Bardzo ważna księga

   O błędnych wyobrażeniach na temat średniowiecza z ks. prof. dr. hab. Józefem Paterem, dyrektorem Muzeum Archidiecezjalnego we Wrocławiu, rozmawia Jędrzej Rams.

   Według historyków „Księga henrykowska” potwierdza cześć, jaka otaczała Henryka II Pobożnego po jego męczeńskiej śmierci

Jędrzej Rams: Dlaczego „Księga henrykowska” jest ważna dla całego świata aż tak, że UNESCO postanowiło wciągnąć ją na listę „Pamięć świata”?

[image]Ks. prof. dr hab. Józef Pater: Mamy tutaj rzecz charakterystyczną i bardzo ciekawą. Wiemy, że krzyżują się w niej różne wpływy kulturowe. I sama księga, która mówi o powstaniu i uposażeniu klasztoru, jest ewenementem z kilku względów. Tu zostało zapisane pierwsze zdanie w języku polskim. Był to rok 1270. Wzmianki o języku polskim znajdujemy też u kronikarza Jana Długosza. Odnotowuje on zdanie, które padło w bitwie pod Legnicą: „Gorze nam się sztalo”, Jego kronika powstała jednak o wiele później niż „Księga henrvkowska”. A tę pisał opat Piotr, Niemiec, po łacinie. I to on przytacza zdanie polskie, które wypowiedział Czech o imieniu Brukał, który mówił do żony Polki: .Day ut ia pobrusa a ti poziwai". Widzimy współżycie pokojowe różnych nacji. Przenikanie się kultur. Druga sprawa to średniowiecze, różnie oceniane. Słyszymy różne wypowiedzi, np. zacofany czy ciemny jak średniowiecze. Jeżeli ktoś się tak wypowiada, jest po prostu ignorantem. Nie zna tej barwnej epoki – okoliczności i warunków, jakie wówczas panowały. To był czas powstawania uniwersytetów, budowania strzelistych katedr, nie mówiąc już o licznych skryptoriach, klasztorach, fundacjach, prowadzeniu na wysokim poziomie gospodarki leśnej, rybołówstwa, orki, farbiarni, zakładów produkujących pergamin. A to wszystko pod mecenatem Kościoła. Tutaj, na Dolnym Śląsku, mówmy zwłaszcza o działalności zakonu cystersów.

No i te relacje międzyludzkie ...
Tak, mamy coś bardzo charakterystycznego dla Księgi. Otóż Czech Brukał wrócił z pola i zobaczył żonę, która mełła ziarna, co było bardzo trudną i ciężką pracą. I ten Czech mówi do żony: „Day ut ia pobrusa a ti poziwai”, czyli „Daj, ja będę mełł, a ty odpocznij”. Widzimy tutaj relację mężczyzny do kobiety. Bardzo elegancka, pełna miłości i szacunku. Jak pisze autor, taka sytuacja powtarzała się dosyć często i dlatego ją odnotowuje. Wmawianie nam, że pogardzano kobietą, jest kłamstwem. Proszę spojrzeć na to szlachetne podejście do kobiety! To w średniowieczu rozwinął się kult maryjny, w którym niewiasta, matka Jezusa, była wyjątkowo czczona. Powstaje wiele kościołów, rzeźb, obrazów. Jest ogromne poszanowanie kobiety jako żony i matki.

My w diecezji legnickiej również mamy udział w tej księdze?
To księga ważna dla całego Śląska. Mamy w niej zawartych ponad 120 nazw osobowych i miejscowości. Chociażby wytłumaczenie pochodzenia nazwy samego Henrykowa. Otóż to dzięki głównemu fundatorowi Mikołajowi i za zgodą książąt Henryka Brodatego i Pobożnego został ufundowany klasztor. Tak chciał Henryk Brodaty, ponieważ on miał już z żoną fundację klasztoru w Trzebnicy. Chciał, by taką też miał jego syn Henryk II Pobożny. I taki był warunek, że mnisi przy modlitwach oczywiście jako pierwszego wymieniali faktycznego fundatora, czyli Mikołaja, ale zaraz za nim nie panującego władcę Henryka Brodatego, ale jego syna – Henryka Pobożnego. Stąd też i nazwa. Mamy też Brukalice, miejsce zamieszkania Brukała, tego człowieka, który mełł ziarna. Są też nazwy Bożywoje, Dzierżykraje. Mamy też wspomnianego Kwiecika Kikę, który brał udział w bitwie z Tatarami pod Legnicą w 1241roku. Trudno nam stwierdzić, czy brał on czynny udział, czy też był tylko obserwatorem. W chwili opisywania jego słów jest on niepełnosprawny – nie ma jednej ręki, a druga jest niewładna. To on odwołuje się do postaci nieżyjącego już księcia, wypowiadając takie słowa: „Niech na wieki będzie uroczyście święcona [jego pamięć] we wspominkach [...] modlitwach i nabożeństwach żałobnych”. Książę był więc już po swojej śmierci wspominany bardzo dobrze.

A jest to poniekąd potwierdzenie jego śmierci w obronie wiary? Mamy bowiem już „nihil obstat” dla otwarcia procesu beatyfikacyjnego na poziomie diecezji.
Całym sercem jestem za tym. Najazd tatarsko-mongolski był najazdem islamskim. Tak jak swego czasu Grenada od strony południowej Europy stanęła w obronie kultury chrześcijańskiej, tak na wschodzie stanął Henryk. Tatarzy nie brali jeńców – mordowali i palili wszystkich i wszystko. Św. Jadwiga powstrzymywała Henryka, ale ten odpowiedział jej, że nie może czekać na przybycie posiłków, „bo lud cierpi”. To był więc akt wielkiej odwagi i heroiczności. Badania historyków, m.in. Gerarda Labudy, potwierdzają, że te decyzje doprowadziły do pojmania go i ścięcia już po bitwie, w obozie mongolskim za obronę wiary.

■ Jędrzej Rams – Gość Niedzielny nr 45 z 8.11.2015 r.

(c) 2006-2017 http://www.dlp90.pl