Co się dzieje w Niemczech?

[image]    Tymi słowami Tomasz Gabiś – germanista, pisarz, tłumacz i publicysta ( „Arcana”, „Fronda”, „Nowe Państwo”, „Opcja na prawo”) rozpoczął swoje kolejne spotkanie w Duszpasterstwie Ludzi Pracy ’90 w Legnicy. Od lat zajmuje się on problematyką niemiecką. Jego spojrzenie na ten kraj jest oryginalne i bardzo interesujące. Dlatego, że nie ocenia i nie krytykuje tego co się tam dzieje. Jego relacje mają charakter obiektywnego spojrzenia na procesy zachodzące w tym społeczeństwie i państwie. On je, bez żadnych uprzedzeń, dogłębnie studiuje i bada, a następnie relacjonuje. Jak zaznacza, w stosunku do tego kraju jesteśmy „opóźnieni” pod względem zachodzących tam procesów społecznych, kulturalnych i gospodarczych. Opisywanie zatem tego co tam zaszło, to trochę tak, jak byśmy odsłaniali naszą przyszłość. Tym razem tematem jego wykładu była „Antyfeministyczna i antygenderowa opozycja w Niemczech”.

Doktryna feminizmu i genderyzmu

   Jej początki w Niemczech sięgają lat 70. ubiegłego wieku, kiedy zostały zniesione zasadnicze bariery dotyczące kobiet, czyli zaraz po prawnym równouprawnieniu. Niemcy znajdowały się wtedy w sytuacji takiej, w jakiej my dzisiaj jesteśmy. Obecnie nie jest to już tam tylko ruch społeczny, jakich wiele w każdym społeczeństwie. Powstał tam system państwowego feminizmu – doktryna wpisana w politykę tego państwa, w jego system edukacyjny, społeczny, gospodarczy i kulturalny. Jego pierwsza faza to tzw. polityka kobieca, po której przyszła faza polityki równości płci i wreszcie, od 2000 roku, polityka gender mainstreaming – projekt, który ma ostatecznie podważyć (rzekome) przywileje mężczyzn.

Dojrzały system

   Następuje wprowadzanie „płci” do głównego nurtu politycznego. Od tego czasu feminizm-genderyzm przenika normy prawne, kulturę, edukację wszystkich szczebli. Dysponuje siecią 200 katedr genderowych na uniwersytetach. Wyznacza kierunek działania parlamentom (federalnemu oraz w poszczególnych landach) i partiom politycznym. Pełnomocnicy do spraw kobiet lub równości płci obejmują stanowiska we wszystkich ministerstwach federalnych i krajowych, na wyższych uczelniach, w administracji. Stanowiska te tworzy się nawet w gminach niektórych landów. Jest to zatem dojrzały już system polityczno-ideologiczny, wprowadzający indoktrynację obywateli od przedszkola po uniwersytet, tworzący system prawnego, administracyjnego i politycznego przymusu, posiadający przeznaczone na ten cel środki budżetowe.

Wieczni sprawcy

   Zdaniem propagandy feministycznej mężczyźni to wieczni sprawcy, rzeczywiści lub potencjalni gwałciciele, istoty agresywne, zdefektowane, godne pogardy lub litości. Z jednej strony mają oni przewagę, ale zasadniczo są to przygłupy i histerycy. Mając władzę przez wieki stworzyli system męskiego ucisku kobiet. Coraz częściej to, co męskie przedstawia się jako patologię, a to, co kobiece jako normę. Żądając równości feminizm zostawia jednak mężczyznom prace niebezpieczne, trudne i brudne. Ruchowi feministycznemu chodzi o to aby grupa jego działaczek i aktywistek dysponowała przywilejami. Przepisuje się na nowo, jak za czasów komunistycznych, historię społeczną, która ma służyć obecnym, politycznym interesom.

Upośledzenie chłopców

   Ważnym kierunkiem w Niemczech są prowadzone studia nad doktryną gender. Ukazują one jak ideologia ta przenikała do życia społecznego. Zwracają uwagę na to, że jest ona dziś wyjałowiona i zdolna tylko do propagandy i do przeżuwania stale tych samych frazesów. Skupia się tylko na ideologicznej krytyce swoich przeciwników. Bardzo duża część niemieckich publikacji ukazuje tę praktykę państwowego feminizmu i zwraca szczególną uwagę na praktykę upośledzenia chłopców. Mają oni coraz gorsze oceny szkolne. Następuje moralna i intelektualna ich destabilizacja chłopców. Duchowy i intelektualny potencjał chłopców jest marnotrawiony. Ma to także związek z feminizacją zawodów nauczycielskich. Dla dziewcząt jest to dobre, ale dla chłopców już nie. Realny państwowy feminizm staje się biurokracją, która pod hasłem równości płci pochłania z budżetu państwa setki milionów euro.

Przeciwnicy gender

   W momencie, kiedy system państwowego feminizmu utrwala się i krzepnie, pojawia się sprzeciw. Im bardziej system ten się umacnia, tym bardziej sprzeciw ten się radykalizuje. Powstaje opozycja w postaci sieci organizacji i stowarzyszeń, instytucji politycznych, naukowców, publicystów. Jest to opozycja, która próbuje docierać do mediów. Jest ona zróżnicowana co do taktyki politycznej i form działania. Wydaje szereg książek i publikacji, które docierają do wielu środowisk. Jej teksty pojawiają się w prestiżowych gazetach, jak ”Die Welt”, czy „Allgemeine Zeitung”. Niemcy mają wiele ośrodków intelektualnych i naukowych. Dlatego jest to ruch rozproszony w różnych środowiskach. Są wśród nich także kobiece ruchy antyfeministyczne. Głoszą one, że nie należy robić z siebie ofiary i trzeba zaprzestać nienawiści do mężczyzn. Nawet część lewicy (rozczarowani zwolennicy feminizmu) uważa ten system za antydemokratyczny. A konserwatyści widzą w nim destrukcyjny wpływ na rodzinę, dzieci i małżeństwo. Zwolennicy wolności uważają go natomiast za system totalitarny, gorszy nawet od bolszewizmu. Inni z kolei piętnują mężczyzn, którzy przyjęli ideologię genderowo-feministyczną, nazywając ich liliowymi pudlami. Uważają ich za zdrajców własnej płci, bezwolnie poddających się władzy reżimu feministycznego.

   Tomasz Gabiś w sposób rzeczowy i konkretny ukazał sprzeciw dla ideologii gender w Niemczech. Warto zapoznać się z jego wystąpieniem, aby zdać sobie sprawę z tego co nas może czekać w niedalekiej przyszłości jeżeli nie podejmiemy odpowiednich działań póki jest to jeszcze możliwe. Pełny zapis wykładu znajduje się na portalu Radia Plus Legnica (www.legnica.fm), a jego rozszerzona, autorska wersja jest dostępna na portalu Duszpasterstwa Ludzi Pracy ’90 (www.dlp90.pl).

■ Adam Maksymowicz - artykuł napisany dla tygodnika "Niedziela"

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl