturowe związane z panowaniem księcia Henryka Pobożnego i jego małżonki księżnej Anny. Kilkadziesiąt milionów złotych wydanych zostało z kościelnej kasy na odbudowę śląskiej perły baroku jaką stanowi bazylika w Krzeszowie. Na utrzymanie tego rodzaju obiektów potrzebne są duże środki finansowe. Część z nich pochodzi z Unii Europejskiej, o które trzeba aktywnie się starać.

Święte prawo własności

   Nacjonalizacja majątku kościelnego trwała od 1945 roku do końca lat sześćdziesiątych minionego wieku. Pod byle pretekstem zabierano majątek kościelny. Teraz, kiedy po 1989 roku Kościół próbuje go odzyskać podaje się do publicznej wiadomości, jaki to pazerny proboszcz, czy biskup, stara się o to. Majątek ten był przez wieki własnością Kościoła, służył przez setki lat ludziom. Przez ostatnie 20 lat Kościół nie próbował na nowo odbudować poczucia prawa własności, na podstawie którego stara się zwrot tego majątku. To jego zaniedbanie. Powoduje to opór, bo ludzie nie są przyzwyczajeni do własności. O. Tadeusz Rydzyk, stale podkreśla. że jest tyle wolności ile własności. Jest to sposób na dochodzenie do tego, co się Kościołowi słusznie należy.

Fundusz Kościelny

   Skalę zagarnięcia majątku kościelnego po 1945 roku przedstawia obszerna publikacja (ok. 450 stron) ks. prof. Dariusza Walencika z Uniwersytetu Opolskiego pt. „Nieruchomości Kościoła katolickiego w Polsce w latach 1918–2012. Regulacje prawne – nacjonalizacja – rewindykacja”. Autor pokazał w niej w jaki sposób nastąpiło wielkie złodziejstwo, które dokonało się po 1945 roku i trwało aż do 1970 roku. Dokument ten stanowi bilans Funduszu Kościelnego, który został utworzony w 1950 roku jako symboliczna rekompensata za zagrabiony majątek. Miał on na celu zapewnienie środków dla emerytowanych księży i sióstr zakonnych, którzy byli pozbawieni środków do życia. Istniał do 2010 roku, kiedy został zlikwidowany. Zabrano setki tysięcy hektarów ziemi, kilkaset obiektów budowlanych z pełnym wyposażeniem, często w dzieła sztuki o wysokiej wartości artystycznej. Między 1950 a 1989 rokiem pomagał on wprawdzie w ratowaniu zabytków, ale średnio dwie trzecie sumy z tego funduszu szło na walkę z Kościołem. Wspierano np. wydawnictwa antykościelne i akcje ateistyczne. Po 1989 roku finansowano natomiast z niego wszelkiego rodzaju sekty. Wystarczył wniosek 15 osób, aby uzyskać wpis do rejestru związków wyznaniowych i już otrzymywało się pomoc.

Komisja majątkowa

   Pisze i mówi się o tym, że Komisja Majątkowa powołana ustawą z 17 maja 1989 r. o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej wzbogaciła Kościół. Miała ona rozpatrywać wnioski reprywatyzacyjne, aby Kościół odzyskał to, co zostało mu odebrane. Kościół miał szpitale, szkoły, sierocińce, domy dziecka… To wszystko zostało znacjonalizowane. Teraz, gdy Kościół chce je odzyskać jest opór, a to co oddaje się, jak np. szpital we Wrocławiu, są to najczęściej obiekty tak wyeksploatowane, że nie warto ich już odbudowywać. Ciekawe, że wkrótce po wojnie ówczesne władze same prosiły o przejmowanie mienia poniemieckiego. Wynika to z notatki administratora apostolskiego ks. Bolesława Kominka: „Byłem z wizytą u starosty kluczborskiego. Prosił usilnie o przejęcie kościołów protestanckich w jego powiecie. To nie była własność Kościoła i nie było potrzeby ich zabierać. Na co starosta zadecydował o ich darowiźnie na rzecz Kościoła. Tylko dlatego, aby ich nie zdewastowano, nie zniszczono i nie rozkradziono”. Wtedy dawano, a potem odbierano.

Potrzeba prawdy

   Prawda o sytuacji Kościoła i jego materialnych potrzebach winna aktywnie docierać do wiernych i całego społeczeństwa. Zło, kłamstwo i fałszywe oskarżenia muszą spotkać się z odporem. Prawda sama się nie przebije. Trzeba jej pomóc. Należy w szczególności wiedzieć, że dzisiaj głównym źródłem finansowania Kościoła są dobrowolne ofiary wiernych. Stanowią one 80 procent tego, co jest mu potrzebne do utrzymania.

   Spotkanie z Księdzem Kanclerzem uzmysłowiło słuchaczom, że w obiegu medialnym funkcjonuje wiele stereotypów na temat rewindykacji mienia kościelnego i finansów Kościoła, które nie odpowiadają rzeczywistemu stanowi rzeczy. Prelegent nie był oczywiście w stanie podczas jednego wykładu przedstawić wszystkich aspektów sprawy. Dobrze zatem, że zapowiedział możliwość następnego spotkania poświęconego tej tematyce.

■ Adam Maksymowicz - artykuł ukazał się w "Niedzieli" nr 12 z 23.03.2014 r.

(c) 2006-2018 http://www.dlp90.pl