Jana Pawła II lekcja o Polsce i Europie

   Żeby zrozumieć głębię i aktualność przesłania Jana Pawła II, potrzebne jest bliższe wniknięcie w jego myśl o Polsce i Europie. Uważnego czytelnika uderza, że jest ona całościowa i oryginalna. Nie tworzyła się w zimnym laboratorium idei. Powstała jako następstwo przemyślenia roli kultury w dziejach, dorobku kultury polskiej i przeżycia doświadczeń historycznych. Myśl papieża Polaka uformowała się na długo zanim Karol Wojtyła został wybrany na Stolicę Piotrową.
   Jej źródeł poszukiwać możemy już w czasach młodości, kiedy młody Wojtyła uczęszczał do wadowickiego gimnazjum. Uczniowie przedwojennych szkół otrzymywali gruntowną edukację historyczną. Program silnie akcentował, że Polska współtworzyła kulturę Europy.

[image]

   Rekonstrukcję formowanej od czasów młodości myśli Jana Pawła II na temat Polski i Europy znajdziemy w opublikowanej pod koniec życia książce „Pamięć i Tożsamość”. Papież był dziedzicem kultury romantyzmu, myślicielem, który przemyślał i zinterpretował poezję wielokrotnie przywoływanych w swoich homiliach Juliusza Słowackiego i Cypriana Norwida. Jan Paweł II czerpał z dziedzictwa romantyzmu przekonanie o prymacie tego, co duchowe nad tym, co materialne. Podkreślał, że dzieje nie są zdeterminowane przez ekonomię lecz kształtowane przez wolnych ludzi i wolne narody. W ten sposób wchodził w zasadniczą polemikę z marksizmem, ale również z indywidualistycznym kapitalizmem. Już podczas wizyty w USA w 1979 roku mówił o potrzebie pogłębienia rozumienia wolności, która zostaje uszlachetniona, gdy osoba ludzka dokonuje mądrego wyboru. Wolność zdaniem Jana Pawła II powinna być złączona z prawdą, a jej celem powinno być dobro człowieka. Jest dana ludziom przez Stwórcę, ale jednocześnie zadana.
   Tak rozumiana wolność wraz z kulturą stanowią najważniejsze siły sprawcze dziejów. Jednym z najważniejszych wystąpień pontyfikatu Jana Pawła II było przemówienie wygłoszone 2 czerwca 1980 roku w Paryżu przemówienie na forum UNESCO. Jak wspominał sam papież, „nie było ono teorią kultury, lecz świadectwem o kulturze – świadectwem człowieka, który na podstawie własnego doświadczenia dawał wyraz temu, czym była kultura w dziejach jego narodu i czym ta kultura jest w dziejach wszystkich narodów” (Pamięć i tożsamość, s.88-89). To właśnie kultura jest według Jana Pawła II zasadniczym spoiwem łączącym wspólnotę ludzi, jaką jest naród. Jest też podstawowym atrybutem jego suwerenności. „Strzeżcie wszystkimi dostępnymi Wam środkami tej podstawowej suwerenności, którą każdy naród posiada dzięki swej kulturze. Strzeżcie jej jak źrenicy oka dla przyszłości wielkiej rodziny ludzkiej. Strzeżcie! Nie dopuszczajcie, aby ta podstawowa suwerenność stawała się łupem jakichkolwiek interesów politycznych czy ekonomicznych. Nie dopuszczajcie, aby padła ofiarą różnego rodzaju totalitaryzmów, różnego rodzaju imperializmów czy hegemonii, dla których człowiek liczy się tylko jako przedmiot dominacji, a nie jako podmiot własnego człowieczego bytowania” – mówił papież w UNESCO.
   Jan Paweł II uważał, że to demokracja jest ustrojem, który najbardziej odpowiada „rozumnej i społecznej naturze człowieka, a w konsekwencji wymogom sprawiedliwości społecznej” (Pamięć i tożsamość, s. 134). Pozostawał optymistą i pokładał ufność w mądrość wspólnoty wolnych obywateli. Papież zwracał jednak uwagę na niebezpieczeństwo wynikające ze stanowienia - nawet w imię opinii większości - prawa stojącego w sprzeczności z prawem naturalnym. Powoływał się przy tym na przykład hitlerowskich Niemiec, ale również współczesnych demokracji, których ustawodawstwo zezwala na zabijanie nienarodzonych.
   Kolejną z kategorii istotnych dla myśli Jana Pawła II jest ojczyzna rozumiana jako dziedzictwo przekazywane z pokolenia na pokolenie, ale również stan posiadania: „ziemi, terytorium, ale jeszcze bardziej wartości i treści duchowych, jakie składają się na kulturę danego narodu” (Pamięć i tożsamość, s. 66). Patriotyzm z kolei, to umiłowanie tego, co ojczyste: historii, tradycji, języka czy krajobrazu. W odróżnieniu od nacjonalizmu, który uznaje tylko dobro własnego narodu i do niego dąży, patriotyzm ma w ujęciu papieża Polaka wymiar uniwersalny: „przyznaje wszystkim innym narodom takie samo prawo jak własnemu, a zatem jest drogą do uporządkowanej miłości społecznej” (Pamięć i tożsamość, s. 73).
   Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał swoje przywiązanie do tradycji I Rzeczypospolitej - przymierza i unii, współdziałania wspólnot religijnych i etnicznych w duchu tolerancji i wolności wewnętrznej. „W epoce, kiedy na Zachodzie napięcia religijne związane z okresem Reformacji prowadziły do długotrwałych konfliktów, w tym wielonarodowym i wielowyznaniowym organizmie pozostały w mocy słowa ostatniego Jagiellona: Nie jestem panem waszych sumień” – mówił w czerwcu 1991 r. w Lubaczowie. Wolność nie jest jednak nigdy wartością daną raz na zawsze. Nie pielęgnowana złota wolność stała się wolnością zmurszałą (słowo do młodzieży, Kraków, 10.06.1987), a jej nadużycia doprowadziły państwo do upadku. „Polacy w ciągu XVIII wieku nie zdobyli się na to, aby ten proces rozkładowy zahamować (…). Szlachta nie zdobyła się na przywrócenie praw stanu trzeciego, a przede wszystkim praw wielkich rzesz chłopów polskich przez uwłaszczenie ich i uczynienie obywatelami odpowiedzialnymi za Rzeczpospolitą. To są starodawne winy społeczeństwa szlacheckiego, a zwłaszcza znacznej części arystokracji, dygnitarzy państwowych i niestety także niektórych dygnitarzy kościelnych” – gorzko podsumowuje papież (Pamięć i tożsamość, s. 144-145).
   Myśl Jana Pawła II nie była pięknoduchowska. Za Norwidem rozwijał romantyzm pracy, powołując się na fragment z Promethidiona: „Piękno na to jest, by zachwycało do pracy – praca, by się zmartwychwstało”. Człowiek to kapłan budujący mosty z drugim człowiekiem i z Bogiem. Sam Papież przyznał, że Norwid inspirował społeczny wymiar jego pontyfikatu. Wreszcie wielokrotnie przywoływane przez Ojca Świętego piękne i głębokie określenie ojczyzny jako wielkiego zbiorowego obowiązku zaczerpnięte jest przecież z Memoriału o młodej emigracji Norwida.
   Papież podkreślał europejskość Polski. W Pamięci i tożsamości, dobitnie stwierdzał, że Polska nigdy nie musiała wracać do Europy, skoro aktywnie uczestniczyła w jej tworzeniu. Przyjęcie chrztu przez Mieszka I, Zjazd Gnieźnieński, obrona chrześcijańskiej Europy w bitwie pod Legnicą czy cztery wieki później pod Wiedniem, prekursorskie dzieła Pawła Włodkowica podnoszące prawa narodów do istnienia, wolności, niepodległości, własnej kultury i godziwego rozwoju, wolność religijna w I Rzeczypospolitej jako alternatywa dla typowego w Europie Zachodniej absolutyzmu państwowego związanego ściśle z religijną nietolerancją – to niektóre z dawniejszych przykładów. Również w ostatnim okresie naszej historii, „chociaż bowiem politycznie zostaliśmy oddzieleni od reszty kontynentu, to przecież Polacy nie szczędzili w tych latach wysiłku, aby wnieść własny wkład w tworzenie nowej Europy. Jak nie wspomnieć w tym kontekście o heroicznej walce z nazistowskim agresorem w roku 1939, a także powstania, jakim w 1944 roku Warszawa zareagowała na horror okupacji, Znaczący był potem rozwój „Solidarności”, który doprowadził do upadku systemu totalitarnego na Wschodzie – nie tylko w Polsce, ale i w krajach sąsiednich” (Pamięć i tożsamość, s. 141-142).
   Książka „Pamięć i tożsamość” to rekonstrukcja polskiego wkładu w historię i kulturę Europy. Pokrewne wątki pokazujące na przestrzeni wielowiekowych dziejów wzajemne związki polskiego i zachodnioeuropejskiego chrześcijaństwa możemy odnaleźć w „Orędziu biskupów polskich do biskupów niemieckich” z 1965 roku.
   Polska wiele razy w swojej historii wystąpiła w obronie cywilizacji europejskiej. W dramatycznym dla naszej ojczyzny i całej Europy wieku XX była strażniczką cywilizacji wolności w konfrontacji z niemieckim nazizmem i sowieckim komunizmem. Wielowiekowe chrześcijańskie i wolnościowe dziedzictwo sprawiło, że Polacy – w tym polski Kościół – reprezentowali w bloku sowieckim wartości cywilizacji europejskiej z jej szacunkiem dla praw osoby ludzkiej i praw narodów. Jan Paweł II przywoływał znamienne rozmowy z księżmi i politykami z Europy Zachodniej, którzy stwierdzali, że Zachód nie byłby w stanie obronić się przed komunizmem. Papież zwraca uwagę, że to właśnie tam „wciąż ujawniają się oznaki innej cywilizacji niż ta, której kamieniem węgielnym jest Chrystus – cywilizacji, która jeśli nie jest programowo ateistyczna, to jest na pewno pozytywistyczna i agnostyczna, skoro kieruje się zasadą: myśleć i działać tak, jakby Bóg nie istniał” (Pamięć i tożsamość, s. 54-55).
   Istotnym doświadczeniem formującym myśl Karola Wojtyły był jego udział na początku lat czterdziestych w Unii - organizacji podziemnej stworzonej przez katolickiego filozofa i pisarza Jerzego Brauna. Program Unii oparty był na filozofii personalistycznej, podnosił idee samorządności i subsydiarności jako podstawy państwa i zapory przeciwko zarówno totalizmowi, jak i radykalnemu indywidualizmowi. Unia propagowała także polską myśl europejską, postulowała powojenne odrodzenie Europy przez chrześcijaństwo i, co ciekawe, regionalną integrację narodów Europy Środkowej. Wiele myśli Brauna, który czerpał dużo z polskich tradycji mesjanistycznych Augusta Cieszkowskiego i Józefa Hoene-Wrońskiego, znaleźć można w papieskich przemówieniach z lat osiemdziesiątych.

***

   Powstanie Wspólnoty Europejskiej wzbudziło duże zainteresowanie i pozytywną reakcję Karola Wojtyły. Jeden z ideowych i politycznych twórców projektu zjednoczonej Europy Robert Schuman pisał, że „Europa to wprowadzenie w życie powszechnej demokracji w chrześcijańskim znaczeniu tego słowa (…). Demokracja antychrześcijańska byłaby karykaturą zmierzającą do pogrążenia się w tyranii lub anarchii” (Dla Europy). Ścisła współpraca państw i narodów, stojących naprzeciw siebie w czasie wojen światowych tworzyła szanse na przezwyciężenie nacjonalizmów, które zniszczyły Europę. Jan Paweł II widział Europę jako rodzinę narodów zachowujących swą podmiotowość i współpracujących ze sobą. Myśl Schumana wpisywała się w te ramy, eksponując solidarność, partnerstwo i ideę braterstwa podniesioną do poziomu stosunków między narodami.
   Przyjmując z optymizmem i nadzieją procesy integracji politycznej i gospodarczej w Europie, Ojciec Święty miał jednocześnie świadomość, że nasz kontynent zaczyna przeżywać głęboki kryzys swej tożsamości związany przede wszystkim z postępującym procesem laicyzacji. Już w 1973 roku mówił: „Kościół w Polsce musi też raczej stawiać na własne dziedzictwo Zachodu, aniżeli na współczesne oparcie w jego kulturze, gdyż tam zbyt wiele ujawnia się nurtów negatywnych czy wręcz rozkładowych. Istnieje nawet wręcz jakiś problem obrony chrześcijaństwa w Polsce przed współczesnymi wpływami Zachodu, przy równoczesnej akceptacji zachodniokulturalnego patrymonium. W pewnym sensie jest to jakby obrona Zachodu przed Zachodem.” (Programowanie duszpasterskie na lata 1975-1978. Wykład wygłoszony podczas obrad komisji duszpasterskiej Episkopatu Polski we Wrocławiu, Wrocław, 2 maja 1973 roku).
   Aby przeciwdziałać kryzysowi duchowemu Europa potrzebuje solidnego fundamentu. Papież przypominał, że podstawą Wspólnoty Europejskiej może być tylko wyrażana przez chrześcijaństwo cywilizacja życia. Europa musi respektować prawo osoby ludzkiej do życia i prawa rodziny. W przeciwnym razie zniszczy samą siebie. W „Apelu do mieszkańców Europy” we wrześniu 1986 roku na szczycie Mont Chetif Ojciec Święty mówił: „korzenie jedności Europy tkwią we wspólnym dziedzictwie wartości, którymi żyją poszczególne kultury narodowe. Istotą tego dziedzictwa są prawdy wiary chrześcijańskiej. Spojrzenie na dzieje tworzenia się narodów europejskich pozwala dostrzec jak decydującą rolę odegrała w życiu każdego narodu inkulturacja Ewangelii”.
   W adhortacji posynodalnej Ecclesia in Europa z 2003 roku wśród wyzwań stojących przed Europą Jan Paweł II wymieniał utratę pamięci i dziedzictwa chrześcijańskiego, lęk przed przyszłością, zanik solidarności międzyludzkiej i dążenie do narzucenia antropologii bez Boga i bez Chrystusa. Równocześnie jednak zwrócił uwagę na znaki nadziei, którymi są odzyskanie wolności przez Europę Wschodnią, włączanie jej narodów w procesy współpracy ogólnoeuropejskiej, pojednanie i budowanie wśród nowych pokoleń świadomości europejskiej. „Aby nadać nowy rozmach własnej historii, [Europa] musi «uznać i odzyskać z twórczą wiernością te podstawowe wartości, w których zdobycie chrześcijaństwo wniosło decydujący wkład, a które można streścić jako głoszenie transcendentnej godności osoby ludzkiej, wartości rozumu, wolności, demokracji, państwa prawa i rozdziału między polityką a religią». Unia Europejska wciąż się poszerza. Do uczestniczenia w niej w bliższym lub dalszym terminie powołane są wszystkie narody podzielające jej podstawowe dziedzictwo. Należy sobie życzyć, aby to rozszerzanie dokonywało się z poszanowaniem wszystkich, by doceniane były szczególne właściwości historyczne i kulturowe, tożsamość narodowa i bogactwo wkładu, jaki mogą wnieść nowi członkowie, oraz by w sposób dojrzały realizowane były zasady pomocniczości i solidarności. Jest rzeczą niezwykle ważną, by w procesie integracji kontynentu wziąć pod uwagę, że jedność nie będzie trwała, jeśli zostanie sprowadzona jedynie do wymiaru geograficznego i ekonomicznego; że musi ona polegać przede wszystkim na harmonii wartości, które winny się wyrażać w prawie i w życiu” - pisał Ojciec Święty.
   Jan Paweł II pozostawał konsekwentnym orędownikiem duchowej, kulturowej i politycznej jedności Europy bez względu na historyczne podziały. W wygłoszonej w 1979 roku homilii na Wzgórzu Lecha definiował swą misję jako pierwszego papieża-Słowianina: „Chyba na to wybrał go Chrystus, chyba na to prowadził go Duch Święty, ażeby do wielkiej wspólnoty Kościoła wniósł szczególne zrozumienie tych wszystkich słów i języków, które wciąż jeszcze brzmią obco, daleko, dla ucha nawykłego do dźwięków romańskich, germańskich, anglosaskich, celtyckich. (…) Czyż Chrystus tego nie chce, czy Duch Święty tego nie rozrządza, ażeby ten papież, który nosi w swojej duszy szczególnie wyrazisty zapis dziejów własnego narodu od samego jego początku, ale także i dziejów pobratymczych, sąsiednich ludów i narodów, na sposób szczególny nie ujawnił i nie potwierdził w naszej epoce ich obecności w Kościele? Ich szczególnego wkładu w dzieje chrześcijaństwa. Ażeby odsłonił te profile, które właśnie tutaj, w tej części Europy, zostały wbudowane w bogatą architekturę świątyni Ducha Świętego. (…) Przychodzi więc wasz rodak, papież, aby wobec całego Kościoła, Europy i świata mówić o tych często zapomnianych narodach i ludach. Przychodzi wołać wołaniem wielkim.” (homilia w czasie Mszy św. odprawionej na Wzgórzu Lecha, Gniezno 3.06.1979)
   Papież wielokrotnie upominał się o solidarność i otwartość Europy, o rozszerzenie Wspólnoty, otworzenie jej drzwi po granice historii. „Pragnieniem moim – jako najwyższego Pasterza Kościoła powszechnego, który pochodzi ze wschodniej Europy i zna aspiracje ludów słowiańskich, tego drugiego „płuca" naszej wspólnej europejskiej ojczyzny – jest to, by Europa suwerenna i wyposażona w wolne instytucje rozszerzyła się kiedyś aż do granic, jakie wyznacza jej geografia, a bardziej jeszcze historia. Jakże miałbym tego nie pragnąć, skoro inspirowana wiarą chrześcijańską kultura tak głęboko naznaczyła dzieje wszystkich ludów naszej Europy, ludów greckich i łacińskich, germańskich i słowiańskich, mimo wszelkich dziejowych tragedii, ponad systemami społecznymi i ideologiami?” – mówił w 1988 roku w Parlamencie Europejskim.
   Solidarność europejska rozumiana była przez Jana Pawła II wielopłaszczyznowo – jako obowiązek bogatych krajów Zachodu wobec wschodniej części kontynentu pozostającej do końca lat osiemdziesiątych pod dominacją ZSRR i szerzej całej Europy wobec ubogich kontynentów. Papież był uważnie słuchany nie tylko jako rzecznik uniwersalnych praw człowieka, ale także jako reprezentant narodu, który nie był opresorem, lecz sam przez dziesięciolecia zmagał się z totalitaryzmem komunistycznym.
   Jan Paweł II poprzez swoją głęboką formację kulturową i duchową oraz doświadczenie historyczne swojego życia pokazuje nam naród jako wspólnotę zespoloną przez dziedzictwo kultury. Upomina się o prawa narodu nie przeciwstawiając ich prawom innych nacji, ale ukazując powołanie poszczególnych wspólnot do budowy cywilizacji opartej na wolnościowej tradycji chrześcijańskiej, w imię dobra konkretnego człowieka. Postrzega Polaków jako naród trwale zakorzeniony poprzez swą kulturę i historię w cywilizacji europejskiej. Wzywa Europę do otwartości, solidarności i przezwyciężenia kryzysu duchowego dla budowy jedności całego kontynentu.
   To jest lekcja, jaką dał nam - Polakom, jak i wszystkim Europejczykom Ojciec Święty Jan Paweł II. W przywoływanym już przemówieniu na forum UNESCO, do którego przez całe życie przywiązywał ogromną wagę, mówił:
„Człowiek żyje prawdziwie ludzkim życiem dzięki kulturze. (…) Kultura jest właściwym sposobem istnienia i bytowania człowieka. (…) Kultura jest tym, przez co człowiek jako człowiek staje się bardziej człowiekiem: bardziej jest (…). Naród bowiem jest tą wielką wspólnotą ludzi, którą łączą różne spoiwa, ale nade wszystko właśnie kultura. Naród istnieje z kultury i dla kultury. I dlatego właśnie jest ona tym znamienitym wychowawcą ku temu, aby bardziej być we wspólnocie, która ma dłuższą historię niż człowiek i jego rodzina. (…) Jestem synem narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, którego wielokrotnie sąsiedzi skazywali na śmierć – a on pozostał przy życiu i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako naród – nie biorąc za podstawę przetrwania jakichkolwiek innych środków fizycznej potęgi jak tylko własna kultura, która się okazała w tym przypadku potęgą większą od tamtych potęg. I dlatego też to, co tutaj mówię o prawach narodu wyrosłych z podwalin kultury i zmierzających ku przyszłości, nie jest echem żadnego nacjonalizmu, ale pozostaje trwałym elementem ludzkiego doświadczenia i humanistycznych perspektyw człowieka. Istnieje podstawowa suwerenność społeczeństwa, która wyraża się w kulturze narodu. Jest to ta zarazem suwerenność, przez którą równocześnie najbardziej suwerenny jest człowiek” (przemówienie w siedzibie UNESCO, Paryż, 2 IV 1980).

■ Kazimierz Michał Ujazdowski – wykład wygłoszony podczas konferencji zorganizowanej z okazji Jubileuszu 25-lecia DLP ’90 (WSDDL, 18.04.2015).

Dr hab. Kazimierz Michał Ujazdowski, prawnik i polityk konserwatywny, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Łódzkiego (Katedra Doktryn Polityczno-Prawnych na Wydziale Prawa). Członek Zespołu Centrum im. Tocqueville'a. Dwukrotnie sprawował funkcję ministra kultury i dziedzictwa narodowego (2000-2001, 2005-2007). Współtwórca polskiej polityki historycznej. Obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego z ziemi opolskiej i dolnośląskiej. Wiceprzewodniczący Komisji PE ds. konstytucyjnych. W pracy naukowej i publicystycznej zajmuje się polską myślą konserwatywną i francuskim konstytucjonalizmem. Wydał ostatnio „Geneza i tożsamość Konstytucji V Republiki Francuskiej” (OMP, 2013) oraz zbiór tekstów "Polityka ambitna" (OMP, 2014).

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl