Zakończenie

   O śmierci księcia Henryka II Pobożnego profesor Labuda napisał:
„Teraz, gdy wiemy z pewnością, iż książę Henryk nie poległ w boju na polu walki, lecz został haniebnie ścięty jako jeniec po bitwie (Historia Tartarorum), jego śmierć nosi wszystkie cechy męczeństwa, spełnia on wszystkie podstawowe kryteria upoważniające do wszczęcia procesu beatyfikacyjnego.”

   Trudno nie zgodzić się z tym stanowiskiem w sytuacji, gdy znane są okoliczności śmierci księcia. Wskazują one na to, że książę Henryk zginął świadomy ofiary i konieczności poświęcenia się dla Boga i Ojczyzny, do końca wierny chrześcijańskim wartościom. Wiemy na pewno, że jego śmierć nastąpiła w szczególnych okolicznościach, po bitwie, w obozie mongolskim, o czym pisał C. de Bridia, często przywoływany w niniejszej publikacji. Zginął, gdy odmówił ukorzenia się i uznania władzy chana.

   Umarł za wiarę, bo bitwa pod Legnicą była obroną świata chrześcijańskiego przed poganami. Jego matka św. Jadwiga tak mówiła, gdy dowiedziała się o zgonie syna:
„Cieszę się i raduję, że przez krew wylaną dla Ciebie i Twojej wiary, wrócił do swego Stwórcy.”

   Nie miała ona wątpliwości, że Henryk Pobożny połączył się ze swoim Zbawicielem poprzez drogę męczeństwa. Nie mieli także wątpliwości co do męczeńskiej śmierci Henryka Pobożnego papieże Klemens IV i Jan Paweł II.

   Pierwszy, podczas kanonizacji św. Jadwigi Śląskiej w Viterbo (1267 r.), porównał go do Machabeusza i dodał, że w walce przeciw Tatarom zasłużył na palmę i wieniec męczeństwa. A Jan Paweł II we Wrocławiu (1983 r.) powiedział, nawiązując do słów matki księcia:
„Matka Jadwiga przeżywała w duchu wiary śmierć syna Henryka, podobna w tym do Bogarodzicy, która u stóp krzyża na Kalwarii składała ofiarę ze swego Boskiego Syna dla zbawienia świata.”

   Natomiast w Legnicy (1997 r.) mówił:
„Henryk, oddając życie za powierzony jego władzy lud, oddawał je za wiarę Chrystusową.”
Nieprzypadkowo też po śmierci książę na pieczęciach i monetach z tamtego okresu jest pokazywany z liściem palmowym, symbolem męczeństwa.

   Czy w tej sytuacji można mieć wątpliwości co do męczeńskiej śmierci księcia? Wszystko wskazuje na to, że nie. Ale niech każdy sam rozważy odpowiedź na to pytanie w swoim sercu.

   Co do księżnej Anny Śląskiej, to jej zasługi uprawniają do uznania za słuszne stanowisko Zespołu Historycznego, że zachodzą przesłanki do jej beatyfikacji na podstawie heroiczności cnót. Jak słusznie zauważa prof. Franciszek Antoni Marek w poparciu dla wniosku, były one porównywalne z zasługami św. Jadwigi Śląskiej.

   To, co zostało przedstawione w niniejszej publikacji świadczy o tym, że pamięć o Henryku Pobożnym i księżnej Annie jest ciągle żywa, że cnoty, które reprezentowali oni w swoim życiu, takie jak: umiłowanie Boga i Ojczyzny, wierność chrześcijańskim wartościom, uznanie rodziny za największe dobro (wzorowi małżonkowie, przykładni rodzice wychowujący patriotycznie i religijnie swoje dzieci), właściwa etyka władcy – są nadal aktualne i godne upowszechniania. Ich życie stanowi wspaniały wzór i przesłanie dla żyjących we współczesnych nam czasach zalewu relatywizmu, konsumpcjonizmu i znieczulicy społecznej, czasach kryzysu rodziny (plaga rozwodów, wzrastająca akceptacja dla „małżeństw homoseksualnych”, malejący przyrost naturalny). Tak bardzo jest nam potrzebny wzór przykładnego małżeństwa, dobrych rodziców, klasycznej rodziny; wzór kobiety i matki oddanej rodzinie, troszczącej się o bliźnich; wzór władców i polityków kochających Boga, Ojczyznę, swój lud, prezentujących właściwą etykę postępowania.

   Henryk Pobożny i księżna Anna – poprzez wymienione cnoty – są natchnieniem dla Kościoła i społeczeństwa polskiego, a pamięć o nich staje się ewangelicznym znakiem sprzeciwu, którego potrzebują nasze czasy.

   Na zakończenie należy zauważyć, że książę Henryk Pobożny i jego małżonka żyli w czasach współczesnych św. Franciszkowi z Asyżu (1182–1226). O ich wyniesienie na ołtarze wspólnota Duszpasterstwo Ludzi Pracy ’90 modli się przy lipowej figurce tego świętego, wyrzeźbionej przez górala z Chochołowa, znajdującej się w kaplicy klasztornej pw. Stygmatów św. Franciszka w Legnicy. Oby wsparcie Biedaczyny dopomogło w staraniach o beatyfikację książęcej pary.

■ Stanisław Andrzej Potycz – zakończenie książki „Śladami Henryka Pobożnego i księżnej Anny”

(c) 2006-2017 http://www.dlp90.pl