O artyście, któremu żona wieszała obrazki na sznurku

Ojciec Józef Szańca, franciszkanin rozmiłowany w pięknie płynącym z obrazów Wlastimila Hofmana, opowiadał o religijnych inspiracjach i motywach twórczości "artysty z zawiązaną u szyi kokardą młodopolską"

[image]Ojciec Szańca w Zakonie Braci Mniejszych © Joanna Kielar

Czytaj całość »»

 

Inspiracje i motywacje malarstwa Wlastimila Hofmana

Wstęp
   Nie o dziejach ani o sztuce malarstwa będzie mowa, bo nie znam się na tym. Patrzę na dzieła sztuki, na twórczość artystów z podziwem, ale jako przeciętny odbiorca wpatrujący się w znaczenie, symbolikę, piękno, duchowy wymiar i w to, co wyraża, czy w to, co chce mi powiedzieć dane dzieło.
   Do twórców kultury, artystów często przemawiał i pisał św. Jan Paweł II. Kościół bowiem doskonale wie, że tą drogą dokonuje się ewangelizacja oraz że duchowe bogactwo serca, myśli wyrażane jest właśnie w dziełach artystów. Wystarczy się trochę „rozejrzeć”, by zorientować się od razu, jak wiele wspaniałych, najwspanialszych dzieł powstało z inspiracji religijnej, z nadprzyrodzonej wiary i miłości.
   Mówimy o tym także dlatego, że siły przeciwne Kościołowi i historycznej prawdzie usilnie dbają o to, by ją umniejszyć lub całkiem o niej zamilknąć. W Szklarskiej Porębie przypadkiem podsłuchałem przewodnika oprowadzającego turystów po naszym, franciszkańskim kościele pw. Bożego Ciała, w którym znajdują się liczne obrazy Wlastimila Hofmana. Przewodnik powiedział: „Artysta był husytą, ale żona mu kazała malować takie obrazy”. To nieprawda, zarówno Hofman jak i jego żona byli katolikami, ochrzczonymi w kościele katolickim, a ich ślub odbył się w Szklarskiej Porębie.

Czytaj całość »»

 

Polowanie na Matkę

1. Najwspanialsza wyprawa mego życia
   Zadzwonił telefon. Zaskoczona, w pierwszej chwili nie pojęłam zaproszenia, jakie dostałam. Usłyszałam propozycję wyruszenia w podróż. Okaże się najwspanialszą, najpiękniejszą wyprawą mego życia i najtrudniejszą.
   – Chciałbym zrobić prezent Matce Bożej na 300-lecie koronacji Cudownego Obrazu. Może by napisała pani książkę... – przedstawił od razu sedno sprawy przeor jasnogórskich paulinów o. Marian Waligóra.
   Uwikłana w obowiązki, odpowiedzialności, służbę społeczną, zmagania o przetrwanie, nie od razu wyruszyłam. Szarpałam się. Gdy podjęłam decyzję, ciąg niespodziewanych wydarzeń, nie zawsze zgodnych z moimi oczekiwaniami, uczynił mnie wolną. Stanęłam przed Górą Gór – Jasną Górą.
   Ksiądz Piotr Glas wspominał w tym sanktuarium, że kiedy przygotowywał tekst egzorcyzmu do Wielkiej Pokuty to spalił się dysk komputera. I ja doświadczyłam jednoczesnej awarii potrzebnych do mojej pracy narzędzi: aparatu fotograficznego – definitywnej, komputera, samochodu. Różne "przypadki" z perspektywy czasu układają się w łańcuch zaskakujących trudności oraz pomocy, jaką natychmiast otrzymywałam. Opatrzność stawiała na mojej drodze ludzi, których wsparcie nie pozwoliło mi zawrócić z tej wyprawy.

Czytaj całość »»

 

Konfederacja jest w nas

   Dr Piotr Szubarczyk przyjechał do Legnicy z wykładem „Konfederacja Barska - pierwsze polskie powstanie narodowe w obronie Wiary i Ojczyzny (1768-1772)”.

[image]

Czytaj całość »»

 

Konfederacja Barska – pierwsze polskie powstanie narodowe w obronie Wiary i Ojczyzny (1768-1772)

   Była pierwszym zrywem niepodległościowym i patriotycznym o szczególnie religijnym i narodowym charakterze. W PRL określano ją jako „wsteczny ruch szlachty polskiej, który doprowadził do rozbioru Polski”. Po rozpadzie sowieckiego komunizmu, reprezentującego tradycyjny imperializm rosyjski, warto w jej świetle spojrzeć na naszą nowożytną historię.
   Konfederacja Barska była pierwszym polskim powstaniem narodowym w obronie suwerennego bytu Rzeczypospolitej. Chciałoby się napisać: w obronie niepodległości Polski. Jest jednak pewien problem, gdyż w tamtych czasach słowa „niepodległość” w języku polskim nie było! Dlaczego? Najprostsza odpowiedź jest taka, że nie było potrzebne… Nie było problemu państwowości. Wydawało się, że Rzeczpospolita jest zbyt rozległa (terytorium większe od dzisiejszej Francji i Niemiec razem wziętych) i mimo wszystko zbyt silna, by komuś mógł przyjść do głowy projekt jej całkowitego rozbioru!
   W rozprawach i w dyskursach politycznych używało się – w razie potrzeby – łacińskiego słowa independenta. Było słowo „wolność”, w naszych czasach niemal utożsamiane z „niepodległością”, ale wtedy miało ono zupełnie inne znaczenie. Chodziło raczej o wolności narodu szlacheckiego, które dziś nazwalibyśmy prawami obywatelskimi.

Czytaj całość »»

« 1 2 3 4 5 »

(c) 2006-2018 http://www.dlp90.pl