Patriotyzm Jezusa

[image]   Patriotyzm bywa definiowany jako miłość do własnej ojczyzny i narodu. Jednak terminy "ojczyzna" i "miłość" pozostają w tej definicji otwarte, domagając się bliższego określenia. Pojęcie "ojczyzna" może oznaczać tak zwaną małą ojczyznę i rozciągać się aż po ojczyznę, która jest w niebie. Miłością zaś można nazywać egocentryzm (miłość samolubna), jak również krańcowo przeciwną w stosunku do niego miłość wydającą siebie bezinteresownie, uzyskującą swoje apogeum w miłości Bożej (zob. Rz 5,5-8, por. DCE, 10 i 12). Gdy jesteśmy świadomi niedoskonałości definicji patriotyzmu ze względu na szeroki zakres znaczenia terminów "ojczyzna" i "miłość", zdajemy sobie sprawę z trudności w określeniu patriotycznej postawy Jezusa.

   Jezus to Wcielone Słowo Boga. Wcielenie jest wydarzeniem o wymiarze uniwersalnym, a nawet kosmicznym, choć jednocześnie bardzo konkretnym. Zrealizowało się ono w określonych warunkach lokalnych i okolicznościach czasowych. Słowo, stając się ciałem, spełniło kryteria bytu należącego do kategorii tego świata. Wcielenie nie mogło być nieokreślone. Ze swej natury musiało zmierzać do ukonkretnienia się przez wejście w ograniczenie. W tym akcie wcielenia Słowa Bożego urzeczywistniła się i objawiła w spo-sób najbardziej oczywisty prawda, że Słowo stało się faktem i wydarzeniem historycznym, dającym się ująć w kategoriach empirycznych (zob. J 1,1-3).

Elementy ziemskiego rodowodu Jezusa

   Mówiąc o patriotyzmie Jezusa, trzeba nawiązać do Jego ziemskich korzeni. Przyjrzymy się zatem najpierw wybranym postaciom, a następnie niektórym wydarzeniom przygotowującym obecność Jezusa w historii świata.

Praprzodkowie
   Warto zwrócić szczególną uwagę na dwie postacie, w których ród Jezus się wpisuje, mianowicie na Abrahama i Dawida. Jezus jest przedstawiany jako "syn Abrahama" (por. Mt 1,1) oraz jako pochodzący "według ciała z rodu Dawida" (Rz 1,3). Abraham był tym protoplastą, który czekał na dzień Jezusa (zob. J 8,56). Dawid zaś to król, któremu udało się stworzyć zarys idealnego Izraela; nie udało mu się jednak zbudować w tym królestwie domu Boga - świątyni. W tym kontekście otrzymał obietnicę, że to jego potomek zbuduje Bogu dom, co nie oznaczało tylko świątyni, ale ród, królestwo, nowe zgromadzenie (zob. 2 Sm 7,14).
    W Księdze Rodzaju czytamy słowa skierowane do Abrama: "Wyjdź z twojej ziemi (eretz), z twojego rodzinnego dziedzictwa (moledet), z domu twego ojca (bejt abika), do kraju (eretz), który ci ukażę" (por. Rdz 12,1). Tak rozpoczyna się historia zbawienia, którą Bóg podejmuje z człowiekiem po grzechu, czyli po wypędzeniu z raju. Podstawowy schemat tego powołania Abrahama ma dwa zasadnicze człony: pierwszy - "wyjdź z twojej ziemi" i drugi - [idź] "do kraju, który ci ukażę". W obydwu przypadkach w tekście hebrajskim występuje ten sam termin eretz, który zależnie od kontekstu tłumaczymy jako "ziemia" lub "kraj". Zostaje tym samym zarysowany problem jakby dwóch ojczyzn. Pierwsza to kraj wyjścia, który jest domem rodzinnym w sensie wszystkich relacji powstających przez zrodzenie (moledet od rdzenia jld, czyli rodzić, wskazuje na zrodzonych w tym samym domu, w tym samym rodzie); domem ojca, czyli ojcowizną, w ramach której istniało podstawowe odniesienie do głowy rodu. Druga ojczyzna to ziemia jeszcze nieokreślona i niesprecyzowana, będąca jedynie przedmiotem obietnicy danej od Boga. Jest to kraj, który (w odpowiednim czasie) zostanie ukazany przez Boga powołującego (wywołującego z dotychczasowego kraju).
   Relację do przedmiotu obietnicy wyraża czasownik ra’ah, którego podstawowym znaczeniem jest "widzieć". Podmiotem tego czasownika w rozważanym przypadku jest Bóg. Użyta przez autora Księgi Rodzaju forma tego czasownika (Hifil - aspekt sprawczy) wyraża myśl: "Sprawię, że ty go zobaczysz". Sformułowanie to ma jakby dwa podmioty. Bóg jest sprawcą tego działania, a człowiek jego aktywnym odbiorcą. Całe to wyrażenie to określenie docelowe, czyli przedstawienie perspektywy wyznaczonej przez Boga. Nie jest ona statyczna, lecz ma w sobie własną dynamikę, która odnosi człowieka do Boga, a relatywizuje umiejscowienie człowieka, a więc jego pochodzenie, jego dom rodzinny itp. Na pierwszym planie jest związanie się z Bogiem - Osobą, która ostatecznie okaże się Ojcem, a nie przynależność do miejsca, w którym człowiek żyje. Tak więc patriotyzm - jako wyrażający związek z pochodzeniem, który tutaj się zarysowuje - to odniesienie nie o charakterze lokalnym, lecz przede wszystkim osobowym i relacyjnym, wskazującym na źródło życia, ojcostwo.
   Z opowiadania, które przedstawia wybór Dawida na króla, można wnioskować, że nie był postacią znaczącą w kategoriach struktury własnego domu (rodu), a więc w ramach patriotyzmu rodzinnego. Okazało się to, kiedy ten dom (ród) miał szansę otrzymać królestwo, a więc rozszerzyć również swój patriotyzm z rodzinnego na narodowy. Mimo że przez swój dom Dawid nie został wzięty pod uwagę, został namaszczony na króla (zob. 1 Sm 16,6-13). Jego poczynania jako władcy na rzecz organizacji i umocnienia państwa są niewątpliwe. To on położył podwaliny pod istnienie idealnego Izraela. Jednak nie on stał się tym, kto ostatecznie "zbuduje dom" (zob. 2 Sm 7,5-16). Gdy mowa jest o domu, można to odnieść do samej świątyni, ale również do rodu - dynastii, ostatecznie zaś do królestwa mesjańskiego. Dawid położył podwaliny, jednak nie on stal się budowniczym. Miał świadomość, że było to związane z jego winą i nieprawością, z których zdawał sobie sprawę i które uznawał (zob. 1 Km 22,1-16).
   Znamienne w życiu Dawida są więc ostatecznie te momenty, w których nie używa on władzy do obrony siebie ani swej ojczyzny jako królestwa, które zbudował czy ma zamiar zbudować, lecz zostawia działanie Panu (zob. np. 1 Sm 26,8-20; 2 Sm 16,5-13). Wyraża to może naj pełniej jego modlitwa (zob. 2 Sm 22,4-51). Właśnie to czyni go najbardziej "patriotycznym", czy li odnoszącym siebie samego i tych, którym przewodzi, do Boga jako Pana i Ojca, działającego we wszelkich "ojczyznach" i prowadzącego do jednej ojczyzny.

Ziemia dana ojcom - kraj obietnicy
   Pojęcie patriotyzmu wiąże się z ojczyzną rozumianą jako ziemia czy kraj. W spojrzeniu biblijnym to Bóg jest jedynym i ostatecznym właścicielem ziemi (kraju wybranego (zob. 1 Sm 26,19: Jr 2,7 itp.). Dlatego posiadanie kraju, ziemi przez człowieka, przez naród wybrany nie jest widziane jako posiadanie jej niejako z natury czy jako zdobytej własnymi siłami, lecz jest postrzegane i przeżywane jako spełnienie obietnicy ze strony Boga i Jego dar.
   Ziemia, którą otrzymał w posiadanie naród wybrany, została mu dana nie ze względu na jego wielkość, męstwo czy zasługi, lecz dlatego, że Bóg w ten sposób chciał realizować obietnicę daną ojcom: swoje przymierze. W związku z tym ziemia ma charakter nie tylko naturalny i polityczny, ale także sakralny - jako dziedzictwo związane z obietnicą opartą na wierności Boga. Tym samym jest ona znakiem i dowodem tej wierności oraz stanowi niejako okazję do weryfikacji postawy odbiorców obietnicy. To w stosunku do ziemi – kraju odzwierciedla się ich wiara w Boga, czyli w Jego prowadzenie i działanie. Ci, którzy otrzymali ziemię (obiecaną, to znaczy z obietnicy), jeśli wierzą w owo działanie Boga, nie będą przywłaszczać sobie tej ziemi, lecz potrafią żyć jako jej użytkownicy, dzieląc się jej owocami, stosownie do przykazań i obietnic Boga.
   Jeśli mamy to na uwadze, rozumiemy też właściwie to wszystko, co jest związane z utrzymaniem czy utratą ziemi i w jakiejś mierze tego, co nazywamy ojczyzną, i tego, co rozumiemy pod pojęciem patriotyzmu. W działaniu Boga wobec narodu wybranego, naświetlanym przez proroków, często pojawia się motyw utraty ziemi z powodu nieprawości ludu i zbezczeszczenia ziemi, a tym samym sprzeniewierzenia się Bogu i zniesławienia Jego imienia (zob. np. 2 Krl 17,6 nn.; 23,26 n.; Jr 5,19; 16,13; Ez 11,16; 12,15; 36,23). Dopiero ponowne działanie Boga wobec ludu, który przeżywszy swoje upokorzenie zwraca się do Boga w nawróceniu, dokona powtórnego zebrania i utworzenia ludu nowego, który posiądzie
ziemię. Ten lud będzie miał w swoim sercu prawo Boże i będzie kierował się duchem Bożym (zob. Jr 31,31-34; Ez 20,40-44).
   Przez powołanie Abrahama i rozpoczętą w nim realizację swojego planu Bóg przygotowywał sobie "teren" do spełnienia danej obietnicy – historii w sensie absolutnym. W kontekście obietnicy jako znak przymierza Abraham otrzymuje obrzezanie. Otrzymuje też imię, które określa go ojcem narodów (zob. Rdz 17,1-14). Później z potomków Abrahama, którzy znaleźli się w niewoli egipskiej, niemających własnej tożsamości narodowej i będących przedmiotem wyzysku, ucisku i prześladowania, Bóg tworzy sobie lud. Właśnie w takim egzystencjalnym kontekście Bóg otwiera przed ludem perspektywę ziemi, jaką da mu na własność: Ziemi Obiecanej, która jakby z natury nie należy do Abrahama i jego potomków. Bóg czyni to, wypędzając narody pogańskie (zob. np. Wj 34,24; Lb 24,8; Pwt 4,38, Ps 44,3; 47,4; 78,55), by ten lud w tej ziemi przeżywał swoją tożsamość i był znakiem obecności i działania Boga oraz błogosławieństwem w stosunku do innych narodów. Czynnikiem konstytuującym lud w Ziemi Obiecanej i nadającym mu ów charakter ludu Boga nie będzie związek z miejscem, lecz związek z Bogiem jako jedynym Panem ziemi, chociaż będzie się to działo w odniesieniu do konkretnej ziemi. Dlatego, wchodząc do Ziemi Obiecanej, lud przyjmuje obrzezanie. W tej Ziemi musi zaś wyniszczyć wszystko, co jest znakiem związku z bałwochwalstwem i co mogłoby go odciągać od pełnej i właściwej relacji z Bogiem (zob. np. Pwt 12,1-3).
   Jednakże ten lud, będąc już w Ziemi Obiecanej, mimo obrzezania na ciele, upodobnił się do innych narodów. W ten sposób sprzeniewierzył się otrzymanej i gwarantowanej przez Boga tożsamości. W jakiejś mierze stracił swoją relację z Bogiem. Bóg jednak będzie się o niego nadal upominał, przywołując go do nawrócenia i zapowiadając obrzezanie jego serca (zob. Pwt 30,6; Ez 44,7-9; por. Rz 2,29; Kol 2,11). Dokona się to przede wszystkim w kontekście wygnania babilońskiego. Będzie to powrót do Ziemi Obiecanej w sposób odnowiony. Akcent zostanie położony na wewnętrzną przemianę, by lud ten uznawał Boga za jedynego swego Pana i był ludem Boga. W tym kontekście i w tych okolicznościach pojawią się też usilne zapewnienia i obietnice proroków o otrzymaniu ziemi, o byciu narodem mającym nową własną tożsamość ze względu na relację z Bogiem, szczególnie przez dar Ducha Bożego (zob. np. Ez 36,24-28; 39,25-29).

Czas pobytu Jezusa – Mesjasza na ziemi.

Mesjanizm i patriotyzm
   W historii narodu wybranego figura Mesjasza była obecna na różne sposoby, związana z namaszczaniem królów i proroków. W kontekście wygnania babilońskiego i późniejszych doświadczeń na pierwszy plan coraz bardziej wysuwa się polityczne znaczenie tego pojęcia. Mesjasz jest postrzegany jako wybawiciel ludu i narodu spod władzy obcych mocarstw. Rozumienie roli Mesjasza ulega później poszerzeniu. Jest on postrzegany jako wybawiciel wszystkich uciśnionych i pokrzywdzonych. Takie pojęcie dominuje około IV wieku przed Chrystusem. Z czasem coraz bardziej otrzymuje ono wymiar eschatologiczny - związany z końcem czasów i nastaniem lepszego, nowego, mesjańskiego eonu. Przejawia się to szczególnie w powstających na przełomie tysiącleci ruchach i wspólnotach. Jezus przychodzi na świat, gdy wyczekiwano mesjasza o charakterze politycznym i eschatologicznym. Wówczas – tak można powiedzieć – mesjanizm otrzymuje pewien rys patriotyczny.

Betlejem i Nazaret
   Jezus rodzi się w Betlejem, w ziemi judzkiej. Wzrasta, wychowuje się i przez długie lata żyje w Nazarecie. Stąd nieporozumienia co do Jego mesjańskiego pochodzenia (zob. J 7;42). Ma On też w swojej historii epizod emigranta czy uciekiniera (Egipt - zob. Mt 2,13 n.). Po śmierci Heroda, na polecenie anioła dane św. Józefowi, wraca do ziemi Izraela, jednak nie do Judei (z obawy przed Archelaosem, synem Heroda), lecz do Galilei, do Nazaretu. Związek z tym miastem daje Mu przydomek Nazarejczyka, co jest zgodne z zapowiedziami proroków (zob. Mt 2,20-23). Przez Filipa zostanie określony jako pochodzący z Nazaretu i przedstawiony jako ten oczekiwany, o którym pisali Mojżesz w Prawie i Prorocy, co spotka się ze zdziwieniem ze strony Natanaela (zob. J 1,45 n.). Przy tej okazji Jezus zostanie też określony jako Syn Boży, Król Izraela (zob. J 1,49). Dla wielu trudnością było wiadome wszystkim pochodzenie Jezusa i Jego związek z określonym miejscem na ziemi. Oczekiwali bowiem Mesjasza bez odniesienia do konkretnego pochodzenia (zob. J 7,27).

Galilejczyk
   Działalność Jezusa jest związana z Galileą. Odniesienie do Jego galilejskiego pochodzenia często wraca w Ewangeliach. Towarzysze Jego życia i działalności to Galilejczycy (zob. Dz 2,7). Galilejskie pochodzenie Jezusa wyjdzie na jaw przy okazji zaparcia się Piotra (zob. Mk 14,70 i paral.; Mt 26,69-74) oraz podczas procesu przed Piłatem (zob. Łk 23,6). Będzie On wówczas określony jako Król żydowski, który został wydany władzy rzymskiej przez swój naród i arcykapłanów (zob. J 18,35). W samej postawie Jezusa i w tym, co mówił o sobie, trudno jest dopatrzeć się wątków szczególnego związania ze swoją ojczyzną. Powiedzenie Jezusa, że prorok jest lekceważony w swojej ojczyźnie (zob. Mk 6,4 i paral.), nie pozwala nam wyprowadzić wielu wniosków co do Jego patriotyzmu i stosunku do swej (lokalnej, małej) ojczyzny. .

Jego królestwo nie stąd
   Jezus nie utożsamiał się w sposób jednoznaczny i wyłączny z żadnym z terenów czy ulokowań patriotycznych ani polityczno-religijnych. Podobnie też pozostaje otwarte określenie Jego pochodzenia i przynależności. Są one poniekąd cząstkowe i dają się okreś1ić pod pewnym względem. Mają charakter relatywny w odniesieniu do osoby i misji Jezusa.
   Na słowa Piłata: "Naród twój i arcykapłani wydali mi ciebie. Co uczyniłeś?", Jezus odpowiedział: "Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd" (J 18,35 n.). Widać więc, że Jezus nie identyfikuje się z żadnym królestwem czy systemem politycznym ani narodowym. Ma świadomość tego, że Jego królestwo, a więc także Jego ojczyzna, nie są stąd, to znaczy nie dają się określić w kategoriach ziemskich, politycznych czy patriotycznych tak, jak to jest powszechnie rozumiane. A konsekwencją takiego Jego statusu jest fakt, że nie ma sług, którzy biliby się o Niego, czyli także o zachowanie rozumianego na sposób ziemski królestwa. W takim kluczu będą też rozumieli swoją przynależność do ziemskiej ojczyzny pierwsi chrześcijanie (zob. np. Flp 3,20; por. Hbr 11,14-16 oraz List do Diogeneta).

Relacje rodzinne
   Nawet co do najbliższych członków swej rodziny Jezus wypowiada się z dystansem. Kiedy szukają Go Jego Matka i bracia (kuzyni), odpowiada, wskazując na zupełnie inne kategorie więzów, mianowicie na słuchanie słowa i pełnienie woli Bożej (zob. Mt 12,46-50; Mk 3,31-35; Łk 8,19-21).
   Nie ulega zaś wątpliwości, że Jezus podczas swojej działalności publicznej miał swój jakby drugi dom u Szymona Piotra w Kafarnaum. O doniosłości i znaczeniu tego domu, już od czasów ewangelijnych, świadczą też ostatnie badania archeologiczne. Jezus zostawił więc rodzinny dom w Nazarecie i samo to miasto na rzecz Kafarnaum. To też wskazuje, że nie był związany patriotyzmem lokalnym i więzami rodzinnymi, lecz swoje relacje kształtował stosownie do swej misji. Można powiedzieć, że tak rozumiał i tak kształtował "swój dom". Najbardziej dobitnym momentem takiego rozumienia i przeżywania relacji było powierzenie Jana Maryi jako Jej syna i danie Janowi (i wszystkim wierzącym) Maryi jako Matki (zob. J 19,25-27).

Poza kategoriami lokalnymi
   Niektóre epizody zapisane w Ewangeliach przynoszą świadectwa, że Jezus jakby świadomie i po części wbrew powszechnie przyjętym zwyczajom nawiązywał kontakty pozapatriotyczne. Łamał niekiedy niektóre z tych zasad, jak tego mamy dowód w przytoczonej przez Jana rozmowie z Samarytanką przy studni Jakubowej. Wtedy też z ust Samarytanki padają słowa, które mogłyby stanowić punkt wyjścia patriotycznej rozmowy: "Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?" (zob. J 4,12). Tego jednak Jezus nie czyni. Podobnie w dalszej części rozmowy z Samarytanką Jezus odpowiada w kluczu patriotyczno-religijnym, lecz odnosi się do oddawania chwały Bogu niezależnie od miejsca (zob. J 4,20-24). Do podobnych wniosków pozwala też dojść wydarzenie z Syrofenicjanką (zob. Mk 7,25-30).

Nowość i specyfika „patriotyzmu” Jezusa
   Na podstawie świadectw Ewangelii trudno u Jezusa dostrzec i bliżej określić coś z tego, co zazwyczaj nazywamy patriotyzmem czy uważamy "za patriotyzm bądź za przejaw postaw patriotycznych. Koncepcja życia Jezusa i Jego konkretne postawy wykraczały poza wszelkie utarte schematy, chociaż nie był On żadnym rewolucjonistą w takich kategoriach, w jakich jesteśmy przyzwyczajeni o tym mówić. Był niezależny od schematów, chociaż w dużej mierze je respektował. Gdybyśmy postawili pytanie, czy Jezus byłby gotów oddać życie za ojczyznę, rozumianą w kategoriach polityczno-społecznych i stosownie do tradycji patriotycznych, jak to bywa postrzegane w historii pisanej przez ludzi, to odpowiedź nie mogłaby być pozytywna. Wszystko wskazuje na to, że Jezus nie byłby dobrym żołnierzem, gotowym stanąć na warcie i bronić swojej ojczyzny przed jakimkolwiek ziemskim agresorem. To stałoby, zresztą, w całkowitej sprzeczności z tym, co mówił w Kazaniu na Górze (zob. zwłaszcza Mt 5,38-48).
   Jezus do swojej ziemskiej ojczyzny, widzianej w różnych jej wymiarach, miał więc stosunek odmienny od powszechnie przyjmowanych schematów. Ta inność i nowość Jego patriotyzmu wyraziła się przede wszystkim w inaczej pojętych kategoriach mesjańskich. Nakłada się też "na to-paschalny aspekt misji Jezusa, a więc Jego śmierć i zmartwychwstanie,
oraz to wszystko, co jest owocem paschalnego misterium, a co można objąć pojęciem nowego zgromadzenia ludu, jakim jest Kościół, w którym jednoczą się – przynajmniej potencjalnie – wszystkie narody.

Aspekt mesjański życia Jezusa
   W Izraelu oczekiwano Mesjasza, który ustanowiłby naród i wyprowadził go z zależności od obcego imperium. Realizując te oczekiwania, Jezus mógłby stać się wielkim patriotą. Być może pokusa, w której diabeł chciał namówić Jezusa do rzucenia się z wierzchołka świątyni, zmierzała do tego, by w sposób spektakularny pociągnąć za sobą wyznawców gotowych podjąć walkę z rzymskim okupantem. Nie można też wykluczyć, że motywem, który przyświecał Judaszowi w zorganizowaniu wydania Jezusa była wola sprowokowania Go do podjęcia jakiej ś działalności typu polityczno-zbrojnego.
   Jezusowe namaszczenie miało jednak zupełnie inny charakter. Określa je między innymi proroctwo Izajasza (Iz 61,1 nn.), do którego – według relacji Łukasza – Jezus sam się odwołuje na początku swojej publicznej działalności, w wystąpieniu w synagodze w Nazarecie (zob. Łk4,16-22). Nie ujmowało ono przesłania Jezusa w kategoriach narodowych czy narodowościowych.
   W dalszej części tego proroctwa z Księgi Izajasza (61,5), której Ewangelia już nie przytacza, jest mowa o obcokrajowcach i cudzoziemcach. Mają oni wykonywać prace służebne na rzecz tych, którzy będą kapłanami Pana i sługami Boga.
   To proroctwo, jakkolwiek w czasach Izajasza bywało odnoszone do Izraela, w ustach Jezusa nie mogło być zacieśnione do jednego narodu. Tym samym ten aspekt mesjański nie może mieć wydźwięku narodowościowego w sensie etnicznym i nie może być rozpatrywany w kategoriach patriotycznych.

Paschalny wymiar życia Jezusa
   Oryginalność mesjańskiego posłannictwa Jezusa widać jeszcze wyraźniej w odniesieniu do Jego męki i zmartwychwstania, czyli w jego wymiarze paschalnym. W sposób syntetyczny wyraża to proroctwo arcykapłana Kajfasza wypowiedziane już po wskrzeszeniu Łazarza: ,,«Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod rozwagę, że lepiej jest dla was, aby
jeden człowiek umarł za lud, niżby miał zginąć cały naród.» Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus ma umrzeć za naród, i nie tylko za naród, ale także po to, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno" (J 11,50-52).
   Można wnioskować, że Jezus przez swoje misterium paschalne przynosi zupełnie nowe pojęcie narodu. Naród, mimo zachowania swojej tożsamości, albo raczej przez otrzymanie nowej tożsamości, jest "miejscem", gdzie z racji śmierci Jezusa będą gromadzić się w jedno rozproszone dzieci Boże. Gdy mowa o rozproszeniu, nie chodzi o jakąkolwiek diasporę w sensie narodowościowym, ale o rozproszenie z powodu grzechu, który uniemożliwia jedność. Dopiero odkupieńcze dzieło Jezusa zgromadzi w jedno (w jeden naród czy lud) rozproszonych. W tej nowej rzeczywistości nie ma już - używając sformułowania św. Pawła - ani Żyda ani Greka, lecz wszyscy są jedno w Chrystusie (zob. Ga 3,28; Kol 3,11).
   Tajemnica paschalna Jezusa jest zatem fundamentem (zasadą) nowych relacji między ludźmi. Jezus tę swoją tajemnicę powierza uczniom. Nie czyni tego dla zachowania pamiątki, lecz by ta Jego tajemnica stawała się aktywna we wszystkich sytuacjach, czasach i miejscach. Posyła swoich uczniów do wszystkich narodów w celu czynienia kolejnych uczniów, czyli tworzenia nowej wspólnoty. Ta wspólnota nie jest określana w kategoriach pochodzenia (narodowości), lecz wiary. Ma całkowicie odmienny status wewnętrzny (zob. np. Mt 20,26 i paral.) i tym samym inną jakość relacji do wszystkich struktur ziemskich.

   Podsumowując można powiedzieć, że patriotyzm Jezusa polegał przede wszystkim na Jego relacji z Ojcem, w pewnym sensie niezależnie od okoliczności lokalnych, w których przyszło Mu żyć i działać na korzyść ludzi, swoich braci. Był to także związek z ludźmi, do których przyszedł i którym na różne sposoby się objawiał. Związek Jezusa z Ojcem pozwolił
Mu nawet na swoiste "wyrwanie" czy "wykorzenienie" z ludzkich układów i uwarunkowań, a także z ludzkich więzów (również rodzinnych) i zależności (np. podatkowych czy zwyczajowych). Dał Mu natomiast moc budowania wokół siebie nowego typu relacji z ludźmi, którzy do Niego się nawracali i przez Niego znajdowali drogę do Boga Ojca, jako jedynego źródła życia. Tym samym umożliwił ludziom, aby na nowy sposób znajdowali drogę do siebie, tworząc nową jakość wspólnotowego (społecznego) życia. Wyraża się to w takiej komunii, która akceptuje różnorodność, a nawet przezwycięża w sobie wrogość. Taka wspólnota jest ciałem Chrystusa. Członkowie takiej wspólnoty chrześcijańskiej są zaangażowani całkowicie w życie doczesne swojej ziemskiej ojczyzny, a jednocześnie są w niej i od niej wolni. Ten objawiony przez Jezusa związek z Bogiem jako Ojcem oraz nowa jakość relacji wierzących uczniów Jezusa sprawiają – jak to ujmuje List do Diogeneta – że są oni wszędzie jak w swojej ojczyźnie i żadnej ziemskiej ojczyzny nie uważają za swoją.
   W świetle prawdy o patriotyzmie Jezusa musimy – jako Jego uczniowie – stale rewidować nasze obiegowe rozumienie patriotyzmu, szczególnie gdy przejawia się on w różnych formach patriotyzmu lokalnego.

Ks. bp Zbigniew Kiemikowski (ur. 1946), biskup siedlecki, biblista. Opublikował m.in. książki: Dwoje jednym ciałem w Chrystusie, Eucharystia i jedność, Posługiwanie ojcostwu Boga, Kościół wspólnotą odkupionych grzeszników, Światło i moc liturgii, Dobra Nowina dla grzesznika, Ciało i Krew Pana, Powołani i posłani oraz W mocy słowa i sakramentu.

■ Ks. bp Zbigniew Kiernikowski – Pastores nr 4 (53) z 2011 r.

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl