Będzie proces beatyfikacyjny Henryka II Pobożnego

To bohater całej Europy

   O modlitwie z 25-letnim stażem, szukaniu dowodu na cud i nowym słudze Bożym ze Stanisławem Andrzejem Potyczem, przewodniczącym Kapituły Duszpasterstwa Ludzi Pracy ’90 w Legnicy, rozmawia Roman Tomczak.

[image]

   Zdaniem Stanisława A. Potycza przykład życia śląskiego księcia i jego żony ma swoje bardzo ścisłe odwołanie do współczesności

Roman Tomczak: Konferencja Episkopatu Polski jednogłośnie przyjęła wniosek o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego księcia Henryka II Pobożnego. Był Pan pierwszą osobą, która dowiedziała się o biskupim nihil obstat. Co oznacza dla Pana i wielu innych osób ta decyzja, na którą czekaliście przecież 25 lat?

   Stanisław Andrzej Potycz: To jest dla nas przełomowa chwila. Występując do KEP z wnioskiem o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego, bp Zbigniew Kiernikowski dał do zrozumienia, że sam również jest admiratorem takiego postępowania. Zgoda Konferencji Episkopatu Polski już jest, więc kolejnym krokiem będzie rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. Kiedy to będzie, jeszcze nie umiem powiedzieć, ale droga do tego jest otwarta i ja jestem po prostu szczęśliwy. Te wspomniane 25 lat działalności Duszpasterstwa Ludzi Pracy ’90 w Legnicy to bezustanna modlitwa w tej intencji. Nawet nasze pierwsze spotkanie odbyło się 9 kwietnia, a więc dokładnie w rocznicę męczeńskiej śmierci księcia. Od tego czasu podejmowaliśmy wiele starań i przedsięwzięć, których uwieńczeniem był wniosek do bp. Stefana Cichego z 2010 r. o podjęcie starań w sprawie wyniesienia na ołtarze Henryka II Pobożnego. Było to w trakcie I Synodu Diecezji Legnickiej.

Biskup Cichy powołał wówczas specjalny zespół historyczny, który miał zająć się tą sprawą. Jakie miał zadanie?

   Zadania były dwa: ocenić, czy miała miejsce męczeńska śmierć Henryka oraz heroiczność cnót jego żony, księżnej Anny. Wówczas bowiem wnioskiem objęliśmy parę książęcą. Bo jeśli uzna się, że to była śmierć w obronie wiary, to do beatyfikacji nie jest potrzebny cud. Natomiast przy ocenie życia księżnej Anny potrzebny jest dowód na zaistnienie za jej przyczyną cudu. Takie ustalenia poczyniono i w wigilię kolejnej rocznicy bitwy pod Legnicą, 8 kwietnia 2013 r., bp Stefan Cichy na falach Radia Plus oficjalnie zapowiedział, że wystąpi do KEP o nihil obstat dla wniosku o beatyfikację śląskiego księcia.

Tylko dla księcia?

   Tak. Postanowiono bowiem, że rozdzielenie obu wniosków ułatwi proces beatyfikacyjny Henryka Pobożnego. W jego przypadku nie było konieczności dowodzenia cudu, a trwa to o wiele dłużej niż udowodnienie męczeńskiej śmierci w obronie wiary. Choć osobiście wolałem, aby w biskupim wniosku do KEP były zawarte prośby beatyfikację małżeństwa Henryka i Anny. Podobnego zdania jest także wielu członków naszego duszpasterstwa.

Byłby to dobry przykład na dzisiejsze czasy...

   Z pewnością. Przecież to małżeństwo miało, według niektórych przekazów historycznych, dziesięcioro dzieci, a według innych dwanaścioro! Byli bardzo zgodnym, przykładnym małżeństwem. No, i sami pochodzili z głęboko wierzących rodzin – matką Henryka była św. Jadwiga Śląska, z kolei Anna pochodziła z królewskiej rodziny czeskich Przemyślidów.

Zespół, który przygotowywał wniosek do Konferencji Episkopatu Polski, nadal istnieje, nie został rozwiązany. Czy teraz, po nihil obstat, kończy się jego rola?

   Zadanie postawione zespołowi przez biskupa zostało wykonane. Jednak kiedy przyjrzymy się dokumentowi, który grupę tę powoływał, to przeczytamy w nim, że „zespół jest powołany do spraw przygotowania procesu beatyfikacyjnego”. Można więc sądzić, że zadania dla tego zespołu nie wyczerpały się i że jego członkowie będą jeszcze potrzebni. Ale to już będzie zależało od biskupa, bo proces beatyfikacyjny na poziomie diecezjalnym objęty jest szczegółowymi przepisami prawa kościelnego. Dla mnie bardzo ważne jest, że od chwili rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego Henrykowi II Pobożnemu będzie przysługiwał tytuł sługi Bożego.

Nasz lokalny bohater sługą Bożym...

   Dla mnie to nie jest lokalny bohater. To bohater całej chrześcijańskiej Europy. Przed wojną był obecny w podręcznikach szkolnych, później postać tę celowo pomijano lub umniejszano jego zasługi. A pierwsze przejawy kultu Henryka pojawiły się już w XIII wieku! Jan Paweł II podczas swojej wizyty w Legnicy porównywał bitwę pod Legnicą do bitwy pod Wiedniem czy Bitwy Warszawskiej z 1920 r. Porównania nasuwają się same – on bronił cywilizacji łacińskiej przed innowiercami. Widzimy, co dziś się dzieje w Europie, nasila się napływ muzułmanów, pustoszeją kościoły na zachodzie kontynentu. Być może w niedługiej perspektywie znowu będzie potrzebny ktoś taki jak Henryk Pobożny, Jan III Sobieski czy Józef Piłsudski?

■ Roman Tomczak – Gość Niedzielny nr 42 z 18.10.2015.
Patrz też: http://legnica.gosc.pl/doc/2758245.To-bohater-calej-Europy

(c) 2006-2017 http://www.dlp90.pl