Aspekty moralne sakramentu chrztu

1. Powtórne narodziny
   Wyjdźmy z osobistego doświadczenia, że jesteśmy dziećmi. Nie wszyscy jesteśmy rodzicami, ale wszyscy jesteśmy dziećmi. Przyjście na świat nie było naszym wyborem, nikt nas wcześniej nie pytał, czy chcemy się urodzić. Z czasem każdy dojrzewał, i wciąż dojrzewa, czyli „staje się” tym, kim już jest – dzieckiem. Ale „staje się” w pełni swojej świadomości i ludzkiej wolności. W każdej chwili życie możemy zanegować i odrzucić, ale również możemy je przyjąć jako dar. Przyjmując je, „stajemy się” („powtórnie rodzimy”), dojrzewamy. I stale powraca w nas poczucie wdzięczności za życie, dziękujemy za nie rodzicom, dla których zawsze pozostajemy dziećmi1).
   I względem Boga jesteśmy dziećmi. Wszyscy jesteśmy dziećmi. Bóg jest u początków istnienia wszelkiego stworzenia. W sposób szczególny jest Ojcem każdej istoty ludzkiej. Każdy z nas pozostaje z Nim w relacji wyjątkowej, osobistej. Każdy jest chciany i przez Niego kochany. A czy pytał się nas Bóg, czy chcemy żyć, czy chcemy być Jego dzieckiem? – Nie pytał. Moje życie jest Jego darem. A dar ma to do siebie, że może być przyjęty i odrzucony. I oto doszliśmy do używania rozumu i korzystania z wolności. Pytamy o życie i jego sens. I wciąż trwa w nas pytanie Boga: chcesz Moje życie, chcesz być moim dzieckiem? Bóg pyta i podpowiada (jak w nocnej rozmowie z Nikodemem):

W odpowiedzi rzekł do niego [Nikodema] Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego». Nikodem powiedział do Niego: «Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?» Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha» (J 3, 3-8).

   Aby „narodzić się powtórnie”, trzeba zaakceptować, przyjąć jako dar pierwsze narodziny, te z ojca i matki; stać się dzieckiem prawdziwie, chcianym i kochanym. Następnym krokiem są powtórne narodziny w relacji z Bogiem. Mamy „narodzić się na nowo”, to znaczy stać się tym, kim de facto już jesteśmy – dzieckiem Boga. „Narodzić się na nowo” wprowadzając wiarę w czyn: trzeba dokonać wyboru i powiedzieć Bogu nasze osobiste „tak” – tak, chcę być Twoim dzieckiem. Ty jesteś Bogiem moim, źródłem i podstawą mojego istnienia. Dopiero wypowiadając „tak”, przyjmuję życie jako dar Ojca, który jest w niebie, Rodzica, którego nie widzę, a w którego wierzę i czuję w głębi serca2).

2. Łaska i dar nowego życia
   Gdy przyjmowaliśmy sakrament chrztu jako niemowlęta, wiedzieliśmy, co czynimy? Mówiliśmy Bogu nasze ludzkie „tak”, chcę być Twoim dzieckiem? – Wiemy, że niczego nie byliśmy świadomi, ani nie byliśmy w stanie cokolwiek powiedzieć. I odbył się chrzest (niektórzy mają zdjęcia). A wszystko, co się wtedy stało, stało się z „łaski” i „daru” Bożego (Miłosierdzia). Z łaski niezasłużonej, bo narodziliśmy się z grzechem pierworodnym, i z daru, bo niczym na nowe narodzenie nie zasłużyliśmy. A co się stało z łaski i daru sakramentu chrztu? – Jako dzieci rodziców ziemskich, staliśmy się też dziećmi Boga, a On – dotąd Stworzyciel – stał się nam Ojcem, który jest w niebie. Stało się to, jak powiedzieliśmy, z naszej strony bezwiednie, a ze strony Boga z łaski i daru.
   I oto w naszym rozwoju religijnym, w procesie pogłębiania wiary, w naszym duchowym wnętrzu (sumieniu) stale słyszymy mowę Jezusa do Nikodema: „Trzeba wam się powtórnie narodzić”. Co to znaczy? To znaczy: przyjmij łaskę i dar – chciej być dzieckiem Bożym, a przez to przyjmij Boga jako swojego Ojca niebieskiego. Przyjmij łaskę i dar sakramentu chrztu na miarę człowieka – osoby ludzkiej – w sposób całkowicie wolny i w pełni świadomy.
   To, co mówimy, jest zgodne z przekonaniem św. Grzegorza z Nazjanzu, ojca i doktora Kościoła z IV wieku. Według niego:

Chrzest jest najpiękniejszym i najwspanialszym darem Boga... Nazywamy go darem, łaską, namaszczeniem, oświeceniem, szatą niezniszczalności, obmyciem odradzającym, pieczęcią i wszystkim, co może być najcenniejsze. «Darem» – ponieważ jest udzielany tym, którzy nic nie przynoszą; «łaską» – ponieważ jest dawany nawet tym, którzy zawinili; «chrztem» – ponieważ grzech zostaje pogrzebany w wodzie; «namaszczeniem» – ponieważ jest święty i królewski (a królów się namaszcza); «oświeceniem» – ponieważ jest jaśniejącym światłem; «szatą» – ponieważ zakrywa nasz wstyd; «obmyciem» – ponieważ oczyszcza; «pieczęcią» – ponieważ strzeże nas i jest znakiem panowania Boga3).

   Z wszystkich (przed chwilą odczytanych) określeń sakramentu chrztu w teologii moralnej główne znaczenie mają terminy: „łaska” i „dar”. Chrzest jest darem, łaską. Te dwa słowa zwykle są zestawiane razem: niekiedy mówi się o darze łaski, innym razem o łasce daru, albo traktuje się te słowa jako synonimy, choć mają one odrębną treść. Jednakże oba określenia wskazują, że chrzest pochodzi z obfitości Boga, z bogactwa Jego serca, którego przymioty wyrażamy np. w Litanii do Najśw. Serca Pana Jezusa: Serce Jezusa – gorejące ognisko miłości, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia, źródło życia i świętości, przebłaganie za grzechy nasze itd. W każdym bądź razie łaska i dar domagają się „odpowiedzi” ludzkiej – przyjęcia i współpracy.
   Chrzest ma więc wydźwięk moralny. Łaska i dar (aspekt bierny) poprzedzają moją odpowiedź (aspekt czynny) – odpowiedź przyjęcia daru i zaangażowania się w jego rozwój. Św. Jan pisze: „Wszystkim tym jednak, którzy Je [Słowo] przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi” (J 1, 12). Oto sens sakramentu chrztu: jest on nowym narodzeniem. Staliśmy się dzieckiem Bożym. Łaska i dar poprzedzają nasze działanie. A działanie, które podejmujemy jest odpowiedzią na łaskę i dar.

3. Synowie w Synu
   Prócz stwierdzenia, że sakrament chrztu jest łaską i darem, odkrywamy jego treść. Pomaga nam w tym św. Paweł Apostoł:

Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca (Rz 6,3-4).

   Chrzest wtapia nas w Chrystusa, Syna Bożego – ukrzyżowanego i zmartwychwstałego – abyśmy wyszli ze śmierci do życia (w znaczeniu duchowym), a przez to byli „synami w Synu”.
   Św. Jan Paweł II (+2005) skomentował to tak:

Przez Chrzest święty stajemy się «dziećmi Boga w Jego Jednorodzonym Synu Jezusie Chrystusie». Każdy chrześcijanin obmyty wodą ze świętego źródła słyszy głos, który niegdyś rozległ się nad brzegiem Jordanu: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie» (Łk 3, 22), i wtedy wie, że został przyłączony do umiłowanego Syna, sam stając się synem przybranym (por. Ga 4, 4-7) i bratem Chrystusa. W ten sposób w dziejach każdego człowieka dopełnia się przedwieczny zamysł Ojca: «tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi» (Rz 8, 29)4).

   Niech nam wystarczy choćby ten komentarz, by stwierdzić, iż przez chrzest jesteśmy „synami w Synu”. A w dowodzeniu tej rzeczywistości chrzcielnej argumentem dla św. Pawła jest to, „Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze” (Ga 4, 6; por. Rz 8, 15-16). To On, Duch Święty, nadaje ochrzczonym synom Kościoła status synów Bożych.
   Cokolwiek o chrzcie byśmy jeszcze dopowiadali, to łaska i dar, jak również skutki sakramentu, tj. wszczepienie w krzyż i zmartwychwstanie Jezusa i stanie się dzieckiem Bożym, mają charakter zobowiązujący. Przykładowo powiada o tym Apostoł chrześcijanom w Kolosach w ten sposób:

Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale. Zadajcie więc śmierć temu, co jest przyziemne w członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem (...). Odrzućcie to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, znieważanie, haniebną mowę od ust waszych! Nie okłamujcie się nawzajem, boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu [Boga], według obrazu Tego, który go stworzył (...). Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy! Na to zaś wszystko [przyobleczcie] miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni! Słowo Chrystusa niech w was przebywa z [całym swym] bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko [czyńcie] w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego (Kol 3, 1-17).

   W tym nieco przydługim fragmencie aspekt moralny sakramentu chrztu jest wyrazisty. Najpierw jest „indykatyw zbawczy” – wskazanie na łaskę, dar i skutki sakramentu, na to, co jest treścią wiary: z Chrystusem powstaliście z martwych, umarliście i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu, jesteście wybrańcy Boży, święci i umiłowani, Pan wszystko wam wybaczył. Potem mamy „imperatyw moralny” – przełożenie wiary w codzienny czyn, przyjęcie łaski i daru i wprowadzenie ich w konkretne postępowanie: dążcie do tego, co w górze, zadajcie śmierć temu, co przyziemne w waszych członkach, nie okłamujcie się nawzajem, obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, słowo Chrystusa niech w was przybywa itd. Ochrzczeni – „synowie w Synu” – są ubogaceni łaską i darem zbawienia, a przez to są także wezwani do życia na miarę otrzymanej od Boga miłości ojcowskiej i godności Jego dziecka.

4. Święci i błogosławieni Kościoła
   Zwróćmy uwagę, że Apostoł Paweł zwraca się do ochrzczonych Tesaloniczan jako do wybrańców Bożych, świętych i umiłowanych. Tę myśl podjął św. Jan Paweł II, gdy mówił na temat drugiego przykazania Bożego:

Święci i błogosławieni to chrześcijanie w najpełniejszym tego słowa znaczeniu. Chrześcijanami nazywamy się my wszyscy, którzy jesteśmy ochrzczeni i wierzymy w Chrystusa Pana. Już w samej tej nazwie zawarte jest wzywanie Imienia Pańskiego. Drugie przykazanie Boże powiada: «Nie będziesz brał Imienia Pana Boga twego nadaremno». Zatem jeśli jesteś chrześcijaninem, niech to nie będzie wzywanie Imienia Pańskiego nadaremno. Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie bądź chrześcijaninem byle jakim (...). Spójrzmy na drugie przykazanie Boże od strony jeszcze bardziej pozytywnej: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi – mówi do nas Chrystus Pan – aby widzieli wasze dobre czyny i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 16) 6).

   Z tego tekstu wynika, że chrzest powoduje w nas uświęcenie, w duszę wpisuje się święte Imię Pana Boga, Ojca i Syna i Ducha Świętego. A Katechizm dopowiada, że:

Chrzest nie tylko oczyszcza z wszystkich grzechów, lecz także czyni neofitę «nowym stworzeniem» (2 Kor 5, 17), przybranym synem Bożym, który stał się „uczestnikiem Boskiej natury” (2 P 1, 4), członkiem Chrystusa [jako Głowy mistycznego ciała – Kościoła], a z Nim «współdziedzicem» (Rz 8, 17), świątynią Ducha Świętego (1 Kor 6, 19) itd. 7)

   W obu tekstach, papieskim i katechizmowym, wybrzmiewa bogata interpretacja teologiczna sakramentu chrztu. Każdy z elementów tej nauki można w komentarzu zgłębiać. Ja, z racji na wąskie ramy tego wykładu, chcę jedynie podkreślić, że przeobfity jest w swoich skutkach strumień łaski i daru Bożego, który dotyka naszej duszy ludzkiej przez sakrament chrztu. Chodzi tu o wskazanie na indykatyw zbawczy, o którym już wcześniej mówiliśmy. Jest on w teologii moralnej niezwykle ważny, bo stanowi podstawę do określenia imperatywu moralnego: wyznacza ochrzczonym w Chrystusie sposób życia w świecie. W ustach św. Jana Pawła II brzmi on tak: „Zatem jeśli jesteś chrześcijaninem, niech to nie będzie wzywanie Imienia Pańskiego nadaremno. Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie bądź chrześcijaninem byle jakim”. Wydźwięk moralny, imperatyw sakramentu chrztu jest w ustach papieskich wyraźny: Nie bądź chrześcijaninem byle jakim! Nie będziesz brał Imienia Pana Boga nadaremno!
   To oczywiście ujawniony imperatyw chrztu skrótowo i jedynie w świetle drugiego przykazania Bożego. A potem są następne przykazania i kolejne aspekty moralne sakramentu chrztu: Pamiętaj, abyś dzień święty święcił; Czcij ojca i matkę swoją; Nie zabijaj; Nie cudzołóż; Nie kradnij; Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu; Nie pożądaj żony bliźniego twego; Ani żadnej rzeczy, która jego jest. Pierwszym natomiast przykazaniem i imperatywem moralnym, wynikającym z łaski i daru chrzcielnego, jest: Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną!

5. Bóg Trójjedyny jest Bogiem Jedynym
   Skupmy się na moment nad treścią pierwszego przykazania Bożego. Bóg Ojciec i Syn i Duch Święty, który przez chrzest wlał nam w duszę życie swoje i świętość, uczynił nas umiłowanym dzieckiem swoim, ma prawo, by być w naszym życiu Bogiem Jedynym. I cnota sprawiedliwości, w relacji do Boga nazywana cnotą religijności albo pobożności7), mówi krótko: Oddaj Bogu to, co Mu się należy (por. Mt 21, 15-21)! Przede wszystkim: Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną!
   Po wyjaśnienie tego wątku idźmy do Katechizmu8). W ujęciu negatywnym pierwsze przykazanie Boże oznacza konieczność wystrzegania się zabobonu, bałwochwalstwa, wróżbiarstwa i magii, i takich bezbożności, jak kuszenie Boga, świętokradztwa i symonii. „Zabobon” to wypaczenie postawy religijnej i praktyk, np. wiązania skuteczności modlitw jedynie z ich wymiarem materialnym, z pominięciem dyspozycji wewnętrznych. „Bałwochwalstwo” jest oddawaniem czci bożkom „ze srebra i złota”, ręką ludzką uczynionych, wielbieniem stworzeń zamiast Stwórcy (należy tu także kult demonów). „Wróżbiarstwo” i „magia” są praktyką powierzania swojej przyszłości jasnowidzom, wróżbitom, demonom, horoskopom, czynnościom magicznym, wywoływaniem duchów, noszeniem amuletów, itd.
   Trzeba przyznać, że szerokim strumieniem rozlewają się dziś na naszej polskiej ziemi wymienione tu praktyki, przeciwne kultowi tego Boga, Opatrzności i Ojca, w którego Imię jesteśmy ochrzczeni. Jednocześnie wsącza się w nasze praktyki ateizm w formie materializmu praktycznego (konumpcjonizm), który ogranicza potrzeby i ambicje człowieka do przestrzeni i czasu. Humanizm ateistyczny natomiast mąci ludziom w głowie, że sami są sobie wystarczalni, są celem i sprawcą własnej historii. W innej postaci współczesny ateizm wmawia nam wyzwolenie na drodze wyzwolenia gospodarczego i społecznego, któremu religia przeszkadza.
   Czy na zastrzeżeniu tych praktyk bezbożnych aspekt moralny i imperatyw chrzcielny się wyczerpują? – Nic podobnego. Ich wymowa pozytywna podpowiada nam potrzebę wypracowania takich postaw, jak adoracja, modlitwa, ofiara9). „Adoracja” jest pierwszym aktem cnoty religijności. Adorować Boga oznacza uznać Go za Boga, za Stwórcę i Zbawiciela, za Pana i Mistrza wszystkiego, co istnieje, za nieskończoną i miłosierną Miłość. Adorować Boga oznacza z szacunkiem i całkowitą uległością uznać «nicość stworzenia», które istnieje jedynie dzięki Bogu. Adorować Boga oznacza wychwalać Go, wielbić i uniżać samego siebie – podobnie jak Maryja w „Magnificat” – wyznając z wdzięcznością, że On uczynił wielkie rzeczy i że święte jest Jego imię. Adoracja Jedynego Boga wyzwala człowieka z zamknięcia się w sobie, z niewoli grzechu i bałwochwalstwa świata. „Modlitwa” jest wzniesieniem ducha ludzkiego do Boga, wyrazem adoracji Boga: w modlitwie uwielbienia i dziękczynienia, modlitwie wstawienniczej i modlitwie błagalnej. Jezus powiada: „Zawsze... (trzeba) się modlić i nie ustawać” (Łk 18, 1). „Ofiara” składana Bogu jest znakiem uwielbienia i dziękczynienia, przebłagania i komunii z Nim. Może być to ofiara zewnętrzna, ale by była prawdziwa, powinna być wyrazem ofiary duchowej, wewnętrznego zaangażowania i czynów miłości bliźniego itd.

6. Wymiar powszechny chrztu
   Sakrament chrztu ma głęboki nurt teologiczny, a przez to również poważną wymowę moralną, nakreśloną w dziesięciu Bożych przykazaniach. Jest prawdą, że ten sakrament ma wymiar indywidualny, dotyka osobiście każdego z nas. Wolno nam jednak dziś świętować jego wymiar powszechny, w skali naszego narodu polskiego. Świętować, to dziękować Bogu za łaskę i dar chrztu, które wyprzedziły czyn Mieszka I. Władca Polan podjął czyn, tj. odpowiedział na łaskę i dar, przyjął chrzest, a za nim jego lud.
   Zobaczmy krótko, jak to dziś, z perspektywy 1050-lecia, widzi Prezydent RP Andrzej Duda. Przemawiał on 15 kwietnia 2016 r. przed Zgromadzeniem Narodowym z okazji jubileuszu Chrztu Polski w Poznaniu. W jego przemówieniu – co jest zrozumiałe – nie ma teologii tego wydarzenia. Jeden raz wzmiankuje imię „Chrystus”, i to w cytacji Jana Pawła II („Nie można bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski”). W przemówieniu pojawiają się terminy: chrzest, wody chrzcielne, dziedzictwo chrześcijańskie i cywilizacja chrześcijańska. Jak więc odczytuje on chrzest Mieszka I?

Chrzest księcia Mieszka I jest najważniejszym wydarzeniem w całych dziejach państwa i narodu polskiego. Nie był, lecz jest – bo decyzja naszego pierwszego historycznego władcy zdecydowała o całej późniejszej przyszłości naszego kraju. Chrześcijańskie dziedzictwo aż po dzień dzisiejszy kształtuje losy Polski i każdego z nas, Polaków. To właśnie miał na myśli Ojciec Święty Jan Paweł II, kiedy mówił, że „Nie można bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski” 10).

   Pan Prezydent stwierdza, że chrzest Mieszka I „jest” – „nie był, lecz jest” – najważniejszym wydarzeniem w dziejach państwa i narodu polskiego. I słusznie. Chrzest Mieszka I jest wydarzeniem, które nie przeminęło z wiatrem. Ono „trwa” w historii państwa i narodu polskiego. Jak to rozumieć? Można to sobie wyobrazić tak: Mieszko I, jego lud, a potem całe pokolenia Polaków aż do dnia dzisiejszego stoją w wodach Wisły, Warty, Odry... Wody tych rzek nieprzerwanie płyną i każdego obmywają, kto się z nimi utożsamia. Każdy z nas stoi w jednej z tych wód, które są tylko metaforą „wód chrzcielnych”, do których odnosi się Prezydent Andrzej Duda.
   Posiłkując się już znanym nam językiem teologicznym, możemy dopowiedzieć, że Chrystus – Syn Boży, Mesjasz Pan – wszedł w historię Polaków i w niej stale „jest”. W tej historii, która jest naszą historią, nieprzerwanie trwa tamto wydarzenie, tj. chrzest Mieszka I, dzieło zbawcze Chrystusa. I „nie można bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski” – co powtórzył pan Prezydent za świętym papieżem Janem Pawłem II.

   I na tym aspekcie moralnym sakramentu chrztu zakończę: „Nie można bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski”... Nie można bez Chrystusa zrozumieć siebie, jaka jest moja godność, powołanie i ostateczne przeznaczenie11). Jezus Chrystus w moim życiu i życie we mnie całej Trójcy Przenajświętszej – to łaska i dar zobowiązujący, podstawowy aspekt moralny sakramentu chrztu.

■ o. Wacław Stanisław Chomik ofm – wykład wygłoszony w DLP ’90 (09.06.2016)

1) Por. Benedykt XVI, Chrzest jest nowym narodzeniem. Rozważanie przed modlitwą „Anioł Pański”, Watykan, 8 I 2012, L’OssRom(pol.), 2012, nr 2, s. 27.
2) Por.Jan Paweł II, Bądźcie wierni łasce chrztu św., Wilno, 5 IX 1993, L’OssRom(pol.), 1993, nr 12, s 12: „Chrystus mówi do Nikodema, mówi do was, bracia i siostry: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego» (J 3, 3). Człowiek rodzi się z łona matki jako istota cielesno-duchowa. Ale te «pierwociny ducha» muszą dojrzeć poprzez zbawczą moc Ducha Świętego. Chrystus mówi do Nikodema: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego» (J 3, 5). Narodziny z Ducha Świętego są tajemnicą ludzkiego wnętrza. Chrystus jako Odkupiciel świata związał je z sakramentem chrztu, który, jak każdy inny sakrament, jest widzialnym znakiem niewidzialnej tajemnicy. W tej tajemnicy człowiek, stając się przybranym Bożym synem na wzór Chrystusa, wchodzi do obiecanego królestwa, które jest życiem wiecznym w Bogu”.
3) KKK 1216.
4) Jan Paweł II, Adhort. Apost. Christifideles laici, 1988, n. 11.
5) Jan Paweł II, Chrześcijanie w pełnym tego słowa znaczeniu. Homilia, Rzeszów, 2 VI 1991, L’OssRom(pol.), 1991, nr 5, s. 14.
6) KKK 1265.
7) Por. KKK 2095.
8) Por. KKK 2110-2128.
9) Por. KKK 2096-2100.
10) http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wystapienia/art,37,oredzie-prezydenta-rp-przed-zgromadzeniem-narodowym-z-okazji-jubileuszu-1050-lecia-chrztu-polski-pleng.html
11) Por. Jan Paweł II, Chrystus – klucz do zrozumienia człowieka. Homilia, Warszawa, 2 VI 1979, AAS 71, 1979, s. 738-739.

(c) 2006-2017 http://www.dlp90.pl