Kazanie ks. bp. Marka Mendyka

„Przyjmijcie słowo Boże nie jako słowo ludzkie, ale jak jest naprawdę, jako słowo Boga"

   Kiedy w lutym spodziewamy się zimna, a biją wiosenne gromy albo mamy temperaturę prawie letnią, mówimy: paradoks w przyrodzie. Gdy późną jesienią jabłoń drugi raz zakwita – znowu paradoks w przyrodzie. Kiedy skąpiec daje, zawzięty przebacza, leniwy pracuje, skoro chmurny i zasępiony rozjaśnia się, mówimy: paradoks w życiu ludzkim. Bo paradoks to coś, co nie wynika z okoliczności, co jest zaskakujące przez swoją niezwykłość.

   W chrześcijaństwie paradoksem, czyli czymś zaskakującym i niezwykłym, nie są ani modlitwy, ani liturgia, ani kapłaństwo, ani świątynie i ołtarze, bo wszystko to pokazuje nam historia i w innych religiach świata. Paradoksem chrześcijaństwa – tak dalece idącym w głąb chrześcijaństwa, że gdyby nie on, chrześcijaństwo nie byłoby sobą – jest to, że w chrześcijaństwie Bóg postawił człowieka jakby ponad siebie: dla człowieka sam stał się Człowiekiem. Słowo stało się Ciałem…

   Słowo…
   Przez to Bóg ukazał, jaką wartość stanowi człowiek przed Bogiem i jak ogromne możliwości stoją przed człowiekiem otworem.

   Tajemnica Boska zstąpiła do nas jakby z góry w Chrystusie Panu. Ale też ta tajemnica Boga i ludzi, tajemnica, która jakby z góry zstąpiła, tworzy chrześcijaństwo dopiero wtedy, gdy ludzi łączy we wzajemnej miłości. Pełne kościoły mówią coś o chrześcijaństwie, ale nieskończenie więcej mówią o nim te wszystkie nici, które ludzi wiążą między sobą.

   W dzisiejszym fragmencie I czytania św. Jakub Apostoł przywołuje na pamięć wszystkie złorzeczenia prorockie, które są wspólne dla nauczania biblijnego.
   „A teraz wy, bogacze, zapłaczcie wśród narzekań na utrapienia, jakie was czekają…”
   Po co to czyni? Po to, aby udzielić ostrego napomnienia społeczności, w której żyje, gdzie ludzie bogaci stają się coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi.
   Oto prorocy, będąc umocnieni Słowem, jakie zostało im obwieszczone, mają odwagę głoszenia Bożego orędzia w historii ludów i narodów. To oni są tymi, którzy nas mobilizują, wyrywają z obojętności, w jaką często wpadamy. Ich głos wzywa nas do działania, każe porzucić wygodny dla nas egoizm, czym wprawia nas w ruch i pozytywne działanie.

   Każdy okres, każdy czas potrzebuje swoich proroków, by ci podtrzymywali płomień nadziei tlący się w ciemności otaczającej nas nocy, by wskazywali na dziejącą się niesprawiedliwość, by wreszcie pomagali ludziom biednym i ubogim wznosić ich wołania w górę, do nieba.
   To właśnie my, jako pierwsi, powinniśmy zostać poddani wszelkim próbom niepokoju po to, abyśmy mogli patrzeć na świat i ludzi nie naszymi oczami, ale wzrokiem samego Boga.

„Miejcie sól w sobie i zachowujcie pokój między sobą"

   Epokowe wyzwania, jakie w naszym czasie stawia przed wierzącymi globalizacja, winny przykuwać uwagę wszystkich ludzi i każdego pojedynczego człowieka. Zauważmy, że także Apostoł Marek dostrzega dysproporcje istniejące pomiędzy ludźmi bogatymi a biednymi i wskazuje nam na grzech jednych i na wielkość drugich. Pamiętajmy przy tym, że w Bożej optyce łatwiej i lepiej można dostrzec to, co jest niewidzialne dla logiki ludzkiej.

   Bóg obdarowuje nas swoim Słowem w swoim Jednorodzonym Synu. On bowiem stał się człowiekiem i wzywa nas do bycia prorokami naszych czasów. A zatem: pozwólmy się przeniknąć temu Słowu, aby także nasze gesty, zwłaszcza te małe, proste i pozornie niewiele znaczące, ale wykonywane w Jego imię, stawały się jasnym i czytelnym Jego znakiem. Tylko w taki sposób nie będziemy głosicielami samych siebie, nie okażemy się fałszywymi prorokami przyczyniającymi się do zgorszenia maluczkich i słabych i kładącymi im pod nogi kłody na drodze docierania do Prawdy.
   To On, nasz Pan, jest początkiem i końcem naszego życia, prawdziwym bogactwem ludzkiego istnienia. Zaufajmy Mu! Idźmy do Niego! Idźmy, aby odzyskać prawdziwy wymiar wszystkich rzeczy, aby uwolnić nas od nas samych i od naszych fałszywych idoli, idźmy celem odzyskania odwagi pozwalającej nam doświadczać wewnętrznej jedności nawet za cenę «odcięcia» i odrzucenia tego, co bolesne.

   „Dobra jest sól; lecz jeśli sól smak swój utraci, czymże ją przyprawicie? Miejcie sól w sobie i zachowujcie pokój między sobą”.

■ Ks. bp Marek Mendyk – kazanie wygłoszone 27.02.2014 r.

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl