Niespokojne sumienie niemieckie

   Od ponad tysiąca lat stosunki polsko-niemieckie były niezwykle ważnym czynnikiem dla funkcjonowania państwa polskiego. Poza bardzo krótkimi okresami względnie dobrego sąsiedztwa, były one na ogół obarczone konfliktami, sporami i wojnami. Ich przebieg dla Polski był często tragiczny, jak w czasie ostatniej wojny światowej. Podnoszone obecnie po stronie niemieckiej próby odwrócenia skutków terytorialnych i ocen moralnych tej wojny były przedmiotem prelekcji Barbary Maksymowicz zatytułowanej „Umowa Poczdamska a problem przesiedleń – roszczenia niemieckich związków przesiedleńczych”, którą wygłosiła w Duszpasterstwie Ludzi Pracy ’90 w Legnicy. Spotkanie poprzedziła Msza św. odprawiona w intencji pojednania polsko-niemieckiego.

Umowa poczdamska
   Jednym ze skutków przegranej przez Niemcy wojny była zawarta przez aliantów 2 sierpnia 1945 r. umowa poczdamska. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja i ZSRR postanawiały w niej o przejęciu władzy nad całością obszaru Niemiec przez Sojuszniczą Radę Kontroli nad Niemcami. Regulowały również usunięcie z prawa niemieckiego elementów nacjonalistycznych. Porozumieniu poczdamskiemu nadano charakter bezterminowy, co oznacza, że jest ono ciągle aktualne i obowiązuje zarówno 4 mocarstwa jak i Niemcy. Jego postanowieniami została określona również Polska granica zachodnia oraz przesiedlenie ludności niemieckiej z Polski ,które zostało wykonane przez Sojuszniczą Radę Kontroli nad Niemcami i objęło pół miliona Niemców.

Uznanie granicy na Odrze i Nysie
   Dwadzieścia pięć lat później (7 grudnia 1970 r.) rząd zachodnioniemiecki podpisał w Warszawie porozumienie uznające linię granicy PRL i RFN za oficjalną granicę państwową. Podstawą jego zawarcia była umowa poczdamska. W tej sprawie silne już wtedy organizacje przesiedleńcze zrzeszone w Związku Wypędzonych (BdV) złożyły protest, a Trybunał Konstytucyjny z Karlsruhe wydał w 1973 r. orzeczenie o dalszym istnieniu Rzeszy w granicach z 1937 r. Głośne protesty Związku Wypędzonych i na dużą skalę prowadzona propaganda o doznanych krzywdach spowodowały, że organizacja ta stała się jednym z kandydatów do pokojowej nagrody Nobla, choć nigdy nie przyczyniła się do zażegnania jakiegokolwiek konfliktu na linii stosunków polsko – niemieckich, a wręcz je podsycała.
   Scalenie Niemiec dokonało się ostatecznie 3 października 1990 r. przez przystąpienie NRD do RFN, po uprzednim wyrażeniu na to zgody przez strony umowy poczdamskiej. Zakończył się wtedy okres odpowiedzialności USA, Anglii, Francji i ZSSR za Niemcy. Natomiast przebieg granicy polsko – niemieckiej został potwierdzony w traktacie polsko-niemieckim z 14 listopada 1990 r. Miał on charakter deklaratoryjny, gdyż – podobnie jak wcześniej zawarte układy zgorzelecki i warszawski – nawiązywał do rozstrzygnięć poczdamskich.

Roszczenia Związku Wypędzonych
   W trakcie rozmów poprzedzających zawarcie traktatów z lat 90. wszystkie zrzeszenia mniejszości niemieckiej mówiły tak, jak BdV, o konieczności przesunięcia granicy na wschód w ramach swojej doktryny trójpodziału Niemiec na RFN, NRD i Niemcy Wschodnie (obecnie pod zarządem polskim). Przedstawiciel mniejszości niemieckiej w Polsce w wypowiedzi dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung” z 11 grudnia 1992 r. powiedział: „Mieliśmy nadzieję, że zjednoczenie nie zatrzyma się na Odrze i Nysie, że dojdą do tego jeszcze Niemcy Wschodnie. Gdyby jeszcze trochę zaczekano, może dwa miesiące, można było otrzymać i Śląsk…” Poprzez częste kontakty z organizacją BdV mniejszość niemiecka w Polsce stała się rzecznikiem interesów potężnego zachodniego sąsiada. Związek Wypędzonych zaczęło forsować hasło o jednym narodzie podzielonym między Polskę a Niemcy. Przesiedleńcy zrzeszeni w tym związku doprowadzili w ten sposób do wielu konfliktów lokalnych w naszym kraju, zwłaszcza na Śląsku Opolskim. Dążyli do zagwarantowania możliwości powrotu uchodźców niemieckich do dawnych siedzib poprzez realizację tzw. „prawa do stron ojczystych”. Mniejszość niemiecka w Polsce żądała również objęcia jej ustawodawstwem niemieckim.

Historyczne plany przesiedleń
   Ażeby właściwie ocenić poczynania BdV, należy cofnąć się do 1939r. Już na początku drugiej wojny światowej naziści przystąpili do wcielania w życie planów przesiedleńczych opartych na rozwiązaniach terytorialnych i gospodarczych. Zakres wielkiego obszaru gospodarczego Niemiec miał sięgać od Gibraltaru po Ural i od Przylądka Północnego po Cypr. Wysiedlenia hitlerowskie miały umożliwić „cywilizowanie” Europy Wschodniej. Towarzyszyła im eksterminacja – proces oczyszczania rasowego. Z okupowanej Polski wysiedlono ponad 1,7 miliona obywateli polskich. Na ich miejsce sprowadzano Niemców z całego świata. Mieli oni zgermanizować ziemie rdzennie polskie według wskazówek Generalnego Planu Wschodniego. Do tej pory wysiedleń tych nie uznano za zbrodnię przeciwko ludzkości, a winni nie ponieśli kary za popełnione w tym czasie przestępstwa. Zanim ta prawda dotrze do powszechnej świadomości Niemców, nie mogą mieć oni spokojnego sumienia w podnoszeniu swoich krzywd, jakich doznali w wyniku powojennych przesiedleń.
   Nie może być też mowy o prawdziwym pojednaniu polsko-niemieckim, gdyż – jak słusznie stwierdzono we Wspólnym Oświadczeniu Konferencji Episkopatów Polski i Niemiec z 24 września 2005 r., wydanym z okazji 40. rocznicy wymiany listów między tymi episkopatami – pojednanie „może stać się naszym udziałem jedynie wówczas, gdy szczerze przyznajemy się do całej prawdy, wzbudzamy żal za przewinienie i uzyskujemy przebaczenie." A cała prawda to fakt zbrodniczej napaści wojennej nazistowskich Niemiec, fakt ogromu krzywd, jakie w konsekwencji zostały zadane Polakom przez Niemców i w końcu fakt krzywd jakich doznali Niemcy z powodu przesiedlenia i utraty ojczyzny.

Uzupełnienie
   Rzeczowo i ciekawie wygłoszona prelekcja spotkała się z żywym zainteresowaniem słuchaczy. Świadczy o tym długa i interesująca dyskusja, w której zwrócono w szczególności uwagę na odbudowujące się w Niemczech postawy roszczeniowe wobec Polski i Polaków, przede wszystkim tych zamieszkujących Ziemie Zachodnie i Północne. Mimo, że postawy takie są nieuprawnione budzą one jednak niepokój.
   Pani Barbara Maksymowicz nie mogła w trakcie swojego godzinnego wystąpienia poruszyć wszystkich wątków związanych z problematyką przesiedleń. Tych, którzy chcą pogłębić wiedzę w tym zakresie odsyłam do jej książki „Doktryna polityczna związków przesiedleńczych w RFN w latach 1945-1991”, wydanej w br. przez Ludową Spółdzielnię Wydawniczą w Warszawie.

■ Stanisław Andrzej Potycz – „Niedziela Legnicka”, nr 51 z 18.12.2005 r.

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl